Rząd handluje nie swoim bankiem

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-01-12 00:00

Pomysł ma kilka słabych punktów — mówią analitycy. W każdym razie brak decyzji w sprawie fuzji żadnemu z banków nie pomaga.

Zarząd Banku BPH odmawia odpowiedzi, czy wolałby fuzję z Bankiem Gospodarki Żywnościowej (BGŻ) czy z Pekao. Działania, które w konsekwencji mogłyby doprowadzić właśnie do połączenia z BGŻ, przewiduje ujawniony wczoraj pomysł polskiego rządu.

— Nie będziemy komentować spekulacji prasowych dotyczących wyjścia z sytuacji konfliktowych. To są rozważania wolnej prasy — komentował wczoraj Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu.

Chytry plan rządu…

Jak doniosła środowa prasa, rząd chce, aby Unicredito Italiano (UCI), właściciel Pekao i pośrednio Banku BPH, odsprzedało ten drugi bank holenderskiej grupie Rabo, akcjonariuszowi Eureko. W wyniku tej transakcji Eureko miałoby zrzec się roszczeń w sprawie PZU: zrezygnować z żądania kolejnych 21 proc. akcji ubezpieczyciela i wprowadzenia go na giełdę. W ten sposób rząd miałby zakończyć konflikt z Holendrami, Rabo zyskałoby drugi bank w Polsce (wspólnie z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju kontroluje BGŻ). Największym bankiem na rynku nadal byłby PKO BP (fuzja Pekao z BPH grozi jego detronizacją), który uzyskałby oczyszczone pole do budowy narodowej grupy finansowej z PZU.

Co na to Bank BPH?

— Nie komentujemy ani planów polskich władz, ani naszych właścicieli — mówi Jacek Balcer, rzecznik banku.

…zaskakuje UCI…

Włosi przejęli kontrolę nad Bankiem BPH w wyniku fuzji z niemieckim HVB. Polski rząd uważa, że łamią umowę prywatyzacyjną Pekao, bo kupując ten bank, obiecali nie inwestować w spółki konkurencyjne. UCI nie ma też zgody nadzoru na wykonywanie głosu z akcji BPH.

— Włosi są kompletnie zaskoczeni tymi doniesieniami, które wyjaśniają, dlaczego UCI jest oskarżane o łamanie umowy prywatyzacyjnej (a jest wiele przykładów pozytywnie załatwionych aneksów do takich umów). Wyjaśniają też, dlaczego UCI nie ma jeszcze zgody nadzoru — mówi osoba zbliżona do Unicredito.

…dziwi rynek…

Także rynek ze zdziwieniem przyjął doniesienia. W powszechnej opinii Włosi zobaczyli czerwone światło, bo rząd postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: rozwiązać problem Eureko i nadmiernej, jego zdaniem, koncentracji na rynku bankowym.

— Ale plan ten ma kilka słabych punktów, np. Rabo, wywierając nacisk na Eureko, naruszyłoby zasady ładu korporacyjnego — uważa Andrzej Powierża, analityk BDM PKO BP.

Podobnie jak inni obserwatorzy rynku, zastanawia się, jak rząd zamierza zmusić UCI do sprzedaży akcji właśnie Rabobankowi.

— Nie wierzę, by tak poważny inwestor chciał się w ogóle mieszać w takie transakcje — mówi szef jednego z dużych banków.

W dodatku pomysł rządu nie rozwiązuje problemu koncentracji kapitału.

— Gdyby Rabobank przejął BPH, zapewne doszłoby do jego fuzji z BGŻ. Powstałby drugi bank na rynku — zauważa Andrzej Powierża.

Jego zdaniem, w konsekwencji pewnie Rabobank musiałby sprzedać mniejszy BGŻ, co doprowadziłoby do renacjonalizacji tego banku.

— I może o to chodzi — zastanawia się analityk.

…i osłabia banki

Im dłużej trwa konflikt, tym gorzej dla banków.

— Przedłużająca się sytuacja zmniejsza motywację pracowników. Jeśli będzie zgoda na fuzję BPH z Pekao, to stopa zwrotu z inwestycji w akcje obu spółek będzie zbliżona. Jeśli nie, to może ucierpieć Pekao, bo brak fuzji to brak synergii. BPH — przeciwnie, zapewne pójdzie w górę, bo inwestorzy będą grali pod jego sprzedaż. Sądzę, że BPH może zmienić właściciela za 20-25 proc. więcej, niż wynosi obecna wycena rynkowa — ocenia Marek Juraś, analityk DM BZ WBK.

Oznacza to, że nowy inwestor musiałby liczyć się z wydatkiem przekraczającym 26 mld zł.