Sadownikom grozi bankructwo

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2000-05-15 00:00

Sadownikom grozi bankructwo

Majowe przymrozki zniszczyły uprawy w połowie sadów

HIPERMARKETY ZREZYGNUJĄ: Tak duży nieurodzaj owoców może doprowadzić do wyparcia naszych producentów z super- i hipermarketów. Duże sieci handlowe mogą zrezygnować z niepewnych usług polskich producentów owoców na rzecz zachodnich dostawców — uważa prof. Kazimierz Tomala, dziekan Wydziału Ogrodniczego SGGW.

Najdłuższy weekend w tym roku okazał się bardzo dramatyczny dla wielu producentów owoców. Ciepłe dni kwietnia spowodowały przyspieszenie wegetacji. Jednak w nocy z 2 na 3 maja temperatury w centralnej i wschodniej Polsce spadły znacznie poniżej zera. Na wielu plantacjach zawiązki owoców zostały zniszczone nawet w stu procentach.

Straty powstałe w wyniku majowych przymrozków nie są jednakowe w całym kraju.

— Nawet w obrębie jednej gminy można spotkać plantacje ze zniszczonymi wszystkimi zawiązkami owoców obok takich, które ucierpiały w niewielkim stopniu. Właściciele plantacji umiejscowionych na wzniesieniach poniosą minimalne straty — twierdzi Edmund Sarnecki z Regionalnego Ośrodka Doradztwa Rolnego w Grójcu.

Najbardziej ucierpiały sady na Podlasiu, Lubelszczyźnie, w okolicach Sandomierza i Grójca. Niewielkie szkody mrozy wyrządziły we Wschodniej Wielkopolsce. Praktycznie nic się nie stało na zachodzie i północy kraju.

— Przeprowadzony wywiad z sadownikami naszego regionu wykazał, że ostatnie przymrozki przygruntowe nie spowodowały przemrożenia kwiatów i zawiązków owocowych w naszym regionie — mówi Zygmunt Kiersz, dyrektor Regionalnego Centrum Doradztwa Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich w Starym Polu w województwie warmińsko-mazurskim.

Ocalały tylko czereśnie

W gminach, dotkniętych majowymi przymrozkami, prowadzi się obecnie monitoring strat poniesionych przez sadowników. Na podstawie zebranych danych będzie można podjąć działania pomocowe dla poszkodowanych osób. Sytuacja jest bardzo dramatyczna, zważywszy na to, że 1999 r. był również mało udany dla sadowników. Bez odpowiedniej pomocy państwa wielu plantatorów może czekać bankructwo.

— Trudno teraz powiedzieć, jak wysokie są straty w rejonie Grójca. Niewątpliwie jest znacznie gorzej niż w roku ubiegłym. Wygląda na to, że podaż jabłek w tym regionie może w tym roku spaść o około 40 proc. — mówi Edmund Sarnecki.

Przymrozek zaszkodził też plantacjom wiśni, grusz, śliw, a w trochę mniejszym stopniu czereśni.

— Ucierpiały najbardziej nowoczesne sady niskopienne. Straty na plantacjach starszych lub bardziej zaniedbanych nie były aż tak dotkliwe. Dokładnie dowiemy się o rozmiarach tej klęski za 2-3 tygodnie. Ale wnioskując z już zebranych danych, można się obawiać nawet 50-proc. spadku podaży owoców z polskich plantacji — twierdzi prof. Kazimierz Tomala, dziekan Wydziału Ogrodniczego SGGW.

Trudno powiedzieć, jak taka sytuacja odbije się na cenach owoców w tym sezonie — 1999 r. był również nie najlepszy dla sadowników.

Groźni „ogrodnicy”

Sytuację mogą jeszcze bardziej skomplikować tak zwani ogrodnicy — ochłodzenie występujące w połowie maja. Kolejna fala przymrozków mogłaby pogrążyć te plantacje, które przetrwały początek miesiąca. Dodatkowym czynnikiem negatywnym jest długotrwała susza, która osłabiła drzewa.

Możesz zainteresować się również: