Importerzy aut zrzucą się na rządowe konferencje
W ekspresowym tempie rząd położył rekę na miliardzie, który miał trafić na recykling aut. Pachnie skandalem.
Sprowadzasz z Unii Europejskiej używany samochód i zżymasz się, że musisz przed jego zarejestrowaniem wyłożyć 500 zł na tzw. opłatę recyklingową? Płacisz z ciężkim sercem, ale pocieszasz się, że zostaną one wydane na sprzątanie samochodowych wraków i ich utylizację. Ale grubo się mylisz. Rząd zmienił prawo i przeznaczy twoje 500 zł na konferencje, debaty i bankiety.
— Nie da się tego inaczej określić, jak zwykłe złodziejstwo. Okrada się Polaków, którzy za ciężko zarobione pieniądze kupują za granicą używane samochody — grzmi Grzegorz Wlazło, rzecznik przedsiębiorców przy PKPP Lewiatan.
A jest na czym kłaść rękę. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej poinformował „PB”, że na „wrakowym” koncie uzbierał się ponad 1 mld zł (od 2 mln aut). Zamiast na recykling samochodowych wraków, rząd postanowił go wydać na międzynarodową konferencję klimatyczną pod auspicjami ONZ, która w grudniu odbędzie się w Poznaniu. Dlaczego? Bo nie ma skąd wziąć pieniędzy na opłacenie 2-tygodniowego pobytu w stolicy Wielkopolski delegatów ze 190 krajów. Spodziewanych jest nawet kilkanaście tysięcy gości.
Pecunia non olet
500-złotowa opłata recyklingowa od każdego sprowadzaonego auta jest pobierana od 1 stycznia 2006 r. Ustawa jasno wskazała, że pieniądze mogą iść tylko i wyłącznie na dofinansowanie firm utylizujących wraki. Okazało się jednak, że powstała gigantyczna nadwyżka, z którą nie bardzo wiadomo co zrobić.
— W Polsce działają 453 stacje demontażu pojazdów. W 2007 r. z subfunduszu wrakowego trafiło do 85 stacji 14,3 mln zł. W tym roku stacje uzyskały 33,5 mln zł. Powodem tak nikłego wykorzystania pieniędzy są, po pierwsze, unijne ograniczenia dotyczące pomocy publicznej. Po drugie, ponad 80 proc. pojazdów wycofanych z ekspoloatacji trafia do szarej strefy — informuje Adam Małyszko, prezes Forum Recyklingu Samochodów (FRS).
Ekspresowa zmiana
Ministerstwo Środowiska zaproponowało przeznaczenie pieniędzy z subfunduszu na... międzynarodowe i krajowe konferencje dotyczące ochrony środowiska. Nie pozwalają na to przepisy? Trzeba je zmienić. W kwietniu 2008 r. stosowny projekt (druk nr 415), podpisany przez Donalda Tuska, wpłynął do Sejmu. Pikanterii sprawie dodaje to, że premier nie zezwolił na konsultacje społeczne projektu i nakazał nadanie mu trybu pilnego.
„Proszę o nadanie priorytetu pracom nad projektowaną ustawą w związku z koniecznością pilnego zapewnienia finansowania organizacji XIV Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, która odbędzie się w Poznaniu w grudniu 2008 r.” — mówi premier.
Po cichu projekt przepchnięto przez parlament w miesiąc z kawałkiem. Nowelizacja weszła w życie kilka dni temu.
— To naprawdę szybkie tempo. Wiele innych ważnych ustaw, na które czekają obywatele czy firmy, miesiącami ślimaczy się w parlamencie — Grzegorz Wlazło.
Kandydaturę Polski jako organizatora konferencji zgłosił w 2006 r. rząd PiS, lecz nie zapewnił funduszy w budżecie na ten rok. Rząd Tuska znalazł w rezerwie celowej tylko 55 mln zł. Zdaniem Janusza Zaleskiego, wiceministra ochrony środowiska, to nie wystarczy. Podobna konferencja, która odbyła się w ubiegłym roku na indonezyjskiej wyspie Bali, kosztowała 100-120 mln USD. Nie dziwi więc paniczne szukanie kasy.
Zapłacą jak za akcyzę
Co ciekawe, nasi rozmówcy wskazują na niezgodność pobierania opłaty recyklingowej z prawem unijnym (patrz ramka).
— Opłata obciąża tylko osoby fizyczne importujące z UE pojazdy. Ona jest de facto kolejnym podatkiem. 99 proc. pieniędzy z tej opłaty jest pobieranych niezgodnie z art. 90. traktatu unijnego. Jest kwestią czasu, kiedy opłatą zajmie się Europejski Trybunał Sprawiedliwości, i jestem pewny, że ją zakwestionuje. A wtedy pieniądze trzeba będzie ludziom oddawać, jak w przypadku akcyzy na sprowadzane używane pojazdy. Skąd rząd weźmie na to pieniądze, skoro teraz chce je wydać na konferencję? — mówi Adam Małyszko.
