Sprawa, która właśnie znalazła rozstrzygnięcie, rozpoczęła się kiedy striptizerki pracujące w Rick's Cabaret pozwały jego właściciela w sądzie w Manhattanie. Twierdziły, że powinny otrzymywać wynagrodzenie, a nie liczyć jedynie na pieniądze płacone przez widzów. Właściciel klubu twierdził tymczasem, że tancerki są przedsiębiorcami, którym bliżej do występujących w nim satyryków niż pracujących tam kucharzy.
Sędzia sądu federalnego uznał jednak, że striptizerki są pracownicami klubu. Jako decydującego argumentu użył regulaminu, któremu musiały się podporządkować. Wymagano od nich, aby pracowały na ośmiogodzinnych zmianach co najmniej trzy razy w tygodniu. Musiały także nosić szpilki o wysokości obcasa co najmniej czterech cali. Podczas występu w pobliżu klienta musiały co najmniej jedną nogę trzymać na podłodze, musiały także pamiętać, aby nigdy nie trzymać jednocześnie obu kolan „na gościu”.
