Rywalizacja o Hutę Częstochowa zaczyna się od nowa

25-11-2004, 07:57

Do końca listopada LNM i Donbas po raz kolejny otrzymają zaproszenia do złożenia ofert na zakup huty. Czy tym razem uda się wyłonić zwycięzcę? Ostatnią decyzją, jaką pod koniec kwietnia podjął Zbigniew Kaniewski, ówczesny minister skarbu, było zalecenie Towarzystwu Finansowemu Silesia (TFS), by wstrzymało bez rozstrzygnięcia przetarg na sprzedaż Huty Stali Częstochowa. Zalecenie nie zostało wykonane i ukraiński Donbas oraz międzynarodowy LNM znów mają rozpocząć walkę o hutę.

Od tamtego czasu jednak pogorszyła się sytuacja obu konkurentów. Na LNM cieniem kładzie się współpraca z aresztowanym ostatnio lobbystą Markiem D. Donbas zaś w wyniku pomarańczowej rewolucji może liczyć na mniejsze polityczne oparcie we własnym kraju. Jego zagłębie twardo poparło wszak prorosyjskiego kandydata Wiktora Janukowycza.

Zmienione zasady

Złożone w lutym oferty obu koncernów trafiły do kosza. Przetarg na zakup Huty Stali Częstochowa (dzierżawi majątek Huty Częstochowa) jednak trwa, a rywale mają złożyć nowe propozycje.

— Mamy gotowe zmienione warunki przetargu, czekamy jednak aż resort skarbu, występujący jako nasze walne i walne HCz, je zaakceptuje. Do końca listopada chcielibyśmy wysłać inwestorom zaproszenia do złożenia ofert — mówi Tadeusz Wenecki, prezes TFS.

Na dotrzymanie tego terminu nadzieję ma też Wojciech Janczyk, prezes PPP Poland, doradzający stronie rządowej.

Jakie to warunki? Tego obaj prezesi nie chcą ujawnić. Wiadomo jednak, że całkowicie zmienione zostaną zasady przetargu. Do tej pory inwestor miał kupić tylko majątek HCz. Teraz otrzyma też szansę zakupu spółek zależnych huty, w tym koksowni. Z takiego wariantu cieszy się Donbas, który już wiosną mówił, że chce kupić całą częstochowską grupę.

Czy zmiana zasad w trakcie trwania przetargu nie zbulwersuje jednak innych firm, które odpadły z konkursu? Był to amerykański Steel Capital i jedna ze spółek hinduskiego Ispatu. Przedstawiciele hut nie chcą tego komentować. Skoro jednak decydują się kontynuować konkurs, to można przypuszczać, że ataku się nie boją.

Urzędnicy mają teraz bowiem inne zmartwienia. Konkursowi przygląda się Bruksela, która prowadzi śledztwo dotyczące udzielania hutom niedozwolonej pomocy publicznej. Ponadto niemal każdego dnia wykrywane są nowe afery związane z prywatyzacją polskich hut. Dość wspomnieć informacje o podsłuchanych rozmowach Marka D., doradzającego LNM.

Klarowne warunki

I urzędnicy, i menedżerowie twierdzą jednak, że limit nieprawidłowości przy przetargu na HSCz i HCz został wyczerpany. Teraz proces sprzedaży będzie już czysty.

— Inwestorzy mogą prowadzić lobbing, ale nie przyniesie on żadnych efektów. Kiedy potencjalni partnerzy złożą oferty, natychmiast przedstawiciele Silesii, rządu i wierzycieli spotkają się, będą musieli wyłączyć komórki i w ciągu kilku godzin dokonać wyboru oferty — mówi jedna z osób pracujących przy przetargu.

Który z graczy ma większe szanse na wygraną? Trudno ocenić. Obaj bowiem zostali uwikłani w aferę lobbingową. Ponadto na wybór Donbasu wpływa sytuacja polityczna na Ukrainie. Polscy politycy stanęli murem po stronie proeuropejskiego Wiktora Juszczenki, podczas gdy środowiska biznesowe regionu donieckiego twardo wsparły jego konkurenta.

Trzecie wyjście

I polityczne, i gospodarcze problemy sprzedaży częstochowskich hut rozwiązać mogłoby unieważnienie obecnego przetargu. Wówczas huty mogłyby ogłosić upadłość i sprzedażą zająłby się syndyk. Takie rozwiązanie zresztą już rok temu uzgodnił polski rząd z Brukselą.

Upadłości nie chcą jednak inwestorzy. Jeden z nich obawia się bowiem, że wtedy do gry może się włączyć rosyjski Siewierstal z ogromnymi szansami na sukces.

— Nie mam oficjalnych informacji o uczestnictwie Siewierstalu w prywatyzacji HCz. Nigdy nie deklarowaliśmy zainteresowania jej aktywami — twierdzi Lada Astikas z biura prasowego koncernu.

Społecznych skutków bankructwa, na kilka miesięcy przed wyborami, boi się też rząd. Upadłość odsunie w czasie odzyskanie pieniędzy przez wierzycieli. A warto przypomnieć, że zgodzili się poczekać na swoje 800 mln zł tylko do końca roku.

— Wystąpimy do wierzycieli o przedłużenie umowy. Zgodzą się, jeśli będą mieli pewność, że w hucie szybko pojawi się inwestor i kupi długi — mówi Tadeusz Wenecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Rywalizacja o Hutę Częstochowa zaczyna się od nowa