Zmiana reguł gry w trakcie gry odbije się rządowi czkawką — przekonuje branża emerytalna i przedstawia własny projekt zmiany prawa.
Zmniejszenie opłaty, jaką OFE pobierają od składki, z 7 do 3,5 proc. oraz ograniczenie opłaty za zarządzanie do 8,4 mln zł — to recepta rządu na podwyższenie przyszłych emerytur. Projekt zmiany ustawy powstał w ekspresowym tempie i dziś ma stanąć na posiedzeniu rządu. Nowe zasady mają wejść w życie jeszcze w tym roku. Branża nie zostawia na nim suchej nitki twierdząc, że nagła zmiana opłat narusza prawo, a przede wszystkim, że nie poprawi sytuacji klientów.
— Zmniejszy się konkurencja na rynku, spadnie jakość usług i bezpieczeństwo — mówi Tomasz Bańkowski, prezes Pekao Pioneer PTE.
Branża podkreśla, że nie sprzeciwia się obniżeniu opłat, ale przekonuję, że ma lepszy pomysł.
— Zależy nam na zmianie systemu, która sprawi, że przyszłe emerytury będą wyższe. Opłaty są tylko jednym z czynników i to wcale nie najistotniejszym — mówi Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.
Propozycja izby zakłada wprowadzenie trzech subfunduszy, zmianę w polityce inwestycyjnej i odejście od minimalnej wymaganej stopy zwrotu na rzecz zewnętrznych benchmarków. Stopniowo miałyby być obniżanie opłaty od składki do 6 proc. w 2010 r., 5 proc. w 2011 r., 4 proc. rok później, aż do 3,5 proc. od 2013 r. Opłata za zarządzanie pozostałaby na obecnych zasadach.
— Ograniczenie wysokości przychodów z tytułu opłat za zarządzanie do 8,4 mln zł powoduje, że fundusz, który ma ponad 20 mld zł aktywów, nie będzie zainteresowany pozyskiwaniem klientów. Będzie bowiem ponosił coraz wyższe koszty, a nie osiągał korzyści. To praktycznie wyłącza największych graczy z rynku, z czym nie możemy się zgodzić — mówi Adam Uszpolewicz, członek zarządu Aviva Europe, które jest właścicielem CU OFE.
— Opłata ma być limitowana, a gwarancje ze strony OFE nieograniczone. To sprawi, że fundusze nie będą zainteresowane uzyskiwaniem jak najwyższych stóp zwrotu, lecz minimalizowaniem ryzyka — dodaje Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE.
Izba zrzeszająca towarzystwa emerytalne zbiera ekspertyzy prawników, czy ustawę będzie można zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego. Ale konsekwencje mogą być poważniejsze: akcjonariusze towarzystw, wśród których roi się od światowych gigantów z branży finansowej, mogą pozwać Polskę przed międzynarodowym trybunałem i domagać się odszkodowania. I jeszcze coś.
— Taka zmiana poważnie odbije się na zaufaniu inwestorów do Polski. A przecież wkrótce będziemy chcieli przekonywać do inwestowania w sektorze usług medycznych czy budowę autostrad — mówi Maciej Szwarc, szef grupy AXA w Polsce.