Samorząd to tylko podnóżek

opublikowano: 06-10-2014, 00:00

We wtorek o północy mija termin rejestrowania kandydatów na radnych w gminach, powiatach i województwach.

Dopiero dziesięć dni później, w piątek 17 października, zamykane są zgłoszenia na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Ta rozbieżność wynika z niekonsekwencji prawa wyborczego — na gminnych premierów/prezydentów (oba urzędy w jednym!) mieszkańcy głosują bezpośrednio, ale kandydaci zgłaszani są naokoło, przez komitety które zarejestrowały chętnych na radnych w co najmniej połowie gminnych okręgów. Teoretycznie może się zatem zdarzyć, że na wójta/burmistrza wystartuje wyjęty nagle z kapelusza przez pełnomocnika komitetu kandydat, o którym… nie wiedzieli nawet kandydaci na radnych z tej samej listy! W upartyjnionych metropoliach nie wchodzi to w grę, ale w małych gminach takie paranoiczne sytuacje naprawdę bywają.

Sobotnie konwencje trzech największych partii potwierdziły, że dla ich wodzów samorząd to tylko podnóżek dla władzy ogólnopolskiej. Notabene wybory do Parlamentu Europejskiego również były zaledwie sprawdzianem, ale akurat one na takie potraktowanie zasługiwały. Tymczasem samorząd terytorialny będzie inwestował wielkie pieniądze z unijnej siedmiolatki 2014–20 i choćby z tego powodu nie jest obojętne, kto w niedzielę 16 listopada zostanie wyznaczony do wydawania tych wielomilionowych kwot.

Uwaga partyjnych central naturalnie koncentruje się na sejmikach wojewódzkich, a także na największych miastach. Okręgi wyborcze do sejmików nie pokrywają się z okręgami do Sejmu, ale ponieważ elementami puzzli są całe powiaty — łatwo da się przeliczyć wyniki głosowania z 16 listopada na Sejm i uzyskać konkretną liczbę mandatów. Będzie to badanie absolutnie wiarygodne, przeprowadzone na próbie wielomilionowej.

Analogiczne przeliczenie eurowyborów w maju na mandaty sejmowe dało PO minimalne zwycięstwo nad PiS w stosunku 182:181 i niemożliwość skonstruowania koalicji jedynie z PSL. Obecnie tzw. efekt Donalda Tuska oraz pełne drogich obietnic exposé Ewy Kopacz radykalnie poprawiły akcje ekipy trzymającej władzę. W sondażach przewaga PO nad PiS urosła do stosunku... 222:171, co przy 22 mandatach PSL bezproblemowo przedłużyłoby dotychczasowej koalicji rządy na kadencję 2015–19. Oczywiście aż takie rozwarcie nożyc może się zmniejszyć do 16 listopada, a całkiem zniknąć za rok, gdy twarda rzeczywistość obnaży pustkę wielu obietnic nowej premier.

Najbardziej oryginalnym wątkiem jednoczesnych konwencji PO, PiS i SLD była teza Ewy Kopacz, że rządząca partia „w pewnym momencie oddaliła się od ludzi”.

Nie zostało sprecyzowane, kiedy i na czym polegały te przewiny. Może chodzi o bulwersujące społeczeństwo opłacanie z publicznych pieniędzy cygar oraz smakowitych ośmiorniczek? Odrywanie się od mas było grzechem kolejnych ekip w epoce PRL, odchodzących w niebyt po pałacowych przewrotach na szczytach aparatu PZPR. Wtedy naród nie miał na te zwroty wpływu, obecnie żyjemy na szczęście w innym świecie i wiara/niewiara w dobrą wolę władzy wyrażana jest krzyżykiem na kartce wyborczej.

Oczywiście jeśli ktoś w ogóle zamierza głosować, a z tym coraz gorzej…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane