Rządowe pieniądze dla komunalnych spółek

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2014-04-10 00:00

Fundusz wsparcia będzie miał 600 mln zł. Zainteresowani się cieszą, choć pieniędzy jest mało.

Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR) prowadzą zaawansowane prace nad stworzeniem funduszu, który będzie wspierał inwestycje samorządowe — taką deklarację złożył 9 kwietnia Paweł Tamborski, wiceminister skarbu. Wehikuł będzie obejmował udziały w spółkach infrastrukturalnych.

W grupie potencjalnych beneficjentów znajdą się m.in. firmy wodno-kanalizacyjne, ciepłownicze oraz z branży odpadowej. Wkrótce PIR zaczną przedstawiać lokalnym władzom zasady działania funduszu. Pierwsze spotkanie ma się odbyć jeszcze w tym miesiącu. Fundusz ma dysponować 600 mln zł.

Ciepłu jest cieplej

Z deklaracji wiceministra ucieszył się Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

— W naszej sytuacji każda próba zwiększenia dostępu do zewnętrznych źródeł finansowania jest ważna. Choćby dlatego, że w nowej unijnej perspektywie utrudniona jest możliwość zdobywania pieniędzy przez firmy ciepłownicze. Nie możemy np. korzystać z programów regionalnych — mówi Jacek Szymczak.

Potrzeby inwestycyjne branży ciepłowniczej, której średnia rentowność w 2012 r. była ujemna (-1,6 proc.), są ogromne.

— Zamiana tradycyjnych źródeł ciepła na kogeneracyjne to koszt kilku miliardów złotych. Podobnie jest z wymianą sieci ciepłowniczej. Wiek 20 proc. sieci przekracza 30 lat. Do tego dochodzi ryzyko regulacyjne — podnoszenie norm ekologicznych powoduje zwiększenie nakładów na instalacje odpylania, odsiarczania i odazotowywania — wylicza Jacek Szymczak.

Kropla w morzu

Mniej o finansowanie martwią się spółki wodno-kanalizacyjne, choć one też będą mieć pełne ręce roboty. Adam Gołębiewski z Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie szacuje, że branża powinna zrealizować jeszcze inwestycje wartości 30-33 mld zł. Nawet przyjmując nierealne założenie, że całość z puli 600 mln zł trafi do spółek tej branży, będzie to kropla w morzu potrzeb.

— Te pieniądze mogą się przydać tam, gdzie brakuje pieniędzy na wkład własny do niezbędnego długu. Wejście funduszu mogłoby rozwiązać ten problem — zaznacza Adam Gołębiewski. Dla PIR i BGK branża może być atrakcyjna, bo wykazuje się dodatnią rentownością.

— Obecnie wynosi ona średnio około 3 proc. i stale idzie w górę. Część firm zrealizowała już inwestycje, zmniejsza dług i zwiększa zyski — mówi Adam Gołębiewski.

Efekt masowości

PIR już zbierają pierwsze doświadczenia samorządowe. Państwowa spółka porozumiała się z Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej w Olsztynie w sprawie budowy ciepłowni w PPP. Wehikuł dostarczy maksymalnie 150 mln zł, które uzupełnią wkład partnera prywatnego.

— Cieszę się z każdej puli, którą na inwestycje mogą zdobyć samorządy i ich spółki. Obawiam się jednak, że pieniądze z tego funduszu będą przeznaczone na duże i bardzo duże przedsięwzięcia, związane przede wszystkim z ochroną środowiska. Takich projektów samorządowy fundusz prawdopodobnie zrealizuje tylko kilka-kilkanaście. Nam najbardziej zależy na tym, by państwo tworzyło mechanizmy prorozwojowe, które będą miały efekt masowy. Dobrym przykładem są tzw. schetynówki. Wyremontowano wiele kilometrów dróg, skorzystały na tym lokalne firmy — mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.