Rząd ma tylko 72 mln zł

Marlena Gałczyńska
opublikowano: 2004-01-08 00:00

Rząd lata 11 samolotami i helikopterami, z których przynajmniej 8 wymaga wymiany. Mimo redukcji planów zakupów, pieniędzy i tak może nie wystarczyć.

Katastrofa rządowego śmigłowca ujawniła prawdę o polskiej flocie lotniczej dla VIP-ów. Pomimo imponującego stanu liczbowego, w porównaniu z innymi krajami europejskimi, większość maszyn nie powinna być już używana.

Z drugiej ręki?

Początkowo polski rząd zapowiedział plany zakupu 5-6 samolotów o zasięgu transatlantyckich maszyn Falcon 900 w konfiguracji dla 14-16 pasażerów — za sumę 240 mln USD (około 960 mln zł). Dzisiaj już wiadomo, że na taką inwestycję nie wystarczy pieniędzy, więc koniecznością jest redukcja planów i szukanie oszczędności.

— Z uwagi na wprowadzony program oszczędności i ograniczenia wydatków zrezygnowano z zakupu 6 samolotów dla VIP-ów. Rozważana jest możliwość wylea-singowania dwóch maszyn z opcją ich zakupu oraz zakup dwóch maszyn tego samego typu w następnych latach. Brany jest także pod uwagę leasing i zakup samolotów używanych. W tym przypadku również chodzi o maszyny, które zastąpiłyby wysłużone Jak-40, czyli mogące zabrać na pokład 18-22 pasażerów — zapowiada Mikołaj Karpiński, zastępca dyrektora Centrum Informacji Rządu.

Na realizację tego planu rząd dysponuje kwotą 42 mln zł (przesuniętą z budżetu 2003 na budżet 2004, jako wydatek niewygasający) oraz uchwaloną przez Sejm, kwotą 30,8 mln zł. Łącznie daje to 72,8 mln zł.

Z obsługi VIP-ów planowane jest wycofanie śmigłowców MI-8 i zastąpienie ich maszynami MI-17, znajdującymi się w dyspozycji Ministerstwa Obrony Narodowej. Jednak realizacja tego planu wymaga odpowiedniej aranżacji śmigłowców MI-17.

Linia rządowa

W związku z akcesją Polski do Unii Europejskiej znacznie wzrośnie też liczba przelotów członków rządu do Brukseli, a co za tym idzie — także koszty tych podróży. Marek Wagner, szef kancelarii premiera, wystąpił z propozycją uruchomienia stałej linii lotniczej Warszawa-Bruksela, która obsługiwałaby przeloty VIP-ów. Przedsięwzięcie to ma zagwarantować budżetowi oszczędności.

— Dotychczasowe analizy przelotów służbowych pracowników administracji publicznej, a także doświadczenia innych krajów, wskazują na potrzebę zawarcia porozumienia z przewoźnikiem na uruchomienie specjalnej linii na najbardziej korzystnych warunkach finansowych. Realizacji tego zamierzenia nie należy rozpatrywać w kategorii nowych wydatków. Jest to sposób na znaczne ograniczenie i racjonalizację wydawania środków finansowych przeznaczonych na konieczne przeloty pracowników administracji publicznej na tej linii. Pieniądze na takie przeloty znajdują się w budżetach poszczególnych resortów i to właśnie z nich mogłoby być finansowane przedsięwzięcie — wyjaśnia Mikołaj Karpiński.