Program rządu programem partii — przypomniał marszałkom szef PO, dopingując ich do usamorządowienia kolei.
Jutro w Mielnie spotykają się marszałkowie województw, żeby ustalić wspólne stanowisko w sprawie usamorządowienia spółki PKP Przewozy Regionalne (PKP PR). Projekt uchwały jest już gotowy. Ostry i bezkompromisowy.
Trzy warunki
Przygotowała go tydzień temu grupa robocza reprezentująca wszystkich samorządowców. Postawiła rządowi trzy twarde warunki, bez spełnienia których o przejęciu kolejowej spółki nie może być mowy. Po pierwsze, samorządy chcą 7,5 mld zł na inwestycje w tabor — remonty i zakupy — do 2020 r., z czego 3,5 mld zł w ciągu siedmiu najbliższych lat. Po drugie, chcą pełnego oddłużenia PKP PR, które wynosi nie 2,1 mld zł, jak rachowano dotąd, ale o 1,18 mld zł więcej.
— PKP tłumaczą, że jest to wyłącznie strata bilansowa. Myśmy jednak od początku mówili, że bilans spółki musi wyjść na zero — wyjaśnia Wojciech Jankowiak, wicemarszałek Wielkopolski.
I po trzecie wreszcie, województwa chcą zatrzymać w PKP PR połączenia międzywojewódzkie. Wcześniej resort infrastruktury i PKP twierdziły, że wyłączenie tych pociągów będzie miało neutralny skutek dla odchudzonej spółki. Wyliczenia mówią co innego.
— Okazuje się, że powstanie luka finansowa wielkości 50 mln zł rocznie — mówi Wojciech Jankowiak.
Zmiękczanie
Jeszcze do wczoraj wszystko wskazywało na to, że głos konwentu zabrzmi ostro i bezkompromisowo. Twarde stanowisko zawarte w projekcie musiało jednak mocno zaniepokoić rząd, ponieważ w miniony piątek po południu do wszystkich marszałków trafiło zaproszenie na wtorek na spotkanie z szefem klubu PO.
— Zbigniew Chlebowski zapewnił nas, że projekt rządowy ma pełne poparcie Platformy. Podczas rozmowy okazało się jednak, że nie zna wszystkich jego szczegółów. Niemile zaskoczony był np. informacją, że PKP PR mają 1,2 mld zł długu więcej — mówi anonimowo uczestnik spotkania, który od początku traktuje zaproszenie jako próbę zmiękczenia samorządów.
Możliwe, że misja przyniesie sukces. Po pierwsze dlatego, że większość marszałków ma legitymacje PO i sabotując projekt usamorządowienia nie idą po partyjnej linii. Po drugie, Zbigniew Chlebowski zapowiedział, że rząd rozpatrzy postulaty województw.
— W sprawie inwestycji stanowiska są zbieżne. Nie ma natomiast na razie pomysłu, jak rozwiązać problem zadłużenia — mówi marszałek.
Nie do końca też wiadomo, skąd wziąć pieniądze na inwestycje. Rząd wskazuje dwa źródła: budżet i unijny Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko.
— To oznacza, że zakup taboru i modernizacje samorządy będą musiały sfinansować z własnej kieszeni — mówi nasz rozmówca.
Po wczorajszym spotkaniu nie wiadomo, jakie stanowisko zajmie konwent. Wojciech Jankowski uważa, że wszystko zależy od oferty rządu.
— Mam nadzieję, że do czwartku dostaniemy nowe propozycje — podsumowuje marszałek.