Dziś w Kopenhadze rozstrzygną się ostateczne warunki naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Rząd zapowiada, że z tej bitwy wróci z tarczą.
Wczoraj wieczorem odleciał do Kopenhagi samolot z polskimi negocjatorami.
— Wiele wskazuje na to, że ze szczytu UE wrócimy z tarczą — zapowiada Danuta Hübner, minister ds. europejskich.
Ten sukces to, zdaniem minister, zakończenie długiego procesu negocjacji dziesięciu państw kandydujących. Polska jako jedyny aplikant ma przed sobą nie lada wyzwanie. Rząd zawiózł do Kopenhagi dość dużo postulatów, które dziś od godziny ósmej po raz ostatni są przedmiotem negocjacji.
Taki scenariusz nie był marzeniem Duńczyków, gospodarzy szczytu, którzy myśleli tylko o ceremoniach. Polska ekipa ma zamiar powalczyć przede wszystkim o wyższe rekompensaty budżetowe, wyższy limit produkcji mleka, maksymalny poziom dopłat dla rolników oraz niższy VAT na gotowe mieszkania. Pozostałe mniejsze postulaty to podwyższenie limitu izoglukozy, utrzymanie możliwie najniższej stawki VAT na maszyny rolnicze, większa powierzchnia bazowa upraw polowych i większy plon referencyjny zboża, służący do wyliczenia dopłat bezpośrednich dla rolników.
— Będzie bardzo dużym sukcesem, kiedy w sobotę będziemy mogli powiedzieć, że uzyskane kompromisy są dla nas wszystkich dobre, satysfakcjonujące i wystarczające — mówi Danuta Hübner.
Na razie negocjatorzy nazywają sukcesem to, że w przekazanym w środę Polsce stanowisku Unii Bruksela odeszła od zakładanego wcześniej pułapu 40 proc. dopłat bezpośrednich dla rolników na rzecz 45 proc. w pierwszym roku członkostwa, 50 w drugim i 55 w trzecim. Jednak ani Bruksela, ani rząd nie mówi, kto będzie sponsorem takich wydatków.
Ważnym postulatem, na który zgodziła się Unia, jest rozciągnięcie obowiązywania generalnej klauzuli ochronnej także na rynek rolny.
— Oczekiwaliśmy, i o to występowaliśmy, żeby w sposób szczególny potraktowano ewentualne zagrożenia dla polskiego rynku rolnego — mówi minister Hübner.
Słowa otuchy w serca negocjatorów wlał prezydent Aleksander Kwaśniewski.
— Co trudno się zaczyna, kończy się zazwyczaj wielkim sukcesem i radością. Tak samo będzie z członkostwem w Unii — mówi prezydent.