Krok po kroku: Historia jednej ustawy
XII 2002
Rząd SLD kieruje do Sejmu pierwszy projekt ustawy przewidującej pobieranie 500 zł opłaty recyklingowej za każdy pojazd indywidualnie sprowadzany do Polski.
XI 2003
Sejm projekt odrzuca.
I 2005
Sejm uchwala drugi projekt tej samej ustawy, także autorstwa SLD.
III 2005
Ustawa o opłacie recyklingowej wchodzi w życie.
I 2006
Zaczyna się pobieranie opłaty recyklingowej.
IV 2008
Rząd PO-PSL kieruje do Sejmu projekt przesuwający pieniądze z subfunduszu wrakowego na poznańską konferencję klimatyczną.
V 2008
Sejm projekt uchwala.
Impreza w Poznaniu
Przez pierwsze dwa tygodnie grudnia 2008 r. w Poznaniu odbędzie się międzynarodowa konferencja klimatyczna, której organizację powierzono Międzynarodowym Targom Poznańskim. Na jej pomysł wpadł rząd PiS, który w grudniu 2006 r. zgłosił Organizacji Narodów Zjednoczonych kandydaturę Polski jako gospodarza tej prestiżowej imprezy. Negocjacje zakończyły się dla naszego kraju pozytywnie. 17 stycznia 2008 r. w Bonn została podpisana stosowna umowa między Maciejem Nowickim, ministrem środowiska, a Yvo de Boerem, sekretarzem wykonawczym Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu. Jednym z głównych celów konferencji jest stworzenie podstaw do osiągnięcia konsensusu co do zobowiązań dotyczących redukcji gazów cieplarnianych. Porozumienie powinno być osiągnięte na następnej konferencji, która ma się odbyć w 2009 r. w Kopenhadze. Podczas poznańskiej konferencji zorganizowana zostanie także światowa wystawa wynalazków, innowacji i nowatorskich rozwiązań służących redukcji gazów cieplarnianych.
12 tys. Tylu delegatów ma wziąć udział w poznańskiej konferencji klimatycznej.
190
Z tylu krajów świata przyjadą uczestnicy i goście.
Okiem eksperta
Rafał Chrzanowski
prawnik z kancelarii Kuliński, Jaczewska, Kulińska
Zgromadzenie tak znacznej kwoty w subfunduszu wrakowym dowodzi, że nieuzasadniona jest wysokość opłaty 500 zł, jaką musi płacić każda osoba sprowadzająca używany samochód. Przepisy dyrektywy 2000/53/WE zobowiązują państwa członkowskie do tego, by pieniądze przeznaczone na zorganizowanie sieci demontażu pojazdów były adekwatne do stopnia oddziaływania danego pojazdu na środowisko. Podczas prac nad ustawą zwracali na to uwagę przedstawiciele branży motoryzacyjnej. Zgłaszali wtedy liczne zastrzeżenia do konstrukcji samej opłaty recyklingowej, a przede wszystkim co do jej zgodności z prawem wspólnotowym (art. 25 i 90 TWE). Przeznaczenie funduszy na cele niezwiązane z inwestycjami w demontaż pojazdów wycofanych z eksploatacji także należy uznać za niezgodne z dyrektywą wrakową.
Z senackiego stenogramu
Dyskusja na posiedzeniu komisji rolnictwa i ochrony środowiska (13 maja 2008 r.)
Jan Rączka, prezes NFOŚiGW
Minister środowiska zainteresował się rezerwą, jaką mamy w tym subfunduszu z tego względu, że tam środki są. Serce mi się kraje, że są tak gigantyczne środki, z których nikt nie może skorzystać. Choćbyśmy ziemię gryźli, to tych środków recyklerom nie przekażemy.
Janusz Zaleski, wiceminister ochrony środowiska:
Nie można wykorzystać całego, na dzisiaj, 1 mld zł. Pojawiła się potrzeba uruchomienia tych pieniędzy. Poprzednie konferencje zamykały budżety w granicach 100-120 mln USD.
Lucjan Cichosz, senator PiS
Tak naprawdę otwieramy furtkę do przeznaczenia tych pieniędzy na cele niekoniecznie służące ochronie środowiska. Tworzymy precedens, dając możliwość przeznaczania tych pieniędzy na różne inne, mało znaczące imprezy.
Stanisław Gorczyca, senator PO
Dla dobra całej Polski nie róbmy już takiego wielkiego zamieszania, bo to chyba nie ma sensu. Czujemy się odpowiedzialni wszyscy jako politycy za to, żeby ta konferencja była jak najlepsza.
Grzegorz Wojciechowski, senator PiS
Fundusz recyklingowy powstał prawdopodobnie z naruszeniem prawa unijnego. Być może będzie konieczność zwrotu pieniędzy. Czy w związku z wydaniem tych pieniędzy będzie możliwość ich zwrotu, jeśli zajdzie taka konieczność?