„Niezwykła wola walki, upór i nieustanne dążenie do sukcesu to wspólne wartości, które najlepiej oddają charakter Jose Mourinho i marki 4MOVE” - tak na początku 2015 r. Wiesław Włodarski, prezes i twórca napojowej grupy FoodCare, opowiadał o kampanii marketingowej wprowadzonego na rynek przez jego firmę napoju izotonicznego.
Wola walki i upór się przydały, bo izotoniki stały się osią długiego sporu sądowego między FoodCare a spółką Oshee, założoną przez wieloletnich pracowników Wiesława Włodarskiego. Zarzucali oni, że izotonik z twarzą portugalskiego trenera na etykiecie, a także puszki z napojem witaminowym „naśladują w sposób pasożytniczy" ich produkty.
Posypały się wzajemne pozwy i ostre wypowiedzi w mediach. Ponad pół dekady później pojawiły się wyroki sądu drugiej instancji. Pozwany - czyli FoodCare - może ogłaszać zwycięstwo, bo w lipcu prawomocnie oddalono roszczenia w drobniejszej sprawie puszek, a w połowie grudnia - w większej sprawie podobieństwa jednej butelki izotoniku do drugiej.
- Po wieloletnich bataliach sądowych wreszcie mamy spokój i możemy jeszcze mocniej zainwestować w linię izotoników. Klient kupuje oczami, a spór w sprawie etykiet bardzo ograniczył nam możliwości większej sprzedaży i skuteczniejszych działań marketingowych - mówi Wiesław Włodarski, prezes i właściciel FoodCare.

Co na to Oshee? Dariusz Gałęzewski, współtwórca i przewodniczący rady nadzorczej spółki, mówi, że „niestety” sporów sądowych to definitywne nie kończy.
- Oczywiście co do zasady nie warto się spierać, a my rzecz jasna gratulujemy Wiesławowi Włodarskiemu sukcesów w rozwoju firmy i rozwoju osobistym, ale w sprawie butelek izotoników będziemy składać skargę kasacyjną. Czekamy jeszcze na pisemne uzasadnienie wyroku – mówi Dariusz Gałęzewski.
Kłopot w butelce
Oshee zarzucało FoodCare czyny nieuczciwej konkurencji - podkreślało, że w dwóch spornych kategoriach produktów pojawiło się pierwsze, a FoodCare później wprowadził na rynek swoje napoje w łudząco podobnych opakowaniach. Sąd uznał jednak, że podobieństwo opakowań – choć wyraźne - mieściło się w granicach uczciwej konkurencji, odmienne logotypy na opakowaniach dostatecznie odróżniały produkty, a kupujący izotoniki klienci na tyle dobrze znają marki i produkty, że nie zostali wprowadzeni w błąd.
- Na potrzeby sporu jeszcze przed złożeniem pozwu w 2015 r. zleciliśmy największej w Polsce instytucji badawczej przeprowadzenie badań porównawczych na reprezentatywnej grupie Polaków i ich wyniki były jednoznaczne – opakowania obu produktów myliły się konsumentom. Dodatkowo zleciliśmy przeprowadzenie ekspertyzy trzem profesorom i kancelariom specjalizującym się w sprawach własności intelektualnej. Sąd drugiej instancji założył jednak, że izotoniki to napoje przeznaczone dla wąskiej kategorii sportowców, którzy wnikliwie czytają etykiety, a to oczywiście nieprawda – grupa konsumentów jest dużo szersza. Dodatkowo uznał, że skoro przychody nam nie spadły, to na działaniach konkurencji nie straciliśmy, a nie spadły bo od 11 lat rok do roku nam rosną poprzez rozwój dystrybucji, wzrost rynku oraz działania marketingowe - mówi Dariusz Gałęzewski.

Spór toczył się od lat, a czy chodziło w nim o coś więcej niż o to, czyje będzie na wierzchu? Do tej pory kwoty roszczeń - w kontekście skali biznesów obu firm – wielkie nie były. W sprawozdaniach finansowych Oshee o żadnych sporach prawnych nie wspomina, bo nie jest stroną jakichkolwiek roszczeń, których wartość przekraczałaby 10 proc. jej kapitału.
FoodCare z kolei wymienia wielomilionowe kwoty w kontekście trwających wciąż sporów z Dariuszem Michalczewskim i grupą Maspex o markę Tiger (patrz ramka), ale w kontekście Oshee wspomina jedynie o skierowanym przeciw niej powództwie o zapłatę... 200 tys. zł. Można zakładać, że obie strony do tej pory wydały znacznie więcej na prawników.
