Rzućmy wszystko, chodźmy budować stolicę!

Weronika Gońda
opublikowano: 29-02-2016, 10:17

Bilans lat 1939-45 był dla Warszawy tragiczny. W wyniku bombardowań, Powstania i systematycznego wypalania miasta zdecydowana większość zabudowy została zrównanych z ziemią. Po zakończeniu konfliktu, gdy mieszkańcy zaczęli powoli wracać , pojawiło się kluczowe pytanie: jak teraz ma wyglądać stolica Polski? Czy ją odbudowywać? A jeśli tak, to w jaki sposób? Na te pytania stara się odpowiedzieć nowa wystawa pt.: „Na nowo. Warszawiacy 1945-1955” w Domu Spotkań z Historią przy ul. Karowej w Warszawie.

Ekspozycja to kolejna inicjatywa podejmująca temat powojennej odbudowy stolicy. W 2015 roku miały miejsce co najmniej dwie wystawy dotyczące tej problematyki. W Muzeum Woli, oddziale Muzeum Warszawy, przez kilka miesięcy można było oglądać interaktywną ekspozycję Trwa odbudowa. Warszawa zdaniem mieszkańców 1945-2015. Kontrowersje powojennych losów warszawskiej architektury ujęto również w ramach 7. edycji festiwalu Warszawa w Budowie. Jej część: Spór o odbudowę zaprezentowano w dawnym gmachu warszawskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Klementyny Hoffmanowej, mieszczącym się przy ul. Emilii Plater. To znamienne miejsce, bowiem decyzją władz stolicy na działce zajmowanej do niedawna przez szkołę zostanie zbudowany wieżowiec. Znaczna liczba odwiedzających, którzy zobaczyli wymienione wystawy potwierdza, że temat jest w ostatnim czasie niezwykle popularny. Celem wielu podejmowanych przez nowopowstałe ruchy miejskie inicjatyw jest nagłośnienie kontrowersyjnych decyzji władz miasta, odnoszących się do zabudowy powstałej w okresie powojennym. Dyskusja o odbudowie zatacza coraz szersze kręgi nic zatem dziwnego, że również Dom Spotkań z Historią zdecydował się podjąć tę tematykę.

Odtworzone komputerowo zniszczenia Warszawy w filmie Miasto Ruin wyświetlanym w Muzeum Powstania Warszawskiego.
Odtworzone komputerowo zniszczenia Warszawy w filmie Miasto Ruin wyświetlanym w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Ciuciubabka w ruinach

Stylistycznie wystawa wpisuje się w większość ekspozycji organizowanych w tym miejscu. To zdjęcia i filmy z epoki są głównym źródłem przekazu, podczas gdy opis tekstowy zredukowano do minimum. Widz nie ma poczucia „przytłoczenia” tekstem, a swoją opinię na dany temat może skonstruować na podstawie wybranych źródeł. Zdjęcia obrazują warszawiaków, bądź ludzi tymczasowo przebywających w stolicy, podczas codziennych czynności. Ślady wojny pozostają jednak wciąż widoczne. Życie toczy się wśród ruin prawie doszczętnie zniszczonego miasta. Przejmującym świadectwem nieodległej historii są postacie inwalidów wojennych, w tym najbardziej uderzające obrazy kalekich dzieci – młodych powstańców. Mimo tragicznych zdarzeń życie toczy się dalej, a warszawiacy funkcjonują normalnie, choć w skrajnie trudnych warunkach. Stąd uliczne potańcówki, prowizoryczne kawiarnie zorganizowane w gruzach, dziecięce zabawy w ciuciubabkę czy chowanego między zburzonymi budynkami. Znane mniej lub bardziej kadry, wydają się tworzyć sielankowy obraz życia w stolicy. Żyją jakby wojny nie było, jakby wcale nie otaczały ich ruiny, inwalidzi, czy masowe anonimowe mogiły. Brak w tym obrazie wszelkich negatywnych cech, charakteryzujących chaos powojnia. Szabry, kradzieże, brak stabilizacji, czy lęk o przetrwanie pozostają zupełnie nieobecne w narracji wystawy. To właśnie zachowanie normalności było wówczas największym szaleństwem. 

Zagłosowali nogami

Poza codziennością, główny przekaz wystawy stanowi komentarz do podjętej po zakończeniu wojny odbudowy. Ówczesnym warszawiakom przyświecały hasła: „cały naród buduje swoją stolicę” oraz przekonanie, że decyzja o odbudowie została „przegłosowana nogami”, czyli poprzez działanie, a nie odgórne dekrety. Zdjęcia pokazują powolny proces odgruzowywania, a następnie cegła po cegle, stawiania na nowo zbombardowanych zabudowań. Jednak na ekspozycji pojawia się kilka rozbieżności. Fotografie przedstawiające przodowników pracy pozostają w sprzeczności z opinią o dobrowolności i oddolnym charakterze odbudowy. Do przyjętej wersji nie pasują też kadry przedstawiające socrealistyczną zabudowę, jak pałac kultury czy MDM. Wielce wątpliwe, aby warszawiacy dobrowolnie budowali te obiekty. Wydaje mi się, że ten chaos informacyjny spowodowany jest decyzją o achronologicznym układzie prezentowanych materiałów. Trudno zauważyć moment, kiedy odgruzowywanie ulic zmieniło się w planowaną odgórnie budowę, kierowaną przez nową władzę. 

Pomimo kilku wątpliwości, uważam wystawę za niezwykle ciekawą. Po jej obejrzeniu mam przekonanie, że głównym czynnikiem miastotwórczym pozostają jego mieszkańcy, a wielka polityka jest tylko tłem codzienności. Musimy pamiętać o roli jaką odegrało wielu anonimowych ludzi w powojennej odbudowie. Bowiem to dzięki ich wieloletniej i niezwykle ciężkiej pracy, Warszawa podniosła się z ruin.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Gońda

Polecane