Rząd dostosował budżet do realiów

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2012-09-04 00:00

Zakładane tempo wzrostu gospodarczego idzie pod nóż. Będzie o jedną czwartą niższe, niż prognozowano.

Przyszły rok będzie dla polskiej gospodarki jeszcze trudniejszy niż obecny — przyznaje rząd. Ministerstwo Finansów zrewidowało w dół założenia budżetu na 2013 r. Prognozuje, że wzrost gospodarczy spowolni do 2,2 proc. z zakładanych na 2012 r. 2,5 proc. Dotychczas zapowiadało przyspieszenie do 2,9 proc.

Budżetem zbudowanym wokół tego założenia ma zająć się dzisiaj Rada Ministrów. Według rządu, słabszy od założeń wzrost gospodarczy sprawi, że bezrobocie nie spadnie. Na koniec 2013 r. wyniesie 13 proc. zamiast dotychczas zakładanych 12,4 proc.

Mniejsze będą więc dochody budżetowe, przez co większy będzie deficyt. Wyniesie około 35 mld zł, a nie 32 mld zł, jak wcześniej prognozowano. Prognoza inflacji pozostała bez zmian — wyniesie 2,7 proc. Według ekonomistów, decyzja rządu rewizji zakładanego wzrostu gospodarczego jest słuszna. Prędzej czy później trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy.

— Nowa prognoza jest znacznie bardziej realistyczna niż poprzednia. Z jednej strony zakłada, że sytuacja będzie trudna, a z drugiej — nie jest na tyle pesymistyczna, żeby mogła zarażać pesymizmem firmy i gospodarstwa domowe — ocenia Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Wzrost gospodarczy na poziomie 2,2 proc. to obecnie założenie dość konserwatywne. Według ankiety Bloomberga, mediana prognoz dynamiki PKB w Polsce w 2013 r. wynosi 2,5 proc. Z 29 przepytanych instytucji finansowych tylko siedem ma niższe prognozy niż rząd.

— Odbieram nową prognozę jako nieznacznie konserwatywną. Najbardziej prawdopodobny wydaje się w przyszłym roku przedział 2-2,5 proc. Czeka nas spowolnienie gospodarcze, ale nie katastrofa. Nie ma powodu, żeby zakładać dziś wartość niższą niż 2 proc. — przekonuje Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ.

Według ekspertów, nierealistyczne są zapowiedzi dotyczące bezrobocia. Nawet w ubiegłym roku, kiedy PKB wzrósł o 4,3 proc., grono osób bez pracy się nieco powiększyło.

— Spodziewam się na koniec 2012 r. stopy bezrobocia bliżej 14 niż 13 proc. Przemawia za tym choćby sytuacja w budownictwie — mówi Łukasz Tarnawa.