„Jezu, co ja powiem żonie?” — pytał w ostatnich dniach akcjonariusz Polimeksu-Mostostalu na internetowym forum Bankier.pl.



Notowania spółki, zajmującej się przede wszystkim budownictwem energetycznym i przemysłowym, spadły w minionym tygodniu o 23 proc., co może wpłynąć na świąteczny nastrój w rodzinie uczestnika forum Bankiera. Nastroju tego nie starał się poprawić zarząd Polimeksu, który dzień po dramatycznym zapytaniu akcjonariusza opublikował komunikat zwiastujący dalsze spadki kursu.
„Polimex-Mostostal prowadzi dodatkowe analizy związane z poziomem wartości firmy [w odniesieniu do — red.] segmentu operacyjnego energetyka” — podała spółka w komunikacie.
— Z komunikatu Polimeksu można wnioskować, że w grę wchodzą odpisy. Segment energetyki będzie potencjalnie generował mniej pieniędzy, niż przewidywano — ocenia Adrian Kyrcz, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.
Opinie drobnych akcjonariuszy można wyczytać na forach internetowych. Co myślą akcjonariusze duzi, czyli państwowe PGE, Energa, Enea i PGNiG Termika, łącznie mające prawie 66 proc. akcji?
PGNiG liczy na rozwój
Lakoniczną, acz optymistyczną odpowiedź dostaliśmy od grupy PGNiG, w której skład wchodzi PGNiG Termika.
„Oczekiwania PGNiG jako jednego z inwestorów są niezmienne: oczekujemy dalszego rozwoju i wzrostu Polimeksu” — oświadczyło biuro prasowe PGNiG.
Gazowa grupa nie uzasadniła jednak, na czym rozwój miałby się opierać. Do próśb o ocenę działalności Polimeksu nie odniosły się natomiast Energa i PGE.
„Nie komentujemy wyników i bieżącej działalności Polimeksu, gdyż komunikat dotyczący spółki giełdowej mógłby być traktowany jako wpływ na cenę akcji. Nasze zaangażowanie finansowe w akcje ma charakter inwestycji długoterminowych” — przekazała nam Energa, a PGE przesłała niemal identyczne stanowisko.
Enea nie odpowiedziała zaś na nasze pytania.
Kto wierzy w wygraną?
Spadek kursu Polimeksu w ostatnich dniach wynika z tego, że firma prawdopodobnie wypadła z wyścigu o kontrakt na budowę bloku węglowego w Ostrołęce. Wykonawcy szukały Energa i Enea, czyli współwłaściciele Polimeksu, ale ich rekomendacja (bo to nie ostateczny wybór)
padła na konkurencyjne konsorcjum GE i Alstomu.
— Kto tak naprawdę wierzył, że Polimex wygra ten przetarg? — słychać w energetycznych kuluarach.
Wierzyło wielu, mimo że z ceną 9,6 mld zł oferta Polimeksu (w konsorcjum z Rafako), wyglądała abstrakcyjnie w porównaniu z ofertami GE (6 mld zł) i Chińczyków (4,8 mld zł). Antoni Józwowicz, prezes Polimeksu, powtarzał w wywiadach, że jest dobrej myśli.
Analityków przekonał na tyle, że nadzieję mają do dziś.
— Warto pamiętać, że przetarg nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Mogę sobie wyobrazić scenariusz, w którym konsorcjum GE wypada z rywalizacji np. ze względów formalnych, a zamawiający sięga wtedy po kolejnego wykonawcę, czyli Polimex i Rafako — mówi Krzysztof Kubiszewski, analityk Trigonu Domu Maklerskiego. Inni rozmówcy z branży uważają, że Polimex może zostać podwykonawcą GE w Ostrołęce. Krzysztof Kubiszewski zwraca jednak uwagę, że marże i zakres prac podwykonawcy są zawsze niższe od marż głównego wykonawcy. — Generalnie perspektywy Polimeksu nie wyglądają zachęcająco, niezależnie od tego, czy spółka pozyska zlecenie na Ostrołękę, czy nie. W jej portfelu zamówień nie ma w tej chwili znaczących pozycji, a ewentualny kontrakt na budowę elektrowni i tak nie pokryłby zapotrzebowania na gotówkę konieczną do obsługi zadłużenia — uważa analityk Trigonu.
Elektrownia jak pomnik
W kategoriach wiary rozpatruje się też w branży kwestię tego, czy blok węglowy w Ostrołęce w ogóle zostanie zbudowany.
— Wszelkie zapowiedzi decydentów wskazują, że powstanie — zaznacza Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.
Przypomina, że projekt ma zostać wystawiony w aukcji przyznającej wsparcie w ramach rynku mocy, zaplanowanej na grudzień tego roku. Obawia się jednak scenariusza, że inwestycja będzie realizowana nawet wtedy, gdy owego wsparcia (na poziomie zapewniającym pozytywną wycenę) projekt nie uzyska.
— Generalnie budowa bloku węglowego w Ostrołęce nie jest przykładem sięgania po technologie o najwyższej dostępnej efektywności. Widzę ryzyko, że taki blok stanie się raczej pomnikiem odchodzącej technologii węglowej — komentuje Paweł Puchalski. © Ⓟ