Czytasz dzięki

Branża pożyczkowa walczy o przetrwanie

opublikowano: 23-03-2020, 22:00

Rządowe plany drastycznego cięcia kosztów pozaodsetkowych przyprawiają pożyczkodawców o ból głowy.

Ostrzegają, że może to odciąć konsumentów od legalnego finansowania Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) chce umożliwić m.in. kredytobiorcom konsumenckim roczne wakacje od spłaty kredytów konsumenckich i drastycznie ściąć obowiązujące limity kosztów pozaodsetkowych.

Provident, lider rynku pożyczkowego, którym kieruje
Agnieszka Kłos, specjalizuje się w obsłudze domowej. Od połowy marca 5 tys.
doradców firmy nie jeździ do klientów, ale wciąż zachowuje pełną prowizję m.in.
od spłat rat, które ich klienci przelewają na rachunek bankowy.
Zobacz więcej

Dobre standardy:

Provident, lider rynku pożyczkowego, którym kieruje Agnieszka Kłos, specjalizuje się w obsłudze domowej. Od połowy marca 5 tys. doradców firmy nie jeździ do klientów, ale wciąż zachowuje pełną prowizję m.in. od spłat rat, które ich klienci przelewają na rachunek bankowy. Fot. WM

Proponuje obniżyć specustawą antykryzysową roczny limit dla pożyczek udzielanych na więcej niż 30 dni z obowiązujących 55 proc. (25 proc. kosztów stałych plus 30 proc. uzależnionych od okresu kredytowania) do 21 proc. (15 plus 6 proc.). Maksymalne koszty kredytowania bez względu na czas trwania umowy proponuje ściąć ze 100 proc. do 45 proc. i wprowadzić nowy, pięcioprocentowy limit dla pożyczek nieprzekraczających 30 dni. Rynek pod względem rocznej sumy udzielonych pożyczek wart jest ok. 8 mld zł.

Branża jednogłośnie twierdzi, że taki ruch ją zabije. Oliwy do ognia dolała wypowiedź dla DGP Jadwigi Emilewicz, szefowej resortu rozwoju, pilotującej prace nad rządowym projektem ustawy: „(…) nie chcemy, by były to złote czasy dla firm pożyczkowych ani tych, które chcą się dorobić na tej kryzysowej sytuacji”. Minister na łamach dziennika tłumaczy, że rząd nie chciałby, „by w tym trudnym momencie krótkoterminowe pożyczki były przyczyną wpadania w spiralę zadłużenia”. Dodała, że „podobne rozwiązania są szykowane w innych krajach UE”. Zapewniła też, że nie będzie wakacji kredytowych w wersji zaproponowanej przez UOKiK. Na odpowiedź branży nie trzeba było długo czekać.

— Złote czasy? Od ponad roku rynek pożyczkowy się kurczy. Firmy nie udzielają pożyczek w oparciu o depozyty — angażują kapitał własny lub kapitał inwestorów. Ich apetyt na ryzyko jest ograniczony, co pokazują statystyki — jeszcze przed wybuchem epidemii koronawirusa firmy pożyczkowe akceptowały ok. 40 proc. wniosków wpływających od klientów. Im wyższe ryzyko braku spłaty pożyczki, tym niższe prawdopodobieństwo jej udzielenia, a zatem w najbliższym okresie można się spodziewać spadku liczby akceptowanych wniosków, a nie eldorado, o którym mówi pani minister — mówi Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynków Finansowych (FRRF).

Szefowa FRRF dodaje, że są firmy, które już dziś ze względu na problemy z płynnością zawiesiły działalność. Jej zdaniem, jeśli rząd zdecyduje się na kolejne obniżki limitów kosztów pozaodsetkowych, legalny biznes przestanie finansować konsumentów, a wówczas nastaną złote czasy dla mafii pożyczkowych. Według Andrzeja Rotera, prezesa Związku Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF), przyjęcie proponowanego przez UOKiK limitu „nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia, a w okresie wpadania w kryzys jest szczególnie ryzykowne”. Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych (PZIP), zwraca uwagę, że rentowność branży wynosi niespełna 3,2 proc., a przeciętny dochód z jednej pożyczki to tylko 70 zł. Jego zdaniem dalsze agresywne zaostrzenie limitu nie pozwoli na kontynuowanie działalności gospodarczej.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Nawet jeżeli pozostaniemy głusi na argumenty przedsiębiorców, to nie możemy zignorować faktu, że na rynku bez firm pożyczkowych ponad 30 proc. gospodarstw domowych pozostanie poza dostępem do jakiegokolwiek legalnego finansowania. A przecież ograniczenie ceny pożyczek ograniczy tylko podaż, a nie wpłynie na popyt — mówi prezes PZIP.

Obecne stanowisko minister Jadwigi Emilewicz diametralnie różni się od tego, które zaprezentowała 30 maja zeszłego roku podczas Stałego Komitetu Rady Ministrów, gdy obradowano nad projektem ustawy antylichwiarskiej, który równie mocno śrubował limity kosztów pozaodsetkowych, lecz nie tak drastycznie, jak obecne propozycje UOKiK. Projekt powstał w resorcie sprawiedliwości i ostatecznie go nie przyjęto. Jadwiga Emilewicz mówiła wówczas, że główną wadą regulacji jest obniżenie limitu, i zwróciła uwagę, że podane przez resort sprawiedliwości przykłady pożyczek lichwiarskich nie dotyczą uregulowanej w ustawie o kredycie konsumenckim działalności instytucji pożyczkowych, a zatem „nie uzasadniają zastosowania wobec tych podmiotów niektórych zaproponowanych środków służących przeciwdziałaniu lichwie”.

Przekonywała też, że wyeliminowanie większości firm pożyczkowych nie może być celem ustawy samym w sobie, i powoływała się na analizy przekazane przez stronę społeczną w toku konsultacji publicznych. Wskazywały one na spadek rentowności firm pożyczkowych po przyjęciu ostatniej ustawy antylichwiarskiej [obowiązuje od marca 2016 r. — red.]. Twierdziła również, że kolejne obniżenie maksymalnych kosztów pozaodsetkowych tylko ten trend wzmocni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane