Telekomunikacja Polska znów wykorzystuje argumenty o niewłaściwym powołaniu prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Wczoraj przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA) w Warszawie Telekomunikacja Polska (TP) domagała się wyjaśnienia treści dwóch decyzji wydanych przez Annę Streżyńską, prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), w ubiegłym roku. W jednej chodzi o obowiązek podania UKE informacji dotyczących konfiguracji urządzeń, druga dotyczy usługi zakończenia połączeń. Na tym rynku TP ma znaczącą pozycję i UKE chce, by umożliwiała innym operatorom zarządzanie zakończeniem i sprzedawała im tę usługę hurtowo. Zdaniem TP, decyzje nie precyzują, jak należy rozumieć te obowiązki. Nie wyjaśniają tego też zaskarżone postanowienia, w których UKE precyzuje decyzje.
— Prezes UKE przepisał ustawę, a my nie wiemy, jak ją rozumieć — uważa Iwo Gabrysiak, jeden z prawników TP.
Głównym argumentem spółki stała się jednak kwestia nieprawidłowego jakoby powołania Anny Streżyńskiej na prezesa UKE. TP sugeruje, że jeśli powołanie było nieprawidłowe, to decyzje są nieważne.
— Od roku sądy odrzucały ten argument, więc nie uwzględniliśmy go w skargach, ale w świetle niedawnego wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozszerzamy zarzuty — mówi Arwid Mednis, radca prawny TP.
21 maja sąd stwierdził, że prezes UKE została powołana niewłaściwie, bo nie została wybrana spośród trzech kandydatów Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
WSA wyda wyroki za dwa tygodnie.