Rząd obiecuje wsparcie dla hut

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-02-25 22:00

Urzędnicy dosypią pieniędzy na innowacje i wprowadzą bariery jakościowe dla importu. To może nie wystarczyć — mówi branża.

727 mln ton — tyle według Hutniczej Izby Przemysłowo- Handlowej (HIPH) sięgają światowe nadwyżki mocy produkcyjnych. A będą jeszcze wyższe.

LEKCJA DO ODROBIENIA:
LEKCJA DO ODROBIENIA:
Ochrona rynku, ulgi energetyczne i złagodzenie polityki klimatycznej oraz wsparcie w szkoleniu fachowców, zdaniem Stefana Dzienniaka, prezesa HIPH, pozwolą uniknąć likwidacji hutnictwa po 2020 r.
ARC

— Tuż po zniesieniu embarga Iran przystąpił do hutniczych inwestycji — powiedział Stefan Dzienniak, prezes HIPH, podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju.

Polskim hutom najtrudniej przeciwstawić się dostawom staliz Białorusi. Podczas posiedzenia komisji posłowie zapewniali, że niemal pewna jest już unijna decyzja dotycząca ochrony europejskiego rynku przed przywozem prętów budowlanych z tego kraju. Wesprzeć hutników zamierza także polski rząd.

— Wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa podjęliśmy prace nad nowym rozporządzeniem jakościowym, w którym określimy parametry, jakie spełniać muszą wyroby stalowe dostarczane na nasz rynek — mówi Jadwiga Emilewicz, wiceminister rozwoju. W ten sposób resort chce chronić huty przed napływem na rynek tańszej, gorszej stali.

Równocześnie wesprze także technologiczne inwestycje w polskich zakładach.

— Zapadła już decyzja o uruchomieniu programu InnoStal, w którym uczestniczyć będą przedsiębiorcy z branży hutniczej oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Wartość programu to 1 mld zł: połowę kosztów pokryją firmy, połowę centrum — dodaje Jadwiga Emilewicz.

O wsparcie inwestycji zabiegała nie tylko HIPH, ale także największy producent, czyli ArcelorMittal Poland, uzależniając m.in. od tego utrzymanie produkcji surowcowej w Krakowie. Stefan Dzienniak podkreśla jednak, że te działania nie wystarczą,jeśli Bruksela nie złagodzi planów dotyczących polityki klimatycznej.

— W 2030 r. zabraknie nam 40 proc. uprawnień do emisji. Nie ma na świecie technologii, która pozwoli realizować produkcję hutniczą przy ilości uprawnień, jaką otrzymają polskie zakłady. Musiałyby więc dokupić je na aukcjach, co z kolei wpłynie na rentowność. Wniosek jest jeden — do 2020 r. metalurgia w Polsce utrzyma się. Ale co będzie w następnych latach? — retorycznie pyta Stefan Dzienniak. Jego zdaniem, nie ma zagrożenia dla zakładów przetwórczych takich jak kuźnie, walcownie czy odlewnie, ale sama produkcja stoi pod znakiem zapytania.

— Będziemy importować stalowe półwyroby i przetwarzać je w polskich zakładach — obawia się Stefan Dzienniak. Zagrożeniem jest także starzenie się pracowników hut. Obecnie 42 proc. załogi sektora ma więcej niż 50 lat. W trakcie posiedzenia posłowie prosili branżowych specjalistów o przedstawienie postulatów, które mogą spełnić, by hutnictwo w Polsce przetrwało. Tu jak bumerang powrócił stary temat — ulg w zakupie energii przez przedsiębiorstwa energochłonne, dopuszczonych przez unijne dyrektywy. © Ⓟ