Samorządność nie lubi polityki

Jacek Zalewski
22-11-2010, 00:00

Wybory samorządowe ze swej natury są politycznie zdecentralizowane — i nie inaczej było wczoraj. Tylko poziom wojewódzki można traktować jako przedłużenie niedawnych wyborów prezydenckich oraz przepowiednię przyszłorocznych parlamentarnych. Wszystkie mandaty we wszystkich sejmikach przypadły centralnym partiom, a zarejestrowane w znacznej liczbie komitety utworzone na poczekaniu zakończyły swój udział na zaistnieniu na kartkach do głosowania. Dlatego analizy "kto wygrał wybory samorządowe 2010" są uprawnione, ale tylko w odniesieniu do sejmików.

Natomiast od poziomu powiatów, a przede wszystkim w Polsce gminnej, kategoria zbiorowego zwycięstwa samorządowego w skali kraju nie istnieje. Na listach kandydatów do rad powiatów, gmin oraz na burmistrzów/wójtów występowały przede wszystkim pisane we wszelkich odmianach porozumienia samorządowe, będące bardzo często przykrywką dla partii. Wyjątkiem było Prawo i Sprawiedliwość, które nie wchodziło w żadne formalne alianse i swoje listy z jednolitym numerem 5 zgłaszało od Warszawy po najmniejszą gminę. Taką po prostu przyjęto wizerunkową koncepcję tworzenia fundamentów pod przyszłoroczne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

W zdecydowanej większości miast i gmin prezydenci, burmistrzowie i wójtowie kandydujący na trzecią już kadencję w wyborach bezpośrednich (a bardzo często mający jeszcze wcześniejszy staż sprzed roku 2002, kiedy byli przewodniczącymi kolegialnego zarządu) osiągnęli bardzo dobre wyniki — albo wygrali już w pierwszej turze, albo z najlepszym rezultatem weszli do drugiej. Absolutnie jednak z tego nie wynika, że tak doskonale gospodarzyli. Po prostu urzędujący włodarz ma nieporównywalnie większe szanse dotarcia do wyborców. W związku z tym sygnał statystyczny o liczbie wybranych na trzecią kadencję nie powinien być sygnałem samouspokojenia, lecz wręcz przeciwnie — alarmowym. Naprawdę najwyższy czas wprowadzić limit sprawowania tak ogromnej władzy, w tym nad publicznymi finansami, do dwóch pełnych kadencji w tej samej gminie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Samorządność nie lubi polityki