Rząd ulży energochłonnym

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2019-06-17 22:00

Wyczekiwaną od lat ustawą, dająca ulgi największym odbiorcom prądu, wreszcie zajmie się rząd. Firmy mogą zbliżyć się kosztowo do rywali z Niemiec

Z artykułu dowiesz się:

  • jakie są najnowsze pomysły ministerstwa przedsiębiorczości na pomoc największym odbiorcom energii
  • na jakim etapie są prace nad projektem i jakie są szanse, że wejdzie w życie
  • jak propozycje ministerstwa oceniają firmy i eksperci

Intensywne dyskusje, czy i jak należałoby ulżyć polskim przedsiębiorstwom energochłonnym, trwają od około ośmiu lat. Deklaracji rządowych było w tym czasie sporo, ale tak daleko jak dziś sprawa jeszcze nigdy nie zaszła.

ZDĄŻYĆ PRZED WAKACJAMI:
ZDĄŻYĆ PRZED WAKACJAMI:
Rekompensaty dla firm energochłonnych to projekt promowany przez Jadwigę Emilewicz, minister przedsiębiorczości. Jest szansa, że Sejm zajmie się nim jeszcze przed sierpniową przerwą.
Fot. WM

O ile nic się nagle nie zmieni, projektem ustawy o systemie rekompensat dla sektorów i podsektorów energochłonnych zajmie się we wtorek rząd. Jeśli projekt zostanie przyjęty, to jeszcze przed wakacjami mógłby się nim zająć Sejm.

Wyjście z poczekalni

— Od 2011 r. pracujemy nad takim rozwiązaniem, ale po raz pierwszy branża może rzeczywiście mieć nadzieję na uchwalenie ustawy — mówi Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.

Promotorem projektu jest Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, kierowane przez Jadwigę Emilewicz. Dokument był gotowy już kilka miesięcy temu, ale trafił do poczekalni. Potrzebny był czas, by Ministerstwo Energii uporządkowało bałagan wywołany przez tzw. ustawę prądową, zamrażającą ceny energii elektrycznej w 2019 r. Uporządkowany został tylko częściowo, tzn. pojawił się już projekt drugiej nowelizacji felernej ustawy. Mimo to rekompensaty dla energożerców zostały już wyciągnięte z poczekalni.

W telegraficznym skrócie: projekt przewiduje, że najbardziej energochłonne firmy w Polsce otrzymają nie tylko rekompensaty z tytułu wzrostu cen energii elektrycznej, ale również m.in. ulgi w opłacie za moc oraz wsparcie w kogeneracji.

„Celem jest wyrównanie warunków konkurencyjnych dla krajowego przemysłu energochłonnego. Wprowadzenie rekompensat pozwoli uniknąć dalszego pogarszania relatywnej pozycji kosztowej względem sąsiadujących krajów, takich jak np. Niemcy” — czytamy w uzasadnieniu projektu.

Prawie jak w Niemczech

Odniesienie do sąsiadów zza Odry jest zasadne, bo to najbliższy rynek, z którym konkurują np. polskie huty. Niemieckie huty dostają rekompensaty, a polskie nie. Polskim jest na globalnym rynku trudniej — właśnie ze względu na drogi prąd.

„W Polsce wpływ cen uprawnień [do emisji dwutlenku węgla, których cena rośnie — red.] na cenę energii elektrycznej jest wyjątkowo wysoki. Po pierwsze, polski rynek jest izolowany od rynków sąsiednich w związku z brakiem efektywnie działających połączeń transgranicznych i brakiem zewnętrznej presji konkurencyjnej na ceny energii. Po drugie, wysoki wpływ cen uprawnień na ceny hurtowe wynika z tego, że w Polsce energia jest w największym stopniu wytwarzana przez źródła węglowe” — tłumaczy ministerstwo przedsiębiorczości.

Resort prognozuje, że ceny uprawnień będą rosły, ale szacunki umieszczone w dokumentach związanych z ustawą wydają się zbyt nieśmiałe. Przewiduje się, że w 2019 r. prawo do emisji tony CO 2 będzie kosztowało 16 EUR, podczas gdy w rzeczywistości ceny przebijają poziom 20 EUR, a w maju doszły nawet do 27 EUR. Na 2030 r. rządowa prognoza wskazuje cenę 30 EUR.

Przy takich szacunkach ministerstwo wylicza, że w 2019 r. polska firma płaci za każdą MWh o około 65 zł więcej niż jej niemiecki konkurent, który dostaje od rządu rekompensaty. Jeśli natomiast polska firma też dostanie rekompensatę zgodną z projektem ustawy, to różnica spadnie w 2019 r. do ok. 27 zł za MWh. To dobra ustawa, niech jak najszybciej wejdzie w życie — słyszymy od firm energochłonnych.

Czujność zalecana

Ważnym elementem ustawy o rekompensatach dla branż energochłonnych jest to, że jej beneficjenci uciekną z obszaru działania ustawy prądowej Ministerstwa Energii. To istotne głównie ze względu na ryzyko związane z uznaniem tej ustawy za pomoc publiczną. Energochłonni muszą jednak być czujni. Z naszych informacji wynika, że w miniony piątek rządowa komisja prawnicza skróciła przewidziany w projekcie czas na składanie oświadczeń o rezygnacji z profitów ustawy prądowej. Firma energochłonna będzie miała tylko 14 dni na złożenie takiego oświadczenia, a wcześniej miała mieć czas do końca roku.