Rząd Jerzego Buzka objął w 1997 r. kontrolę nad ponad 4,1 tys. przedsiębiorstw państwowych, 4,3 tys. firm zastał zaś w trakcie prywatyzacji. W ciągu czterech lat MSP zwiększyło grupę przekształcanych podmiotów o ponad 930. Zajęło się prywatyzacją najcenniejszych firm, tych, których nie mogli, nie chcieli lub nie potrafili przekształcić poprzednicy z ekipy SLD-PSL. Nie zdołał już jednak przekształcić firm z trudnych sektorów, takich jak przemysł ciężki czy chemiczny.
Ministerstwo Skarbu Państwa, którym przez ostatnie cztery lata kierowało kolejno trzech ministrów: Emil Wąsacz, Andrzej Chronowski oraz Aldona Kamela-Sowińska, rozpoczęło przekształcenia w niespełna 940 przedsiębiorstwach państwowych. Statystyki MSP pokazują, że ostatniego dnia 1997 roku, czyli trzy miesiące po przejęciu władzy przez prawicę, przekształceniami objętych było 4358 firm z 8453 przedsiębiorstw państwowych istniejących w 1990 r. W tym roku, na 23 dni przed wrześniowymi wyborami, liczba prywatyzowanych przedsiębiorstw powiększyła się do 5285. W latach 1993-97 Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, kierowane kolejno przez Wiesława Kaczmarka i Mirosława Pietrewicza z koalicji SLD-PSL, wycofało z listy firm państwowych 1740 podmiotów, czyli niemal dwa razy więcej.
Należy jednak pamiętać, że do przedsiębiorstw przekształcanych w latach 1993-97 zalicza się również przeszło 500 firm z programu powszechnej prywatyzacji w ramach Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Duża część pozostałych to firmy, które wykreślono z rejestru przedsiębiorstw państwowych po zlikwidowaniu lub ogłoszeniu upadłości.
Prywatyzacji sprzed i po wyborach parlamentarnych w 1997 roku nie można także porównywać z jeszcze jednego powodu. Dopiero Emil Wąsacz dostał możliwość przekształcania firm ubezpieczeniowych i banków oraz kilku strategicznych firm z innych branż, na przykład TP SA. W dużym stopniu dzięki temu wpływy do budżetu z tytułu prywatyzacji od 1998 r. do 2000 r. przekroczyły 47,6 mld zł, czyli były ponad trzy razy większe od dochodów prywatyzacyjnych z okresu 1994-97. Mogły być większe, jednak Wiesław Kaczmarek i Mirosław Pietrewicz nie próbowali nawet podjąć prywatyzacji energetyki, hutnictwa czy sektora paliwowego. Nie wyszła im też sprzedaż Ruchu i Domów Towarowych Centrum.
Największe prywatyzacje Emila Wąsacza to: KGHM, Bank Przemysłowo-Handlowy, Domy Towarowe Centrum, Pekao SA, Bank Zachodni, Bank Handlowy, Warta, PLL LOT, TP SA, PZU. Trudno o lepsze towarzystwo. Podejmowanie decyzji w przypadku najważniejszych i najcenniejszych spółek nie wiąże się jednak wyłącznie ze splendorem. Po podpisaniu kolejnych umów Emila Wąsacza oskarżano, że jego polityka prywatyzacyjna polega wyłącznie na zdobywaniu jak największych środków dla budżetu i nie ma nic wspólnego z efektywnym zarządzaniem publicznym majątkiem. Źle oceniano przygotowanie sprzedaży Telekomunikacji Polskiej. Minister, wcześniej związany z sektorem ciężkim, nie popisał się także w pomysłach na przekształcenie hut, zostawiając ten problem swojemu następcy. Podobnie było z przekształceniem zbrojeniówki. Rozpoczął natomiast — od skomercjalizowania — prywatyzację 26 uzdrowisk.
Emil Wąsacz doczekał się dwóch prób odwołania go ze stanowiska. Podobnie, jak Aldona Kamela-Sowińska, która zamyka listę ministrów skarbu Jerzego Buzka.
Aż dwa razy przyczyną, dla której posłowie próbowali pozbyć się ministrów, była niechęć MSP do wstrzymania prywatyzacji cukrowni i przekazania ich spółce Polski Cukier. Resort zamierzał sprzedać cukrownie zagranicznym inwestorom. W wielu przypadkach zawarł — lub był o krok od zawarcia — nawet wstępne umowy sprzedaży. W Polsce nigdy jednak nie dało się rozdzielić gospodarki od polityki. W rezultacie, po wielu miesiącach sporów i przekonywań, przegłosowano ustawę, która zobligowała Aldonę Kamelę-Sowińską do oddania cukrowni. W tym czasie minister dała się jednak poznać jako urzędnik niełatwo ulegający naciskom krzykaczy.
Objęła schedę po Andrzeju Chronowskim i zaczęła od naprawienia jego błędów.
Andrzej Chronowski, który obowiązki szefa MSP pełnił przez pół roku, deklarował, że zajmie się przedsiębiorstwami małymi i średnimi. Obiecywał ostrzejsze tempo prywatyzacji przemysłu spirytusowego i zbrojeniówki. Przekształcenia czterech hut, których sprzedaż traktował priorytetowo, do dziś tkwią w martwym punkcie. Jego działania odbiły się natomiast na największych firmach, a wśród obserwatorów polskiej gospodarki zasłynął głównie jako twórca konfliktów. Zapamiętali go z awantury o prywatyzację PZU, walki o wpływy w NFI i awantury o kontrolę nad Totalizatorem Sportowym. W pierwszym przypadku walczył z inwestorem — Eureko, w drugim — z firmami zarządzającymi, a w ostatnim — z kolegą z rządu, ministrem finansów.
Ostatecznie to Aldona Kamela-Sowińska doprowadziła do podpisania umowy warunkowej na sprzedaż kolejnego pakietu PZU. Sprzedała także drugi pakiet akcji TP SA. Kończąc wieloletni spór o marki wódek wyprowadziła z patowej sytuacji prywatyzację Polmosów i zwiększyła tempo przekształceń w sektorze energetycznym.
Nie wszystkie obietnice udało jej jednak spełnić. Nie dokończono prywatyzacji firm lotniczych, Rafinerii Gdańskiej, PKN Orlen, najważniejszych spółek z sektora chemicznego i hutniczego.
— Kadencja rządu upłynęła pod znakiem przyspieszenia przekształceń. Ostatnim dużym sukcesem była sprzedaż resztówki Pekao SA. Później pojawiło się zbyt wiele różnych pomysłów i stąd opóźnienia w przekształceniach TP SA, Rafinerii Gdańskiej, PKN Orlen czy KGHM — mówi Marek Świętoń, analityk ING Investment Management.
Fiaskiem zakończyła się próba wprowadzenia na giełdę Zakładów Azotowych Puławy. Nie sprywatyzowano również żadnej innej firmy z sektora ciężkiej chemii. Inwestora do tej pory doczekało się zaledwie jedno uzdrowisko.
— To jest główny zarzut pod adresem odchodzącego rządu — nie podjęli prywatyzacji sektorów trudnych, które wstrzymują tempo rozwoju gospodarki: przemysłu ciężkiego, chemicznego. Nie zajęli się też przekształcaniem elektrowni — dodaje Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.
Nie wiadomo natomiast dokładanie, jak będzie przebiegać prywatyzacja w wykonaniu SLD-PSL. Znane są jedynie wstępne deklaracje polityków z nowego rządu.
Wiesław Kaczmarek, nowy szef MSP, już zapowiedział przeglą? podjętych ostatnio decyzji prywatyzacyjnych dotyczących m.in. PKN Orlen oraz PZU. Rozważy też wstrzymanie prywatyzacji G-8, największej w Polsce grupy dystrybutorów energii.
Jarosław Kalinowski, lider PSL, chce z kolei zmian w sposobie prywatyzacji i wykorzystania uzyskanych środków.
— Banki, które są bankami polskimi, mają takimi pozostać. Dotyczy to PKO BP, Banku Pocztowego, Banku Gospodarstwa Krajowego i Banku Gospodarki Żywnościowej — powiedział Jarosław Kalinowski.
— Nie spodziewam się przyspieszenia prywatyzacji nie ze względu na układ polityczny, lecz klimat inwestycyjny na świecie. Sytuacja na giełdach nie zachęca do pośpiechu. Poza tym w potencjalnym układzie SLD-PSL pozycja tej drugiej partii będzie mniej istotna. Myślę, że SLD będzie się starał nie dopuścić do drastycznego zahamowania przekształceń — uspokaja Marek Świętoń.


