Samorządy szykują się do skoku na kasę

Władze lokalne miały dobry rok. Wydatki bieżące są pod kontrolą, a w kasie jest nadwyżka. Inwestycje jednak zwalniają

Minister finansów mógłby się od samorządowców uczyć gospodarowania publiczną kasą. Władze lokalne nie dość, że zamknęły ubiegły rok nadwyżką wynoszącą 2,5 mld zł, to jeszcze potrafiły wysupłać spore pieniądze na wydatki majątkowe. Budowa nowej drogi, remont starej, rozbudowa sieci wodnokanalizacyjnej — na to wszystko i wiele innych inwestycji poszło z kasy samorządowej ponad 38 mld zł.

— To efekt mobilizacji. Chodziło o to, żeby wykorzystać jak najwięcej pieniędzy pod koniec kończącej się perspektywy finansowej — komentuje Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

Zaciskanie pasa

Z pobieżnej analizy danych widać wyraźnie, że inwestycyjne plany jednostek samorządu terytorialnego (JST) najmocniej nakręcają unijna kasa i wybory. Najwyższe w historii wydatki majątkowe samorządy poniosły w 2010 r. — ponad 44 mld zł. Niezłe były też wyniki w 2014 r., kiedy Polacy znów stawali przy urnach, wybierając włodarzy gmin, powiatów i województw.

— Wypracowanie nadwyżki to też efekt cyklu wyborczego, bo samorządy zaczynają po wyborach oszczędzać — zwraca uwagę Ernest Pytlarczyk.

To zaś wyjaśniałoby relatywnie niewielki, o niecałe 2,5 mld zł, wzrost płatności bieżących (do 157,8 mld zł). I to przy rosnącej liczbie zadań delegowanych na samorządy. Ze statystyk Ministerstwa Finansów (MF) widać, że w tej kategorii JST wydały o 7,4 mld zł mniej, niż zakładał plan finansowy. Zdaniem ekonomisty mBanku, tendencja do zaciskania pasa będzie w przyszłości czymś normalnym.

— Przeprowadziliśmy monitoring i analizę planów 30 dużych jednostek samorządowych. Widać wyraźnie, że najbliższe 2-3 lata mogą upłynąć na oszczędzaniu. Tym bardziej że część z nich jest bardzo blisko limitów zadłużenia — podkreśla Ernest Pytlarczyk.

Inwestycyjna pauza

Zaciskanie pasa niestety będzie też miało odbicie w inwestycjach, a wydatki majątkowe są najłatwiejsze do obcięcia. Tym bardziej że unijny kurek z pieniędzmi na latach 2014-20 jeszcze jest przykręcony, więc nie bardzo jest z czego wydawać.

— Na podstawie naszych analiz prognozujemy, że w tym roku inwestycje JST mogą spaść rok do roku nawet o jedną czwartą — ocenia Ernest Pytlarczyk. W 2015 r. władzom lokalnym także nie udało się wykonać całego inwestycyjnego planu (zabrakło około 5 mld zł). Imponująco wyglądały natomiast dochody — samorządy zrealizowały prognozę w 98,8 proc. Ostatni raz nadwyżkę w lokalnych kasach notowaliśmy w 2007 r. — Samorządy mimo dobrego wykonania bieżących dochodów nie przejadały pieniędzy, tylko poprawiały sobie wskaźniki i zdolność kredytową pod nową perspektywę finansową UE — uważa Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. Jest na co kumulować, bo o ile z funduszy spójności dostaliśmy w latach 2007- -13 imponujące 67 mld EUR, to teraz napłynie ponad 80 mld EUR, a samorządy wciąż będą kluczowym beneficjentem.

Prezent dla ministra

Władze resortu finansów też na pewno odetchnęły z ulgą, gdy spłynęły sprawozdania finansowe od władz lokalnych. Bo chociaż budżety samorządowe stanowią jedynie niewielki ułamek w całym sektorze finansów publicznych, to m.in. dzięki wypracowanej nadwyżce resort finansów będzie mógł się pochwalić w Brukseli utrzymaniem całej publicznej kasy w ryzach.

— To jest niewątpliwie prezent dla ministra finansów. Samorządy zawsze były źródłem niepewności. O ile resort finansów kontroluje budżet państwa, to samorządy potrafiły często zaskakiwać kilkoma miliardami deficytu — mówi Tomasz Kaczor. Już kilka tygodni temu minister finansów informował, że deficyt pozostał poniżej 3 proc. PKB, bo dziura w budżecie okazała się niższa, niż prognozowano, i nie przekroczyła 44 mld zł. Prawdopodobieństwo wzrosło dzięki wynikom JST.

OKIEM SAMORZĄDOWCA
Czekanie na wielkie wydawanie

MAGDALENA FLISYKOWSKA, skarbnik Torunia

Zeszły rok był dobry niemal dla wszystkich samorządów. W naszym przypadku dochody bieżące były wyższe od planu, a co za tym idzie — udało się osiągnąć 104 mln zł nadwyżki, więcej o 30 proc. r/r, niż zakładaliśmy. Wszystkie opłaty lokalne wpłynęły zgodnie z założeniami, co pokazuje, że kondycja finansowa firm i mieszkańców się nie pogarsza. Mieliśmy więcej dochodów z PIT przy rekordowo niskim bezrobociu. Wyższe były dochody ze sprzedaży nieruchomości, co dobrze świadczy o koniunkturze gospodarczej. Bez unijnych pieniędzy nie jesteśmy jednak w stanie finansować inwestycji. W ostatniej dekadzie średnio 55-60 proc. finansowania pochodziło z UE, a w obecnej perspektywie będziemy jeszcze większym beneficjentem. W tym roku nie ma w naszym budżecie żadnych unijnych pieniędzy, a wydatki majątkowe spadną o ok. 25 proc. r/r. Nakłady inwestycyjne, które ponosimy w tej chwili, są niższe, bo dotyczą fazy rozruchowej projektów. Z nadwyżek spłaciliśmy również część zadłużenia, aby poprawić sobie zdolności kredytowe na przyszłość. Katastrofą byłaby jednak dla nas podwyżka kwoty wolnej do 8 tys. zł bez rekompensaty. To niszczyłoby możliwości współfinansowania inwestycji unijnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu