Rywin odmówił odpowiedzi na pytania komisji śledczej, zasłaniając się linią obrony w postępowaniu karnym. Posłowie zakończyli przesłuchanie nie uzyskując żadnej odpowiedzi. Rywin wygłosił jedynie oświadczenie, w którym odrzucił wszelkie zarzuty, twierdząc, że stał się ofiarą intrygi Agory. Według niego Michnik chciał rzucić podejrzenia na premiera Leszka Millera.
Rywin powołał się na prawo do obrony, które przysługuje mu w prowadzonym równolegle postępowaniu prokuratorskim - gdzie jest podejrzany o płatną protekcję.
- Nie będę odpowiadał na pytania ze względu na grożącą mi odpowiedzialność, nie mogę odpowiadać na pytania, bo to pozbawiłoby mnie prawa do obrony – stwierdził Rywin.
Rywin podkreślił, że znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu. Z jednej strony chciałby odpowiedzieć szczerze na pytania posłów, z drugiej zaznaczył, że prowadzi się przeciw niemu postępowanie i musi dbać o swoją obronę przed sądem.
Komisja, po konsultacjach z ekspertami, odrzuciła prawo do ogólnej odmowy odpowiedzi. Eksperci uznali, że Lew Rywin może odmówić odpowiedzi tylko na konkretne pytanie. Po dyskusji z pełnomocnikami Rywina komisja przystąpiła do zadawania pytań Rywinowi - na wszystkie pytania odmawiał odpowiedzi.
W swoim oświadczeniu Rywin odrzucił wszelkie zarzuty, zapewniając, że stał się ofiarą manipulacji Agory.
- Oświadczam, że nie poczuwam się do winy i w całości odrzucam zarzuty stawiane mi w tej sprawie - powiedział Rywin.- Oświadczam, że nie działałem w żadnej grupie, nie składałem żadnej propozycji łapówki – mówił Rywin - Oświadczam, że będę w stanie poprzeć moje słowa dowodami, jednak nie przedstawię ich tu i teraz ze względu na toczące się postępowanie i możliwość obrony - zapewniał.
- W dniu, kiedy była nagrana moja rozmowa z Michnikiem, spółka Agora miała już to o co zabiegała i miała to dzięki własnym działaniom. Moje możliwości oddziaływania na kształt ustawy były żadne, szczególnie wobec możliwości Michnika - twierdził Rywin.
- Nagranie nie odzwierciedla całej rozmowy i źle przedstawia moje intencje. Adam Michnik chciał ze mnie wydusić nazwisko premiera, chciał abym rzucił cień podejrzenia na Leszka Millera – twierdził Rywin. Dodał, że Adam Michnik chciał go zmusić do emigracji.
- Adam Michnik w czasie licznych biesiad towarzyskich głosił, iż zmusi mnie do emigracji. Nie wierzyłem, że „Gazeta Wyborcza” posunie się do takiej podłości, aby opublikować zmanipulowaną wersję prywatnej rozmowy podstępnie nagranej - mówił Rywin.
- Oświadczam również, że to nie ja poszedłem do Agory z jakąkolwiek propozycją lobbingową. To Wanda Rapaczyński nalegała, aby włączyć się w jej grę prowadzoną wokół ustawy radiowo-telewizyjnej - kontynuował. Twierdził, że to na jej prośbę i Andrzeja Zarębskiego wziął udział w spotkaniu zorganizowanym przez ministra kultury. To na jej wyraźną prośbę zwróciłem się do Roberta Kwiatkowskiego w sprawie wypracowania kompromisu, dotyczącego ustawy - mówił.
Lew Rywin stwierdził, że Piotr Niemczycki oczekiwał od niego fałszywego świadectwa.
- Nagraj lub napisz, kto cie przysłał, to zapewnimy ci spokój - tak dwukrotnie wywierał presję na mnie Piotr Niemczycki, wiceprezes i członek zarządu Agory. Odmówiłem. Niemczycki oczekiwał ode mnie fałszywego świadectwa - powiedział Rywin.
Rywin zapewniał, że nie jest związany z żadną grupą w kręgach władzy, podkreślając, że nic go nie łączy z SLD oraz że nie współpracował z żadnymi służbami specjalnymi. Twierdził, że Agora chce stworzyć potężny oligopol prywatnych nadawców, który w pełni kontrolowałby informację i rozrywkę.
- Konkludując, oświadczam, że nie poczuwam się do winy i odrzucam wszelkie oskarżenia w tej sprawie. Oświadczam, ze to nie ja poszedłem do Agory, ale Wanda Rapaczyńska zwróciła się do mnie. Poszedłem do Agory nie z własnej inicjatywy ale na prośbę Wandy Rapaczyńskiej i po naleganiach Adama Michnika – podsumował Rywin. Poza swoim oświadczeniem, nie odpowiedział na żadne z pytań zadawanych przez posłów.
Sejmowa komisja śledcza rozpoczęła sobotnie przesłuchanie od odrzucenia wniosku pełnomocników i zarazem obrońców Rywina, którzy wystąpili o wyłączenie ze składu komisji posłów Piotra Smolany i Zbigniewa Ziobry. Pełnomocnicy Rywina argumentowali, że obaj posłowie nie są bezstronni w sprawie. W przypadku Smolany miało o tym świadczyć złożenie przez niego doniesienia o popełnieniu przestępstwa przez Adama Michnika, w przypadku Ziobro chodzi o to, iż publicznie wyrażał przekonanie, że premier Leszek Miller popełnił przestępstwo nie powiadomienia o przestępstwie Lwa Rywina. Zdaniem pełnomocników jest to równoznaczne z przesądzeniem jego winy.
PK