Rząd stąpa po cienkim lodzie

Utrzymując wysoki deficyt, narażamy się na ryzyko, że nie opanujemy długu, gdy przyjdzie spowolnienie — uważa Credit Agricole.

Od kilku dni słabo radzi sobie nasza waluta, spadają ceny obligacji, a indeksy giełdowe zalała czerwień. Do zamieszania, jakie wywołują na rynkach finansowych banki centralne, coraz mocniej dokładają się pomysły rządu, żeby sobie na jakiś czas odpuścić dyscyplinę fiskalną. Ekonomiści nie mają wątpliwości — to nie jest najlepszy pomysł.

Czasem słońce…

Analitycy banku Credit Agricole postanowili sprawdzić, jakie zagrożenia niesie zmiana podejścia do finansów państwa przez nową ekipę rządową. Obecnie nasz dług publiczny — według szacunków Komisji Europejskiej — to 51,4 proc. PKB. Ze statystyk resortu finansów wynika, że dwie trzecie to zadłużenia krajowe.

Z reszty prawie trzy czwarte długu walutowego mamy w euro, a 18 proc. w dolarze. W wariancie optymistycznym ekonomiści zakładają, że jeśli w ciągu czterech lat gospodarka wciąż będzie się kręciła w tempie ok. 3 proc., nominalne PKB zwiększy się o ok. 5,6 proc., a nasza waluta umocni do 3,8 zł za euro na koniec 2019 r.

W takim scenariuszu dług rośnie nam do 51,9 proc. PKB, ale tylko w przyszłym roku.

— W kolejnych latach jego poziom będzie się stopniowo zmniejszał, osiągając 50,9 proc. na koniec 2019 r. — prognozuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. To efekt wciąż mocnego wzrostu gospodarczego, ale główne zasługi przypisać należy umacniającej się walucie, która statystycznie zmniejszy nam dług. Eksperci uspokajają, że nawet jeśli rząd uprze się na deficyt w okolicy 3 proc. i nie będzie sobie zaprzątał głowy oszczędnościami, to zagrożenia, że w kasie państwa przydarzy się katastrofa, nie ma.

— Nie doprowadzi to jednak do znaczącego zmniejszenia długu publicznego w relacji do PKB, które dawałoby Polsce margines bezpieczeństwa dla finansów publicznych w przypadku znaczącego, kilkuletniego pogorszenia koniunktury — podkreśla Jakub Borowski.

…czasem deszcz

Zdaniem analityków, warto gromadzić zaskórniaki, na wypadek gdyby nad Wisłę znów dotarł jakiś huragan z globalnych rynków finansowych. Gdyby na przykład mocno tąpnęły kraje wschodzące, wówczas oberwie też strefa euro. Pośrednio i my zostaniemy trafieni, bo to nasz największy partner biznesowy. Łatwo sobie wyobrazić, co się wtedy wydarzy.

Credit Agricole zakłada, że w 2019 r. dynamika PKB może spowolnić nawet do 1,5 proc., bank centralny zacznie ciąć stopy procentowe, co osłabi złotego, inflacja będzie niższa, a dług i deficyt pójdą w górę. Zadłużenie może wówczas w perspektywie czterech lat sięgnąć blisko 55 proc., ale sporym problemem będzie też znacząco wyższy niż unijne limity deficyt.

— Zakończyłoby się to ponownym objęciem Polski procedurą nadmiernego deficytu. Oznaczałoby też zwiększone prawdopodobieństwo wstrzymania wypłat unijnych pieniędzy — uważa ekonomista Credit Agricole. Dla niego plany fiskalne rządu to stąpanie po cienkim lodzie, a na reakcję agencji ratingowych nie trzeba będzie czekać długo. — Mogą one obniżyć perspektywę ratingu, co oddziaływałoby w kierunku osłabienia kursu złotego i wzrostu rentowności obligacji — ocenia Jakub Borowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane