Czytasz dzięki

Sądny czas dla pożyczek

opublikowano: 25-03-2020, 22:00

Podczas gdy turystyka, gastronomia, transport domagają się natychmiastowej pomocy rządu, branża pożyczkowa prosi tylko o to, żeby… pozwolił jej żyć

Dzisiaj rozstrzygnie się, czy pojawi się pierwsza ofiara nie koronawirusa, lecz lekarstwa na epidemię. W sobotę wśród branży pożyczkowej zaczęła krążyć informacja, że w tarczy antykryzysowej znajdują się zapisy, które mogą wykończyć rynek pożyczek i kredytów gotówkowych szybciej niż pandemia. Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, zaproponował dwa rozwiązania: możliwość wzięcia rocznych wakacji kredytowych przez klientów oraz ograniczenie łącznych kosztów pożyczki do 21 proc. (15 proc. plus 6 proc.).

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, już na starcie urzędowania postanowił
pokazać przedsiębiorcom, kto tu rządzi, nie tylko w sektorze pożyczek. UOKiK
ruszył kontrolować banki w dniu ogłoszenia decyzji o zamknięciu szkół, kiedy
banki przechodziły na tryb pracy zdalnej.
Zobacz więcej

PREZES JANOSIK:

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, już na starcie urzędowania postanowił pokazać przedsiębiorcom, kto tu rządzi, nie tylko w sektorze pożyczek. UOKiK ruszył kontrolować banki w dniu ogłoszenia decyzji o zamknięciu szkół, kiedy banki przechodziły na tryb pracy zdalnej. Fot. ARC

W niedzielę Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, na Twitterze pośrednio odcięła się od pomysłu, zaznaczając, że ma on charakter roboczy. Tak samo zareagował Jacek Jastrzębski, przewodniczący KNF, umieszczając „twitt” podobnej treści.

UOKiK, w ramach gestu dobrej woli, wycofał się z pomysłu rocznej prolongaty spłat kredytów gotówkowych. W projekcie tarczy antykryzysowej utrzymany został zapis o 21-procentowym limicie kosztów.

Reakcja przedsiębiorców

W poniedziałek i wtorek Tomasz Chróstny prowadził wiele konsultacji z branżą pożyczkową i bankową, kontaktował się z Biurem Informacji Kredytowej, gdzie otrzymał dane o rynku kredytów gotówkowych i pożyczek. Efekt tych rozmów był taki, że w komunikacie wywieszonym na stronie urzędu prezes UOKiK potwierdził przekonanie o zasadności obcięcia limitu kosztów pozaodsetkowych w imię solidaryzmu społecznego w obliczu epidemii. „Trwają w tej chwili prace nad ostatecznym kształtem tarczy antykryzysowej i liczę, że znajdą się w niej również nasze propozycje. Mam nadzieję na odpowiednią reakcję przedsiębiorców w tym trudnym, ale przejściowym okresie” — stwierdził prezes UOKiK.

Dalej dowodzi, że firmy pożyczkowe i inne instytucje finansowe „powinny wyjść naprzeciw potrzebom klientów i wdrażać rozwiązania prokonsumenckie”, bo jest to niezbędne, aby konsumenci mogli te produkty nie tylko spłacić, ale również korzystać z nich w tym trudnym okresie przy obniżonym koszcie.

„To czas próby dla nas wszystkich — przedsiębiorców i konsumentów. Warto, abyśmy z tego okresu wyszli z przeświadczeniem, że instytucje świadczące usługi finansowe są odpowiedzialne społecznie i potrafią stanąć na wysokości zadania” — kończy apelem Tomasz Chróstny.

Problem w tym, że jest duże prawdopodobieństwo, iż branża pożyczkowa nie stanie na wysokości zadania, bo zwyczajnie polegnie wskutek regulacji.

— Jest rzeczą niesłychaną, że tak ostre regulacje są wprowadzane bez analiz, konsultacji i wyliczeń, że wpisywane są do rozwiązań, które mają chronić przedsiębiorstwa, a równocześnie uderzają w dużą grupę przedsiębiorców — mówi przedstawiciel sektora.

W ostatnich pięciu latach rządy PO-PSL i PiS podejmowały wiele działań ograniczających wysokość kosztów pożyczek pozabankowych. Za każdym razem rynek miał czas na reakcję, czyli przedstawienie argumentów i stanowiska. Żadna z nich nie była tak restrykcyjna, jak pomysł UOKiK, który ma zostać procedowany w ekpresowym tempie. Tym bardziej że okoliczności zgłoszenia pomysłu cięcia kosztów są niejasne. W pierwszej wersji propozycji wkładu UOKiK do tarczy antykryzysowej, która ukazała się w sobotę wieczorem, nie ma mowy o limicie. Dokument kończy przepis, że prezes urzędu może nakładać kary z tytułu stosowania lichwy. O godz. 21 Jadwiga Emilewicz rozesłała pełny projekt tarczy wraz z OSR oraz załącznikiem z propozycjami UOKiK, które zostały uzupełnione o budzące kontrowersje zapisy o rocznych wakacjach i limicie kosztowym.

— Wygląda to tak, jakby prezes chciał dołożyć swój wkład do tarczy i przystąpił do licytacji, kto da więcej. Rozumiem intencje, żeby chronić ludzi przed nadmiernym zadłużaniem się w czasach kryzysu, ale w tym przypadku kuracja jest gorsza od choroby — mówi przedstawiciel branży pożyczkowej.

Rozstrzygające rozmowy

Sektor pożyczkowy jest bardzo zróżnicowany pod względem modeli biznesowych. Są firmy typu pay-day, czyli udzielające pożyczek na krótkie terminy, ratalne, z odroczonym terminem płatności, online i stacjonarne, działające w modelu offline. Według danych Biura Informacji Kredytowej część pożyczkodawców ma bardzo mocno wyskalowane ryzyko, którego pilnuje bardziej niż banki. Są też firmy o bardzo agresywnym profilu, lecz stanowią około 10 proc. rynku.

— Koszty finansowania na rynku idą w górę, rynek obligacji jest zamknięty, co w znacznym stopniu ograniczy możliwość działania firm pożyczkowych. Widać wyraźną tendencję do pożyczania pieniędzy klientom, którzy wcześniej korzystali z usług pożyczkobiorcy. Nikt teraz nie będzie porywał się na wychodzenie z agresywną ofertą, kiedy ryzyko klienta stale rośnie — mówi przedstawiciel branży.

Sprawa nie dotyczy zresztą tylko pożyczkodawców, gdyż limit kosztów uderzy także w banki.

— Nie dość, że już ponosimy koszty wakacji kredytowych, że spadają przychody w związku z obniżką stóp procentowych, to jeszcze UOKiK chce nam dodatkowo ograniczyć wpływy ze sprzedaży kredytów, która i tak słabnie z tygodnia na tydzień — mówi przedstawiciel sektora.

UOKiK nie przedstawia wyliczeń, jaki wpływ na rynek będzie miała regulacja. Pożyczkodawcy i banki robią rachunki, natomiast z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w związku z nową regulacją o pożyczkę będzie mógł ubiegać się tylko klient o bardzo dobrym profilu ryzyka. Wnioskodawcy z gorszą historią kredytową lub sytuacją finansową zostaną odprawieni z kwitkiem. Na wczorajsze popołudnie zaplanowane były spotkania przedstawicieli Związku Banków Polskich z Ministerstwem Finansów, poświęcone m.in. sprawie limitu. Dzisiaj ZBP ma rozmawiać z Jadwigą Emilewicz. Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP, mówi, że to rozstrzygające rozmowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane