Dzisiaj rząd przedstawi w Sejmie sytuację górnictwa w kontekście nowego programu jego restrukturyzacji. Plan naprawy branży budzi kontrowersje, i to nie tylko wśród górników.
Po ostatniej rundzie rozmów strony rządowej ze związkowcami w Katowicach powiało optymizmem, że porozumienie jest możliwe. Związkowcy liczą na korektę rządowego programu restrukturyzacji górnictwa, który 20 listopada przyjęła Rada Ministrów. Jacek Piechota, minister gospodarki, postawił jednak sprawę jasno: dokonanie zmian będzie możliwe tylko w warunkach społecznego spokoju. Kolejna tura negocjacji odbędzie się 9 grudnia. Dzisiaj rząd ma przedstawić parlamentarzystom sytuację branży, a górnicy mają zdecydować w referendum o strajku generalnym.
Resort gospodarki określił już granice ustępstw. Korekta zakłada, że rząd odstąpi od zamiaru likwidacji kopalń od 1 stycznia 2003 r., a zasady ich likwidacji zostaną ustalone w toku dalszych rozmów.
Program budzi nie tylko emocje społeczne. Zastrzeżenia mają także analitycy rynku.
— Program nie uwzględnia faktu, że Polska w maju 2004 r. przystąpi do Unii Europejskiej. Nie ma w nim rozwiązań wskazujących, co stanie się z górnictwem. Kolejne zastrzeżenia dotyczą prognoz o zyskach sektora. Ten dane są niczym nieuzasadnione. We wszystkich poprzednich programach także zakładano zyski, ale branża nigdy ich nie osiągnęła — mówi Wiesław Blaschke, kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego Polskiej Akademii Nauk.
W programie założono poprawę zysku na sprzedaży węgla z 0,3 mld zł w 2002 r. do 1,150 mld zł w 2006 r. Sektor zmniejszy zobowiązania z 20,5 do 8 mld zł.
— Nikt nie udowodnił, że przy zrealizowaniu wszystkich założeń programu, a zakłada on ogromne zaangażowanie Skarbu Państwa, jest on nierealny — odpiera zarzuty Jacek Piechota.
W programie przewiduje się zmniejszenie zdolności produkcyjnych do końca 2006 r. o 12,7 mln ton. Pozostaną 34 dobre kopalnie. Ich wielkość sprzedaży wyniesie 93,5 mln ton w 2003 r. i do 87 mln ton w 2006 r. Zdaniem ministra Piechoty, spór dotyczy poziomu zapotrzebowania na węgiel w kraju.
— Podsuwa się rozwiązania, że trzeba zwiększyć wydobycie i podnieść ceny, a wszystkie problemy znikną. To jest nierealne — kwituje Jacek Piechota.
Innego zdania jest Jan Chojnacki, poseł SLD, współwłaściciel KWK Jadwiga.
— Zakłada się zmniejszenie wydobycia węgla, a Węglokoksowi brakuje surowca na eksport. Założenia rządowe są zbyt radykalne. Ponadto najpierw trzeba tworzyć miejsca pracy, a potem likwidować moce — tłumaczy Jan Chojnacki.
— Program powinien przewidywać wszystkie skutki wynikające z likwidacji kopalń i redukcji zatrudnienia. Nie wiemy, jak w przyszłym roku będą funkcjonowały gminy górnicze, skąd mają uzyskać środki na przygotowanie np. stref aktywności dla nowych inwestorów — mówi Tadeusz Chrószcz, prezes Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce.
Kluczową sprawą w programie są zmiany organizacyjne. Obecnie funkcjonuje siedem spółek węglowych. Rada Ministrów zaakceptowała projekt utworzenia Kompanii Węglowej. Wejdzie do niej pięć spółek: Bytomska, Gliwicka, Rybnicka, Nadwiślańska, Rudzka. Samodzielność zachowają Jastrzębska oraz Katowicki Holding Węglowy.
Poprzedni program, realizowany przez AWS, również zakładał konsolidację, jednak związki zawodowe skutecznie zablokowały zmiany. Teraz wiele wskazuje na to, że obecny rząd doprowadzi do konsolidacji, nikt już kwestionuje jej zasadności. Nawet związki zawodowe.
Okiem eksperta
Konsolidacja to zły plan
Pomysł połączenia dobrych i złych kopalń w ramach jednego podmiotu, czyli Kompanii Węglowej, jest zły. Konsolidacja w górnictwie niczego dobrego nie da. Branżę trzeba sprywatyzować i zaoferować inwestorom dobre kopalnie, a takich mamy w Polsce 27-28. Dzięki temu górnicy otrzymaliby nieodpłatnie akcje i inaczej podchodziliby do problemu restrukturyzacji.
Jan Macieja
Polska Akademia Nauk