Rząd już nie chce Polski węglowej

Atom, morskie wiatraki i fotowoltaika mają być filarami energetyki. Wiatraki na lądzie są do wygaszenia, a udział węgla spadnie do 1/3 miksu energetycznego

Na tydzień przed rozpoczęciem Światowego Szczytu Klimatycznego w Katowicach Ministerstwo Energii postanowiło pokazać, jak zamierza przekształcić krajową energetykę. Krzysztof Tchórzewski, szef resortu, przedstawił w piątek projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. Konsultacje społeczne dokumentu potrwają do 15 stycznia 2019 r.

Polityka Energetyczna Państwa do 2040 r. jest na razie
projektem. W piątek została przedstawiona przez kierownictwo resortu energii
(minister energii, Krzysztof Tchórzewski, siedzi w środku), a do 15 stycznia
2019 r. potrwają konsultacje.
Zobacz więcej

CZAS SIĘ WYPOWIEDZIEĆ:

Polityka Energetyczna Państwa do 2040 r. jest na razie projektem. W piątek została przedstawiona przez kierownictwo resortu energii (minister energii, Krzysztof Tchórzewski, siedzi w środku), a do 15 stycznia 2019 r. potrwają konsultacje. Fot. Marek Wiśniewski

Projekt ma przede wszystkim pogodzić cele rządu, związane z bezpieczeństwem energetycznym i konkurencyjnością gospodarki, z wymogami Komisji Europejskiej co do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Za darmo się tego nie da zrobić — z projektu wynika, że polska transformacja będzie kosztować 400 mld zł.

Węgiel brunatny do lamusa

Projekt zakłada drastyczne ścięcie udziału węgla w krajowym miksie energetycznym. Dziś polska energetyka opiera się na tym surowcu aż w 80 proc., ale do 2030 r. ten udział ma spaść do 60 proc., a do 2040 r. do ok. jednej trzeciej. Jeśli zaś wyłączymy z tego elektrociepłownie, to w 2040 r. prąd z węgla będzie stanowił jedynie 22 proc. Tak ambitnych zapowiedzi polskich rządzących jeszcze nie było.

Spadek udziału węgla w miksie odbędzie się kosztem węgla brunatnego, „najbrudniejszego” z paliw, czyli emitującego najwięcej szkodliwych substancji. Prognozy resortu energii zakładają, że w 2040 r. elektrownie na węgiel brunatny będą produkować ledwie 12 TWh energii elektrycznej, czyli pięć razy mniej niż w 2020 r.

Nie należy się jednak spodziewać drastycznie mniejszego wykorzystania węgla kamiennego. Prognoza wskazuje, że elektrownie i elektrociepłownie będą w 2040 r. spalać 30 mln ton tego surowca rocznie, wobec 3 mln ton w 2020 r. Oznacza to jednocześnie, że rząd uwzględnia w szacunkach budowę nowych kopalń. Mówił o tym w piątek Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii.

Decyzji o atomie brak

Zanikający w miksie węgiel brunatny trzeba czymś zastąpić, zwłaszcza przy jednoczesnym prognozowaniu wzrostu popytu na prąd (zużycie ma się zwiększyć ze 170 TWh w 2017 r. do 232 TWh w 2040 r.). Minister energii chce postawić na atom.

— Energetyka jądrowa wiąże się z wysokimi kosztami inwestycyjnymi, ale potem produkcja energii jest tania. Ważne też, że takie źródła nie generują kosztów związanych z polityką klimatyczną — podkreślał Krzysztof Tchórzewski.

Do atomu jego resort podszedł z rozmachem, bo do projektu wpisano plan budowy pierwszego reaktora do 2033 r., a potem uruchamianie kolejnych co dwa lata, aż do 2043 r. Daje to łącznie sześć reaktorów, a każdy ma mieć moc 1-1,5 GW.

— Czeka nas wiele trudnych zadań, czyli wybór lokalizacji, modelu finansowania, a także wybór technologii i generalnego wykonawcy — podkreślał Krzysztof Tchórzewski.

Warto pamiętać, że rząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej atomu.

Gaz nie taki fajny

Zwolennikom gazu projekt nie daje wielkich nadziei, mimo że prognoza obejmuje budowę nowych bloków gazowo-parowych i podtrzymuje plan rozbudowy terminala LNG, budowy Baltic Pipe oraz rozwoju krajowego wydobycia. Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, podkreślał jednak, że gaz ma być jedynie paliwem przejściowym.

