Samorządy ruszają z inwestycjami

Plan inwestycyjny samorządów na ten rok urósł o 44 proc. r/r. Nawet jeśli nie uda się go wykonać jak w poprzednich latach, to i tak nakłady będą imponujące

W tym roku dla oceny perspektyw gospodarczych kluczowym pytaniem jest: na ile mocno odbiją inwestycje? Ubiegły rok przyniósł głęboki, sięgający 7,9 proc. spadek nakładów na środki trwałe, a ich wartość w relacji do PKB obniżyła się aż o 2 pkt. proc., do 18,1 proc. Zdaniem większości ekspertów w tym roku należy się spodziewać odbicia, a największe nadzieje pokładane są w sektorze publicznym. Wszystko wskazuje, że na inwestycyjny boom gotowe są już samorządy, które zaplanowały, że wydadzą w tym roku na inwestycje ponad 50 mld zł — ostatni raz tak wysokie nakłady planowały, gdy szerokim strumieniem płynęły miliardy euro z Brukseli.

Ambicje na wyrost…

Tegoroczny plan wydatków majątkowych jednostek samorządu terytorialnego (JST) jest drugim co do wysokości w historii danych, która sięga 2003 r. Wyższe nakłady założono jedynie na 2010 r. na poziomie 52,7 mld zł. Wówczas udało się zrealizować z nich 84 proc., choć i tak wydatki z budżetów samorządowych osiągnęły rekordowy poziom, którego do tej pory nie udało się lokalnym włodarzom pobić. Historycznie samorządy zawsze planują swoje wydatki majątkowe z górką. Średnio w ostatnich latach realizowały około 80 proc. z nich.

Z naszych obliczeń wynika, że gdyby podobny scenariusz zmaterializował się w tym roku, wówczas jest szansa, że wzmożenie inwestycyjne na szczeblu lokalnym wróci do najlepszych lat, gdy nakłady przekraczały 40 mld zł. Już pierwszy kwartał przyniósł wzrost inwestycji o blisko 16 proc. Powodów do huraoptymizmu na razie nie ma, bo to głównie zasługa niskiej bazy z ubiegłego roku, a nominalna wartość wydatków wciąż jest sporo niższa niż w latach 2012-2015.

— Pierwszy kwartał odpowiada tylko za ok. 10 proc. całorocznych wydatków inwestycyjnych w samorządach. Kluczowe będzie to, jak zostaną zrealizowane w ostatnich miesiącach roku. Zakładam, że ten rok może być podobny do 2015 r., a nie do wielkiego wydawania, którego byliśmy świadkami w latach 2013-14 — mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.

Dwa lata temu przyspieszenie wydawania związane było z końcem starej perspektywy unijnej. Samorządom udało się zrealizować aż 87 proc. planu, chociaż nominalnie nakłady były dalekie do tych, gdy najmocniej czerpaliśmy z unijnego źródła. Zdaniem ekonomistów, w tym roku inwestycje publiczne powinny się rozkręcać z kwartału na kwartał.

— Widać ożywienie w przetargach, ale wielkiego szału inwestycyjnego jeszcze nie ma — zwraca uwagę Tomasz Kaczor.

…i urzędowy optymizm

W rządzie natomiast duże nadzieje są związane z tym, że unijne zasilanie jest już mocno podłączone do gospodarki, a inwestycyjny motor zacznie nakręcać wzrost. Przy ul. Świętokrzyskiej przewidują, że inwestycje sektora instytucji rządowych i samorządowych zwiększą swój udział w PKB w tym i przyszłym roku do odpowiednio 4,5 proc. i 5 proc., po tym jak w 2016 r. spadł do zaledwie 3,3 proc. Rządowi analitycy przewidują, że możemy do końca tej dekady liczyć na roczny wzrost inwestycji powyżej 7 proc. Nie wszyscy ekonomiści są tak optymistyczni, tym bardziej że wciąż brakuje jeszcze wyraźnych dowodów na ożywienie w sektorze prywatnym.

— Zakładamy ostrożnie, że inwestycje wzrosną o 4,5 proc. r/r. Wciąż jest duża niepewność, jak będą się kształtowały w kolejnych kwartałach, a kluczowe jest drugie półrocze. Punkt odniesienia jest jednak tak niski, że nie będzie trudno zobaczyć wysoką dynamikę wzrostu — mówi Tomasz Kaczor.

