S&P ostrzega przed popuszczeniem pasa

Agencja Standard & Poor’s grozi palcem przed wyborami i ostrzega — zejście ze ścieżki obniżania deficytu skończy się źle

Ostatnie lata upłynęły odpowiedzialnym za kasę państwa na wyglądaniu dawno niewidzianej nad Wisłą podwyżki ratingu. Także ekonomiści wielokrotnie okazywali zdziwienie, że żadna z agencji jeszcze się na to nie zdecydowała. W końcu kryzys przeszliśmy suchą nogą, PKB na głowę mieszkańca powoli, ale sukcesywnie dogania unijną średnią, a rynek finansowy okazał się odporny na coraz to nowe globalne zawirowania.

Zobacz więcej

Felix Winnekens, analityk Standard & Poor’s ARC

Do tego stopnia czuliśmy się pewnie, że podniesienie perspektywy ratingu do pozytywnej przez Standard & Poor’s (S&P) uznano za pewnik niechybnej poprawy naszej oceny kredytowej. Na razie eksperci agencji patrzą na nas ze spokojem, ale dostrzegają coraz więcej powodów do niepokoju.

— Widzimy ryzyko, które może doprowadzić do ponownej zmiany perspektywy na stabilną. Możemy podjąć taką decyzję, w szczególności gdy dostrzeżemy odwrócenie w zakresie konsolidacji fiskalnej, zarządzania makroekonomicznego lub polityki monetarnej — podkreśla Felix Winnekens, analityk Standard & Poor’s odpowiedzialny za rating Polski.

Finanse pod lupą

Analitycy agencji szczególnie uważnie wsłuchują się w głosy polityków mówiących o przyszłych planach budżetowych i dosypywaniu kolejnym grupom z wciąż deficytowej kasy państwa.

— Uwzględniając nieco nieoczekiwany zwrot, jaki przybrała kampania parlamentarna, składanie licznych obietnic wyborczych nie jest zaskoczeniem — przyznaje Felix Winnekens. Dla ratingu Polski ważna jest polityka powyborcza. — To, co najważniejsze dla wiarygodności kredytowej i ratingu Polski, to faktyczne wdrożenie danej polityki po wyborach. Gdybyśmy dostrzegli, że plany przyszłego rządu mają negatywny wpływ na bilans przychodów i wydatków, wówczas moglibyśmy skłaniać się ku ponownemu przemyśleniu decyzji dotyczącej pozytywnej prognozy — zastrzega analityk S&P.

Kierowany przez Mateusza Szczurka resort finansów założył, że w 2019 r. uda się obniżyć deficyt sektora finansów publicznych do 1 proc. Agencja ratingowa nie daje temu wiary, uważając, że po wyjściu z procedury nadmiernego deficytu ścieżka ograniczania nierównowagi fiskalnej będzie wolniejsza. To jeszcze nie byłaby katastrofa, gorzej, gdyby rząd nie upilnował deficytu i znów wróciłby on powyżej 3 proc. PKB. Istnieje kilka ważnych kotwic polityki fiskalnej, takich jak stabilizująca reguła wydatkowa oraz kryteria z Maastricht.

Gdybyśmy dostrzegli próbę rezygnacji z tych zasad przez rząd, połączoną z relatywnie nową i niesprawdzoną regułą wydatkową, lub gdyby okazało się, że Polska wraca do procedury nadmiernego deficytu, wówczas mogłoby to negatywnie wpłynąć na nasze postrzeganie polityki fiskalnej Polski — podkreśla Felix Winnekens. Uspokaja jednak, że obecne prognozy agencji szacują deficyt w nadchodzących latach na poziomie średnio 2,8 proc. PKB.

Siła gospodarki

Choć przyszłość polskich finansów jest dla S&P pełna znaków zapytania, to kondycja naszej gospodarki łagodzi nieco niepokoje analityków. — Wyniki gospodarcze pierwszych dwóch kwartałów potwierdzają, że PKB może rosnąć zgodnie z naszymi prognozami i przyspieszyć w tym roku do 3,5 proc. — uważa Felix Winnekens. Jego zdaniem, to wystarczający powód, żeby wyeliminować ryzyko dla samego ratingu Polski, który od lat pozostaje na niezmienionym poziomie „A minus”. Tym bardziej że wzrost PKB budujemy własnymi rękami.

— Polski wzrost ma coraz szersze podstawy, a popyt krajowy, tzn. konsumpcja i inwestycje, coraz wyraźniej zajmują miejsce eksportu jako najważniejszego filaru rozwoju gospodarczego. Dzięki temu wzrost staje się bardziej odporny na czynniki zewnętrzne, choć spowolnienie w strefie euro czy eskalacja konfliktu na Ukrainie z pewnością mogą przynieść efekty uboczne — ocenia ekspert.

Ratingowe ABC

Agencje ratingowe w ocenach posługują się oznaczeniami literowymi od AAA (najwyższa ocena) do D (najniższa) dla określenia poziomu wiarygodności kredytowej. Literom często towarzyszą znak „plus” lub „minus”, co oznacza odpowiednio podwyższenie lub obniżenie oceny. Ratingi dzielą się na dwie podstawowe kategorie: inwestycyjne i spekulacyjne. W pierwszej grupie są: AAA, AA, A i BBB — obligacje krajów o takiej ocenie uznawane są za wiarygodne, z bardzo niskim ryzykiem nieterminowej obsługi zobowiązań. Ratingi między BB a D określane są jako spekulacyjne. Gdzie C oznacza, że kraj może mieć kłopoty ze spłatą długu, a D — że jest bankrutem.

Największym cieniem na perspektywach naszego rozwoju kładzie się wciąż właśnie konflikt na Wschodzie. Mimo że nasz PKB nie ucierpiał tak mocno na załamaniu handlu z Ukrainą i Rosją, a eksporterzy szybko znaleźli nowe rynki zbytu, to dla S&P nadal sytuacja nie jest komfortowa. — Słabszy wzrost gospodarczy w Polsce spowodowany skutkami kryzysu na Ukrainie i słabsze wyniki strefy euro także mogą nas skłonić do zmiany perspektywy ratingu na stabilną — przyznaje Felix Winnekens. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Politycy porzucą populizm

RAFAŁ BENECKI

główny ekonomista ING BSK

Poziom naszego ratingu będzie w dużej mierze zależał od tego, co się wydarzy po wyborach. Sięgając pamięcią do lat 2005-07, było ostrożnie, jeśli chodzi o kwestie fiskalne. Politycy mieli wówczas świadomość, że nieodpowiedzialna polityka może być kosztowna i oznaczać wzrost kosztów obsługi długu oraz wyprzedaż obligacji. Wówczas w spotkaniach przedwyborczych również było dużo populizmu, ale większość planów nigdy nie została zrealizowana. Tym razem PiS zapowiada aktywniejszą politykę budżetową, ale z drugiej strony, zmówi też o szanowaniu reguł europejskich — trzymaniu deficytu w wysokości 3 proc. PKB. Mam nadzieję, że nie dojdzie też do zmian w regule wydatkowej. To mogłoby oznaczać, że PiS zdecyduje się realizować obietnice z kampanii tylko wówczas, jeśli znajdzie dla nich finansowanie. Oczywiście należy się spodziewać, że deficyt będzie utrzymywany na wyższym poziomie, ale to nie powinno być zagrożeniem dla ratingu. Możliwe jedynie, że agencje nie będą patrzyły na nas już tak przychylnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / S&P ostrzega przed popuszczeniem pasa