Rząd nie zamierza ulżyć telewizjom kablowym

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2003-04-10 00:00

Rada Ministrów nie zgodziła się z poselskim projektem przywrócenia operatorom kablówek możliwości rozpowszechniania programów bez konieczności zawierania umów z nadawcami i podmiotami, które zarządzają prawami autorskimi. Branża nie kryje oburzenia i... strachu przed bankructwami.

Sejmowa Komisja Gospodarki pracowała nad projektem nowelizacji ustawy Prawo autorskie, która przywróciłaby operatorom kablówek prawo reemisji programów bez konieczności podpisywania umów z nadawcami. Niestety, rząd wyraził negatywną opinię. Adam Szejnfeld, przewodniczący Komisji Gospodarki, nie uważa jednak, że należy zaprzestać prac nad korzystnymi regulacjami dla operatorów.

1 stycznia 2003 r. została zniesiona tzw. licencja ustawowa, umożliwiająca kablówkom swobodną reemisję programów. Na operatorów nałożono obowiązek zawierania umów z nadawcami i podmiotami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (np. ZAIKS). Zasadniczy problem polegał na tym, że operatorzy mieli tylko 34 dni na podpisanie wielu umów. Każdy z nich musiałby przeprowadzić negocjacje z 50-60 nadawcami programów oraz 8-12 polskimi i zagranicznymi organizacjami zbiorowego zarządzania. Nie starczyło czasu. Za krótkie było też vacatio legis. Ustawę opublikowano w Dzienniku Ustaw 27 listopada 2002 r., a weszła w życie już 1 stycznia 2003 r. Na skutek braku czasu na negocjacje ogromna większość operatorów została zmuszona zaprzestać emisji wielu programów.

Zareagował rzecznik praw obywatelskich i 30 grudnia 2002 r. zaskarżył przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. To samo uczyniła Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych. Zdaniem skarżących, zbyt krótkie vacatio legis narusza konstytucyjne zasady zaufania obywatela do państwa, pewności prawa i swobody prowadzenia działalności gospodarczej.

Do Sejmu wpłynął także projekt zmiany przepisów, polegający na przywróceniu licencji ustawowej dla kablówek na odpłatną reemisję programów do czasu wstąpienia Polski do UE. Projekt zyskał nawet poparcie resortu kultury.

Nie spodobał się natomiast rządowi, który sprzeciwił się zmianom proponowanym przez Komisję Gospodarki. W oficjalnym komunikacie czytamy, iż konieczność usunięcia licencji ustawowej wynika z dostosowania polskiego prawa do wymogów UE, a „od uchwalenia ustawy minęło kilka miesięcy, podczas których operatorzy sieci kablowych powinni zrealizować obowiązek nałożony na nich przez ustawę”.

Decyzja rządu zaskoczyła operatorów.

— W grudniu 2002 r. na spotkaniu z Aleksandrą Jakubowską, ówczesną wiceminister kultury, obiecywano naszej branży poparcie dla wydłużenia vacatio legis na zniesienie licencji ustawowej. Rząd miałby wtedy czas na przygotowanie kompleksowej nowelizacji prawa autorskiego. Tymczasem większość operatorów musiała zrezygnować z emisji wielu programów, a zubożenie oferty programowej oznacza poważną utratę widzów. Z uwagi na konkurencję platform cyfrowych jest to groźne, zwłaszcza dla mniejszych operatorów — twierdzi Andrzej Ostrowski, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej.

Okiem opozycji

Jestem optymistą

Negatywna opinia rządu jest dla mnie zaskoczeniem. W trakcie prac nad projektem w komisjach gospodarki oraz europejskiej wszyscy jednoznacznie opowiadali się za jego przyjęciem. Nawet przedstawiciele resortu kultury nie negowali jego rozwiązań. Co będzie dalej z tym projektem? Jestem umiarkowanym optymistą. Opinia rządu naturalnie nie wiąże posłów i zapewniam, że prace nad projektem ustawy będą trwały.

Adam Szejnfeld przewodniczący sejmo