Rządowy program in vitro to płodny biznes

Alina Treptow
opublikowano: 2013-08-23 00:00

Leczenie niepłodności to ostatnio dobry biznes, m.in. dzięki rządowemu wsparciu. Inwestorzy stoją w kolejce.

Kliniki leczenia niepłodności przeżywają prawdziwe oblężenie dzięki programowi Ministerstwa Zdrowia (MZ), w ramach którego od 2013 r. są finansowane zabiegi in vitro. Jak podaje resort zdrowia, tylko od lipca do końca bieżącego roku na leczenie niepłodności zostanie przeznaczonych 33 mln zł, dzięki czemu z zapłodnienia in vitro — z publicznym dofinansowaniem — może skorzystać 2 tys. par.

W ciągu całego 3-letniego programu publiczny płatnik przeznaczy na ten cel 240 mln zł. Dodatkowe pieniądze na rynku skłoniły inwestorów, również finansowych, do przyjrzenia się bliżej klinikom in vitro.

— Choć niszowy, rynek należy do bardzo atrakcyjnych. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest dosyć hermetyczny, co nie ułatwi ewentualnej konsolidacji — mówi jeden z zarządzających funduszem, chcący zachować anonimowość.

— Przyglądaliśmy się temu rynkowi — jest bardzo atrakcyjny, m.in. pod kątem rentowności [sięga nawet 30 proc. — red.] i perspektywiczny, szczególnie w kontekście programu rządowego — mówi Krzysztof Urbański z Rubicon Partners.

Inwestora od zeszłego roku szuka klinika leczenia niepłodności Invicta, która myśli o rozbudowie. Interesują się nią fundusze.

— Stale kontaktują się z nami potencjalni inwestorzy — potwierdza Dorota Białobrzeska- Łukaszuk, prezes spółki. Nie byłaby to pierwsza transakcja na tym rynku. W zeszłym roku w kliniki in vitro Invimed zainwestował Medicover. — Otworzyliśmy właśnie kolejną placówkę, w Katowicach — mówi Marzena Smolińska, rzeczniczka Medicovera.

Skandynawska sieć medyczna w rozwoju klinik leczenia niepłodności nie zamierza ograniczać się wyłącznie do Polski. Na jej celowniku są też inne kraje Europy Środkowo- -Wschodniej, m.in. Rumunia i Ukraina, gdzie grupa jest już obecna. Zdaniem części inwestorów, zakup klinik in vitro przez Medicovera ma sens, ponieważ uzupełnia jego ofertę. Dla części funduszy to nie do końca jest dobra inwestycja.

— Ten biznes buduje się wokół poszczególnych lekarzy profesorów, którzy mogą pochwalić się najwyższymi wskaźnikami przeprowadzonych z sukcesem zabiegów. Staramy się unikać inwestycji, które są skupione wokół konkretnych nazwisk, bo jeśli ich zabraknie, firma może mieć duże problemy — mówi zarządzający funduszem private equity, chcący zachować anonimowość.

Jego zdaniem, konsolidacja też nie ma większego sensu, bo w tym biznesie największy udział w kosztach mają wynagrodzenia lekarzy i wynajem powierzchni, gdzie nie ma możliwości znalezienia synergii. Rynek klinik leczenia niepłodności jest szacowany na 150-200 mln zł i do tej pory rósł rocznie o kilka procent. W tym roku przedsiębiorcy spodziewają się dwucyfrowego wzrostu. Zdaniem Doroty Białobrzeskiej-Łukaszuk, w porównaniu z krajami rozwiniętymi, gdzie dynamika rynku wynosi 3-5 proc., potencjał Polski jest bardzo duży.

60 Tyle placówek leczenia niepłodności działa w Polsce...

23 ...tyle z nich bierze udział w rządowym programie...

12 tys. ...tyle średnio kosztuje pełny zabieg in vitro...

15 tys. ...a tyle par skorzysta z rządowego programu in vitro.