Rząd zapomina o rynku kapitałowym

Michał Masłowski
opublikowano: 2003-02-24 00:00

W minionym tygodniu scenariusz wydarzeń na polskim rynku kapitałowym po raz kolejny ustalił rząd. Kiedy wydawało się, że dłuższy trend spadkowy zostanie zatrzymany i na rynki powróci chociażby krótkoterminowa hossa, rząd poinformował o możliwości dokapitalizowania Stoczni Gdynia jednym procentem akcji Telekomunikacji Polskiej.

Wydawało się, że szalę wreszcie przeważyły byki i indeks WIG 20 oraz kontrakty powróciły ponad poziom 1100 pkt. Dobre sesje giełdowe w Stanach Zjednoczonych oraz w Eurolandzie również zdawały się pomagać odreagowaniu. Notowania kontraktów terminowych przekroczyły nawet poziom 1130 pkt, co od ostatniego dołka dawało już wzrost rzędu około 60 pkt. Na rynkach terminowych jest to wartość, której z pewnością lekceważyć nie można. Do wtorku przewagę wciąż miały byki, co dawało nadzieję, że przynajmniej w krótkim terminie trend wzrostowy zostanie utrzymany. Tymczasem jak grom z jasnego nieba na rynek spadła informacja o zamiarze dokapitalizowania Stoczni Gdynia akcjami TP SA. Reakcja rynku była natychmiastowa, a wykresy z miejsca zapikowały. Liderem spadków zostały oczywiście walory teleoperatora. Nie ma się czemu dziwić, nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby mieć tych akcji w portfelu w dniu, w którym władze Stoczni Gdynia będą mogły podjąć decyzję o ich sprzedaży. Spadek wyceny TP SA pociągnął za sobą inne większe spółki i szanse na wzrost, który był tak pieczołowicie budowany, zostały przekreślone.

Zastanawiam się, czy podejmując decyzje o przekazywaniu pakietów akcji spółek publicznych firmom państwowym, rząd analizuje, jakie skutki w dłuższym terminie może to wywołać. Zapewne nie. Nie brał chyba tego też pod uwagę, proponując podatki od zysków giełdowych. Z przykrością trzeba stwierdzić, że podstawowa wiedza dotycząca zasad funkcjonowania rynku kapitałowego jest obca ekipie rządzącej, która zdaje się czasami być nieświadoma w ogóle istnienia giełdy w Polsce. Wspomniane działania prostą drogą prowadzą do systematycznego zmniejszania się liczby inwestorów indywidualnych obecnych na rynku, a to z kolei doprowadzi do znaczącego pogorszenia pozycji warszawskiej giełdy zarówno w Polsce, jak i w regionie. Politycy przypomną sobie zapewne o istnieniu rynku kapitałowego w naszym kraju przy okazji wielkich prywatyzacji, jakie nas jeszcze czekają, tylko wtedy może już być za późno.