Wiatraki nie dadzą się zatrzymać

Plan wygaszenie wiatraków ma zapewnić rządowi poparcie górników, ale jest nierealny. Dzięki modernizacjom będą się kręcić jeszcze długie lata

— To absurd, który ma uspokoić górników, ale jest nie do utrzymania — tak można streścić opinię branży wiatrowej o projekcie Polityki Energetycznej Państwa (PEP) do 2040 r.

Łączna moc wiatraków lądowych wynosi dziś w Polsce 6400 MW, a
prognoza Ministerstwa Energii wskazuje, że w 2040 r. będzie to już tylko 800
MW. Zdaniem branży, będzie więcej, bo istniejące dziś instalacje będą
modernizowane.
Zobacz więcej

BĘDZIE SIĘ KRĘCIĆ:

Łączna moc wiatraków lądowych wynosi dziś w Polsce 6400 MW, a prognoza Ministerstwa Energii wskazuje, że w 2040 r. będzie to już tylko 800 MW. Zdaniem branży, będzie więcej, bo istniejące dziś instalacje będą modernizowane. Fot. Bloomberg

Ministerstwo Energii przedstawiło ten dokument w miniony piątek i przekazało do konsultacji. Zbieranie opinii potrwa do 15 stycznia 2019 r.

Prąd tani, ale niechciany

Za absurd nasi rozmówcy z branży wiatrowej uważają prognozę, która mówi o zniknięciu z rynku lądowych farm wiatrowych, które już dziś funkcjonują.

„Przyjęto założenie, że nie będą budowane nowe elektrownie wiatrowe na lądzie, poza realizowanymi w ramach aukcji OZE” — czytamy w dokumencie.

Na razie odbyła się tylko jedna aukcja przyznająca wsparcie nowym źródłom wiatrowym. W 2019 r. odbędzie się jeszcze jedna (minister energii, Krzysztof Tchórzewski, zapowiedział to w piątek). Te źródła zostaną wybudowane i będą się kręcić co najmniej do 2040 r. Na kolejne a ukcje się nie zanosi, co można wnioskować z prognozy miksu przewidzianego w PEP. W 2040 r. moc wiatru na lądzie ma wynosić 800 MW, podczas gdy istniejące farmy wiatrowe mają łączną moc 6400 MW. Resort energii przewiduje ich stopniowe rozbieranie już od ok. 2030 r.

— Prognoza Ministerstwa Energii, zakładająca zanik udziału wiatraków lądowych w miksie, jest dla nas niezrozumiała. Przecież aukcja, która miała miejsce kilkadni temu, pokazała, że są najtańszym źródłem wytwarzania energii — zauważa Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Wyniki aukcji pokazały, że inwestorzy wiatrowi są w stanie sprzedawać prąd produkowany przez ich instalacje za 158-217 zł/MWh. Tymczasem ceny energii na Towarowej Giełdzie Energii oscylują wokół 300 zł/MWh.

Obietnice dla górników

Dlaczego Krzysztof Tchórzewski planuje wygaszenie taniego źródła energii? W piątek, w trakcie konferencji prasowej, powołał się na obietnice wyborcze PiS. Przypomnijmy, że przed wyborami w 2015 r. głośnym krytykiem branży wiatrowej była Anna Zalewska, posłanka PiS, a dziś minister edukacji narodowej. Nasi rozmówcy z branży energetycznej wskazują też, że przed oficjalną publikacją projektu PEP, Krzysztof Tchórzewski spotkał się z energetykami. Miał im wyjaśnić, że wykasowanie wiatraków lądowych to efekt porozumienia ze stroną społeczną na Śląsku, czyli z górnikami.

— Uwzględnienie w miksie zarówno atomu, jak i wiatru na lądzie, oznaczałoby, że węgiel zostałby wykasowany z miksu dużo szybciej — zauważa jeden z naszych rozmówców.

Projekt PEP przewiduje zaś, że miks uwzględniający atom, ale bez rozwoju wiatraków, będzie w aż 60 proc. oparty na węglu aż do 2030 r. Według naszych rozmówców, decyzja o wykasowaniu wiatraków lądowych wiąże się więc z chęcią zapewnienia sobie spokoju górników.

„Plan nie do obrony”

Czy plan wyciszenia lądowych wiatraków się powiedzie? Żaden z naszych rozmówców w to nie wierzy.

— Projekt ME nie bierze też pod uwagę faktu, że istniejące instalacje można modernizować, naprawiać i przedłużać im życie [chodzi o usługi life extension — red.] — mówi Janusz Gajowiecki.

Szef PSEW przypomina, że takie zabiegi potrafią przedłużyć życie instalacji wiatrowych o minimum 10 lat. Z naszych rozmów wynika, że myślą o nich m.in. państwowe firmy energetyczne.

— Prognoza ministra jest nie do obrony. Wiadomo, że te wiatraki dłużej będą się kręcić — mówi menedżer z jednej z państwowych firm.

Inny komentator zwraca uwagę, że polskie środowisko wiatrowe jest już zahartowane po trudnym 2016 r. i 2017 r. i łatwo się zniechęca. Przypomina też, że dotychczasowe strategie energetyczne nie były pieczołowicie realizowane, co wiatrakowców napawać może optymizmem.

— Cieszymy się, że dokument ma na razie charakter projektu. Będziemy służyć opiniami w trakcie konsultacji publicznych — konkluduje Janusz Gajowiecki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wiatraki nie dadzą się zatrzymać