Rząd ma etatyzm we krwi

BMK
opublikowano: 28-11-2006, 00:00

Rządzący chcą dyrygować gospodarką. To do niczego dobrego nie prowadzi — twierdzi znany ekonomista.

„Puls Biznesu”: Jak ocenia pan politykę prywatyzacyjną rządu?

Prof. Jan Winiecki: A taka jest? Wydaje mi się, że to polityka antyprywatyzacyjna: rządzący nie znają rynku, pozostają poza współczesną wiedzą o gospodarce i żyją okresem międzywojennym, bo trochę go rozumieją. Wtedy w myśleniu o gospodarce panowały poglądy etatystyczne: to państwo miało rządzić wieloma jej gałęziami. Teraz podobnie — jesteśmy raczej świadkami polityki odzyskiwania przez państwo różnych firm, a nie ich sprzedawania.

 

Być może jednak skarb państwa, gdy przy prywatyzacji zrezygnował z PCC czy Endesy, miał rzeczowe argumenty, np. cenowe?

Cena nie odgrywa roli, gdy kontrkandydatem jest firma państwowa, bo ona nie licytuje swoimi pieniędzmi. To jak w pokerze: gdy dwóch graczy licytuje swoją gotówką, a trzeci ma bogatego tatusia, który może go w każdej chwili wesprzeć finansowo. W takich warunkach nie ma normalnej konkurencji. By firma mogła być konkurencyjna, musi być sprywatyzowana. W sektorze produkcyjnym w ogóle nie ma miejsca dla firm państwowych.

 

Dlaczego?

Bo taka firma jest mniej efektywna. Po sprywatyzowaniu energetyki niemieckiej produkcja wzrosła tam o 10-15 proc., a zatrudnienie spadło o połowę. W Polsce byłoby podobnie — połowa ludzi w energetyce jest niepotrzebna, jednak jeśli zostanie ona w rękach państwa, ludzie ci nie stracą pracy. Poza tym prywatnemu inwestorowi łatwiej o kapitał, nie musi zabiegać o gwarancje państwa. Gdy państwowa spółka je dostaje, to dopiero wtedy nie ma problemu z przekonaniem do siebie banków. A pieniądze wydaje mniej efektywnie: ma świadomość, że państwo dało gwarancje, a to pokryje każdą niegospodarność.

 

Czy ta niechęć do prywatyzacji wynika z przekonań obecnego ministra skarbu, czy jest charakterystyczna dla myślenia rządu?

To mentalność całej ekipy rządzącej, która etatyzm ma we krwi, natomiast wiedzy ekonomicznej — żadnej. Rządzący rozumieją tylko dyrygowanie gospodarką przez państwo. Osobiście inaczej odszyfrowuję skrót PiS: dla mnie to populizm (w polityce) i socjalizm (w gospodarce).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Polecane