— Po pierwsze, jest to paliwo kopalne i emisyjne, a po drugie, gaz jest z importu. Nie chcemy się przesadnie uzależniać od surowca importowanego — mówił Piotr Naimski.

Nie czas na wiatr z lądu

W obszarze zielonej energii projekt stawia przede wszystkim na budowę morskich farm wiatrowych i paneli fotowoltaicznych. Te pierwsze, jak wynika z prognoz, mają docelowo zastąpić wiatraki lądowe, które w 2040 r. będą mieć w miksie szczątkowy udział. Ekspertów plan wygaszenia wiatraków na lądzie zaskoczył (patrz obok). Minister Tchórzewski tłumaczy to zaś sprzeciwami społecznymi i chęcią dotrzymania obietnic wyborczych PiS.

Zadaniem fotowoltaiki ma być zaś zaspokajanie popytu na prąd w szczytach letnich, najtrudniejszych do opanowania przez krajowego operatora sieci elektroenergetycznej. Profil wytwarzania w takich źródłach współgra z popytem na prąd wynikającym np. z rozwoju branży klimatyzacyjnej.

Prognoza ministerstwa zakłada, że w 2040 r. odnawialne źródła energii będą łącznie odpowiadać za jedną trzecią produkcji krajowej energii. Oprócz morskich wiatraków i fotowoltaiki pewną rolę odegrają nowe elektrownie biogazowe. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Atom zastąpi węgiel brunatny

JOANNA MAĆKOWIAK-PANDERA, Forum Energii

ME planuje zastąpienie węgla brunatnego atomem po 2030 r. Jednak jeżeli węgiel brunatny się już skończy, a elektrownia nie zostanie wybudowana, pojawi się duże ryzyko dla bezpieczeństwa energetycznego państwa. Nadal brakuje modelu finansowania, planu działania oraz lokalizacji. Jeśli chodzi o węgiel, ME urealniło ostatnie deklaracje. Bez uwzględniania kogeneracji, 50-proc. udział węgla w miksie osiągniemy już w 2030 r., a nie — jak zapowiadał resort — 20 lat później. ME dostrzegło farmy morskie, to dobrze. Ich potencjał w dłuższej perspektywie jest, naszym zdaniem, większy, ale od czegoś trzeba zacząć. Dobrze, że ME uwzględniło rozwój energetyki solarnej. Biorąc pod uwagę spadek kosztów i potrzeby systemu (letnie szczyty zapotrzebowania na energię elektryczną), rozwój energetyki solarnej może być niedoszacowany.

OKIEM EKSPERTA

Wiatr na lądzie jest najtańszy

ALEKSANDER ŚNIEGOCKI, WiseEuropa

Rząd zakłada zupełne odejście od lądowej energetyki wiatrowej — i to w momencie, gdy po ostatniej aukcji OZE dostaliśmy potwierdzenie, że jest to najtańsza technologia produkcji energii elektrycznej w Polsce, którą na dodatek mogą w zdecydowanej większości dostarczyć inwestorzy prywatni. Paradoksalnie, rząd pośrednio przyznaje w ten sposób, że możemy zupełnie wycofać się z energetyki węglowej już w perspektywie kolejnych 20-25 lat. Prognozowany miks energetyczny wskazuje, że pod koniec lat 30-tych udział energii produkowanej z węgla spadnie do 1/3 (do 23 proc., jeżeli wyłączymy z obliczeń elektrociepłownie). Do całkowitego odejścia od czarnego paliwa wystarczy, by rząd nie blokował inwestycji w energetykę wiatrową na lądzie oraz wywiązał się z deklaracji dotyczących rozwoju innych zeroemisyjnych źródeł energii.

Skąd popłynie prąd? (prognoza ME na 2040 r.)

232 TWh Na tyle prognozuje się wielkość produkcji prądu w 2040 r. Dla porównania — w 2017 r. było to 170 TWh.

17 proc. Za taką część tej produkcji odpowiadać będą źródła jądrowe. W 2040 r. mają wytwarzać 41,5 TWh energii.

22 proc. Taką część miksu stanowić będzie produkcja ze źródeł węglowych (bez uwzględnienia kogeneracji). Razem z kogeneracją ma to być ok. 35 proc.

33 proc. Za taką część produkcji odpowiadać będą odnawialne źródła energii. Dominować będą wśród nich morskie elektrownie wiatrowe, które mają dać w 2040 r. 41 TWh prądu.

400 mld zł Tyle ma kosztować transformacja polskiej energetyki do 2040 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rząd już nie chce Polski węglowej