- Jesteśmy jeszcze w trakcie szacowania strat, jakie FoodCare poniósł w konsekwencji nieuzasadnionych pozwów Oshee i udzielonych w związku z nimi zabezpieczeń roszczeń. Będziemy domagać się odszkodowań - zapowiada Maciej Linzenbarth, adwokat reprezentujący FoodCare.
Kolejna runda
Teraz chodzić będzie już o niemałe pieniądze. FoodCare wstępnie szacuje swoje straty na „co najmniej kilka milionów złotych" w przypadku sporu o butelkę napoju 4MOVE, co do sporu o puszkę z napojem witaminowym kwota roszczeń będzie mniejsza – ale „też będzie to roszczenie wielotysięczne”.
- Przez pewien czas nie mieliśmy możliwości sprzedawania produktów, całe partie towaru musieliśmy wycofać ze sklepów i częściowo zutylizować. Do tego dochodzi koszt przeprojektowania opakowań, wprowadzenia zupełnie innej butelki i tego, że na nowych butelkach napoju 4MOVE, z mniejszymi etykietami, nie mogliśmy odpowiednio wyeksponować Jose Mourinho, z którym prowadziliśmy wtedy szeroko zakrojoną kampanię marketingową - wylicza Maciej Linzenbarth.
Oshee te zarzuty odpiera i podkreśla, że zabezpieczenie roszczeń, wydane przed laty w sporze, niczego FoodCare nie utrudniło, bo zwyczajnie zmienił butelkę na inną i dalej umieszczał na niej ambasadora swojej kampanii marketingowej, nie przerywając produkcji.
- Orzeczenia wydawane w sprawach dotyczących naśladownictwa opakowań są siłą rzeczy ocenne i dużą rolę odgrywa w nich indywidualna ocena sędziego. W tym kontekście warto wskazać, że ostatni wyrok sądu apelacyjnego, wydany w składzie jednoosobowym, jest tylko jednym z czterech orzeczeń sądowych w tym sporze. Wcześniejsze trzy orzeczenia, w tym wydane przez skład trzech sędziów postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, utrzymujące w mocy zakaz dla FoodCare, uwzględniały nasze zarzuty i oceniały naśladownictwo opakowania izotonika jako czyn nieuczciwej konkurencji. Dlatego zaskarżymy wyrok – mówi Dariusz Gałęzewski.
Napojowy rozwój
Obie firmy od momentu rozpoczęcia sporu mocno urosły. Oshee, które w międzyczasie zdążyło pozyskać silnego inwestora finansowego (pod koniec 2018 r. fundusz Innova kupił prawie 34 proc. akcji), miało w 2019 r. (ostatnie dostępne dane) 307 mln zł przychodów, czyli o ponad 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Zanotowało przy tym 5 mln zł straty netto. Tymczasem FoodCare w ubiegłym roku miał 653 mln zł przychodów (wzrost o prawie 8 proc.), z czego 17 proc. pochodziło z eksportu. Zanotował przy tym 77,5 mln zł czystego zysku.
- Pandemia oczywiście jest trudniejszym okresem dla branży, ale wyszliśmy z niej obronną ręką. Zdobywamy udziały rynkowe w Polsce i wchodzimy na kolejne rynki zagraniczne, mamy ich teraz 60. W portfolio FoodCare jest siedem silnych marek, bardzo dobrym strzałem okazało się wprowadzenie na rynek napoju Frugo Energy. W przyszłym roku na pewno będziemy się rozwijać, planujemy duże kampanie telewizyjne i w social mediach – mówi Wiesław Włodarski.
Spory sądowe między FoodCare a Oshee można potraktować jako kłótnię w rodzinie. Dariusz Gałęzewski i Dominik Doliński, którzy stworzyli młodszą napojową markę, wcześniej byli w FoodCare dyrektorami - odpowiednio ds. handlu i ds. marketingu. W mediach opowiadali, że gdy poszli na swoje, dostali od byłego pracodawcy kocyki, by „mieli się czym przykryć, gdy trafią pod most”. Wiesław Włodarski podkreślał, że kocyki były ładne i miały być miłym prezentem.
Spory sądowe o znacznie większe kwoty FoodCare toczył z Maspeksem i fundacją Dariusza Michalczewskiego. Chodziło o markę napojów energetycznych Tiger, którą najpierw wprowadził na rynek FoodCare. Fundacja boksera zaczęła spierać się z firmą Wiesława Włodarskiego o pieniądze za prawo korzystania z wizerunku, a wreszcie przeniosła produkcję do Maspeksu. FoodCare zareagował stworzeniem marki Black, a firmy zaczęły kłócić się w sądach o to, kto ma prawo do znaku towarowego. Obie toczyły też mniejsze spory o inne znaki towarowe, m.in. w segmencie kakao.