Jeszcze niższej — jedynie 4-procentowej dynamiki wzrostu spodziewają się w PKO BP. To jednak efekt zaledwie 2,6 proc. r/r wzrostu prywatnych nakładów, publiczne wydatki mają się zwiększyć w całym roku o 10 proc. Są jednak zespoły analityczne, które wierzą w znacznie silniejsze odbicie inwestycji. BZ WBK zakłada wzrost w ujęciu rocznym o 6,7 proc. Nawet spadek produkcji w kwietniu nie zachwiał przekonaniem, że nad inwestycjami nie zbierają się ciemne chmury. Mniejsza liczba dni roboczych i to, że najgłębiej dołowało wydobycie węgla, produkcja koksu i rafinacja ropy, nie podkopało rosnącego popytu inwestycyjnego.

Firmowe inwestycje wciąż pod kreską

Statystycy GUS pokazali właśnie, jak przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 50 osób radziły sobie w pierwszym kwartale. Ich zyski wciąż rosną, rentowność jest bardzo wysoka i zwiększa się sprzedaż na eksport. Na tym tle rozczarowują inwestycje, którym nie pomógł nawet niski pułap startu z ubiegłego roku. Nakłady brutto na środki trwałe spadły o 0,4 proc. r/r po spadku rok temu o tej samej porze o 8,9 proc. O 11,1 proc. obniżyły się nakłady na budynki i budowle. Wzrosły natomiast inwestycje w maszyny, urządzenia techniczne i narzędzia — o 5,1 proc. oraz o 7 proc. w środki transportu. Największy spadek nakładów wystąpił w górnictwie i wydobywaniu (22,2 proc.), transporcie i gospodarce magazynowej (13,8 proc.) oraz wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (9,5 proc.). Wzrosły natomiast m.in. w handlu; naprawie pojazdów samochodowych (14,5 proc.), administrowaniu i działalności wspierającej (13,4 proc.), informacji i komunikacji (6,5 proc.) oraz przetwórstwie przemysłowym (6,0 proc.).

OKIEM SAMORZĄDOWCA

Zainwestujemy więcej

TERESA BLACHARSKA

skarbnik Gdańska

Mamy korektę budżetu zrobioną już w marcu tego roku i zaplanowane wydatki na inwestycje w wysokości ok. 670 mln zł. To wyższa kwota zarówno w porównaniu z poprzednią wersją budżetu, jak i ubiegłym rokiem. Jesteśmy mocno nastawieni na realizację tego planu. Wśród wydatków majątkowych są m.in. budowa przedszkoli, żłobków czy przedsięwzięcia związane z wypoczynkiem i rekreacją, ale także gospodarką komunalną. W tegorocznym budżecie fundusze unijne nie mają dla nas dużego znaczenia, nie dostaliśmy dofinansowania na projekt infrastrukturalny z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Oczywiście mamy zapisane dotacje, ale nie są one dla nas kluczowe, chociaż spodziewamy się, że w kolejnym latach będą zyskiwały na znaczeniu. Właśnie dostaliśmy dofinansowanie na projekt przeciwpowodziowy i dopiero go wprowadzamy do budżetu.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Ożywienie, ale nie boom budowlany

PIOTR KLEDZIK

prezes PORR

Obecnie można zaobserwować rozwój inwestycji samorządowych. Ogłaszanych jest coraz więcej przetargów, w których — z sukcesami — startujemy. Jednak nie nazwałbym tego dużym ożywieniem. Jednocześnie także inni inwestorzy z rynku budownictwa infrastrukturalnego realizują wiele kontraktów, a więc wykonawcy mają już zapewnioną pracę dla kadry i bazy sprzętowej. Samorządowcy powinni mieć w związku z tym świadomość, że potencjał firm jest ograniczony i w przyszłości mogą pojawić się problemy ze znalezieniem rzetelnych wykonawców. Na korzyść samorządów działa natomiast to, że — realizując mniejsze kontrakty niż podmioty centralne — mają bliższe relacje z wykonawcami, szybciej mogą podejmować decyzje w razie nieprzewidzianych zdarzeń na budowie. To powoduje, że wykonawcy chętnie z nimi współpracują. Czasem lepiej wykonać dwa mniejsze zlecenia lokalne niż jeden duży projekt dla instytucji centralnej. [NOT. Katarzyna Kapczyńska]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu