Rząd twierdzi, że ciężko pracuje nad EURO 2012. Pracodawcy z Polski i Ukrainy zawiązali koalicję, żeby dopilnować urzędników.
Konfederacja Pracodawców Polskich (KPP) oraz Ukraiński Związek Przemysłowców i Przedsiębiorców powołały wczoraj Koalicję na rzecz EURO 2012, do której weszły m.in. TP czy Bumar.
— Polska improwizacja i ukraińska fantazja potrzebują okiełznania. Już najwyższy czas, by partnerstwo publiczno-prywatne zagościło na placach budowy i w umysłach decydentów. Zmiany potrzebne są w kilkunastu ustawach i kilkudziesięciu rozporządzeniach. KPP już w kwietniu przekazała rządowi swoje sugestie. Chcemy stać się wytrychem, który otworzy drzwi dla biznesu. Klucze są w rękach rządu — twierdzi Andrzej Malinowski, prezydent KPP.
Zdaniem rządu, dobrze wykorzystaliśmy 5 proc. czasu, jaki Polska i Ukraina mają na przygotowania do mistrzostw.
— Elżbieta Jakubiak została powołana na stanowisko koordynatora przygotowań Polski do piłkarskich mistrzostw Europy. Spotkałem się właśnie z ministrem gospodarki Ukrainy i sporo czasu poświęciliśmy na EURO. Ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym niedługo wyjdzie z rządu. Jeśli przy projektach pilotażowych zauważymy, że coś należy w niej zmienić, zrobimy to — przekonuje Piotr Woźniak, minister gospodarki.
— Weszło w życie rozporządzenie o swobodzie zatrudniania pracowników z trzech krajów sąsiadujących, w tym Ukrainy. Przygotowaliśmy też projekt, który ogranicza opłaty za zezwolenie na zatrudnianie cudzoziemców z 936 do 100 zł — dodaje Kazimierz Kuberski, wiceminister pracy i polityki społecznej.