Daniel Mzyk kontra KNF

opublikowano: 26-09-2018, 14:59

Sąd administracyjny utrzymał w mocy 1 mln zł kary dla inwestora, nałożonej przez KNF za operacje na akcjach Yawalu. Sprawy to nie kończy.

Wysokie kary mają to do siebie, że trudno je wyegzekwować i wymaga to czasu. W marcu Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) utrzymała w mocy karę w wysokości 1 mln zł, nałożoną na inwestora Daniela Mzyka w grudniu 2016 r. za działania z października 2013 r. Chodziło o operacje na akcjach Yawalu, nad którymi kontrolę w wyniku łańcuszka transakcji objęła pośrednio zarejestrowana na Bahamach fundacja Omni.

Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że poczynania Daniela Mzyka w akcjonariacie Yawalu pół dekady temu zasługują na „szczególne potępienie" i nałożyła na niego 1 mln zł kary. Inwestor zamierza odwoływać się od tej decyzji do skutku.
Zobacz więcej

Bahamska czkawka:

Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że poczynania Daniela Mzyka w akcjonariacie Yawalu pół dekady temu zasługują na „szczególne potępienie" i nałożyła na niego 1 mln zł kary. Inwestor zamierza odwoływać się od tej decyzji do skutku.

Łańcuszek transakcji
Według ustaleń KNF, która współpracowała w tej sprawie z organami regulacyjnymi z Cypru i Bahamów, ostatecznym beneficjentem tej fundacji był Daniel Mzyk, który powinien w związku z tym poinformować rynek o przekroczeniu progu 50 proc. w akcjonariacie Yawalu. Nie zrobił tego, co KNF uznała za „szczególnie naganne, istotnie naruszające interesy uczestników rynku, wymagające szczególnego napiętnowania i kary w maksymalnej wysokości, wyrażającej stopień dezaprobaty nadzoru".

Inwestor zaskarżył decyzję o karze do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Zwracał uwagę m.in. na to, że w aktach sprawy nie ma umowy, który potwierdzałaby, że bahamska fundacja miała przekazywać „pożytki z akcji" Yawalu Danielowi Mzykowi. Dodatkowo zwracał uwagę, że w podejmowaniu decyzji o karze w obu instancjach występowała ta sama urzędniczka KNF, co miałoby naruszać zasadę dwuinstancyjności. Argumenty te nie znalazły jednak uznania.

- Skarga została oddalona, a decyzję KNF uznano za zgodną z prawem - informuje Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.

Inwestor kary płacić jednak nie zamierza i zapewnia, że w całej sprawie jest niewinny.

- Nie składamy broni, zamierzam zaskarżyć orzeczenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Nie mam i nigdy nie miałem nic do czynienia z Yawalem, ani tym bardziej nie wykonywałem operacji na jego akcjach. To była i jest spółka mojego ojca, który za pośrednictwem fundacji chciał dokonać zapisu testamentowego dla mnie. Bardzo wysoka kara, nałożona przez KNF, jest krzywdząca i według mnie absurdalna. Oświadczam, że fundacja już dawno została rozwiązana, a ja nie byłem ani jej właścicielem, ani pośrednio akcjonariuszem Yawalu - mówi Daniel Mzyk.

Nowe kierunki
Yawal jest jednym z największych producentów profili aluminiowych w tej części Europy. Spółkę założył Edmund Mzyk, ojciec Daniela. Wprowadził ją na giełdę w 1998 r. W 2013 r., gdy dokonywano transakcji, które znalazły się pod lupą KNF, pod kontrolą rodziny Mzyków było ponad 70 proc. akcji spółki. Ogłoszono wtedy wezwanie na resztę, ale już na tym etapie część mniejszościowych inwestorów podnosiła wątpliwości w sprawie kształtu porozumienia akcjonariuszy większościowych i tego, kto faktycznie ma kontrolę nad spółką. Ostatecznie Yawal został ściągnięty z giełdy w 2014 r.

Z parkietem pożegnała się też inna spółka, w której znaczącą rolę odgrywał Daniel Mzyk - Paged. W ubiegłym roku z sukcesem przeprowadzono wezwanie na akcje holdingu, którego biznes opiera się na produkcji sklejki i mebli. Wiadomo, że strategia Pagedu zakłada dywersyfikację działalności i wejście w zupełnie nowe biznesy, ale nie wiadomo, czy dojdzie do tego pod kierunkiem Daniela Mzyka. Według docierających do nas informacji inwestor może rozważać sprzedaż biznesu, a przy rozliczeniu ewentualnej transakcji miałby mu pomóc uzyskanie statusu włoskiego rezydenta podatkowego.

- Potwierdzam, że zostałem włoskim rezydentem podatkowym, ale to sprawa bez związku z działalnością biznesową. Koncentruję się teraz na dywersyfikacji działalności Pagedu, który po wycofaniu z giełdy zmieni wkrótce nazwę i ma stać się funduszem inwestycyjnym. Wystąpiliśmy już w tej sprawie o licencję do KNF - mówi Daniel Mzyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Daniel Mzyk kontra KNF