Samotność w sieci

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2014-02-14 07:00

Mężczyzna, dobrze wykształcony mieszkaniec wsi lub większego miasta – oto typowy polski singiel, który dziś, w walentynki, poszukuje swojej drugiej połowy w internecie.

Odsetek internautów żyjących solo z roku na rok rośnie. W listopadzie 2010 r. zaledwie 6 proc. Polaków korzystających z sieci deklarowało, że mieszkają sami. Pod koniec zeszłego roku było ich już 10 proc. – wynika z danych zebranych przez firmę Gemius. Najwięcej singli pochodzi ze wsi (25 proc.) i dużych miast (19 proc. mieszka w aglomeracjach liczących powyżej 500 tys. osób). Są dobrze wyedukowani. Ponad 42 proc. ma licencjat, wykształcenie niepełne wyższe lub wyższe, 30 proc. – wykształcenie średnie lub pomaturalne.  52 proc. to mężczyźni.  

fot. Istock
fot. Istock
None
None

„Sieciowi” samotnicy, wbrew kreowanej przez niektóre media mody na singlizm, pragną zmiany statusu. Najchętniej odwiedzają strony randkowe (21,5 proc) i te dotyczące clubbingu, imprez, koncertów i innych wydarzeń publicznych, na których można kogoś poznać  (6,5 proc.). Natomiast panowie indywidualiści często wchodzą na serwisy dla mężczyzn (32,5 proc.). Uwagę zwraca też gwałtowny skok popularności serwisów społecznościowych, które – jak Facebook – coraz częściej są miejscem nawiązywania bliższych relacji, spełniając rolę podobną do serwisów randkowych. W listopadzie 2010 r. wśród użytkowników tego serwisu społecznościowego było 5,5 proc. samotników. Trzy lata później – już 9 proc.

- Społeczności wirtualne to azyl dla ludzi, którzy chcą być zarówno w kontakcie, jak i pozostawać w ukryciu. Niejeden introwertyk tylko dzięki tzw. social mediom poznał partnera na całe życie. Zaczęło się od niezobowiązującej pogawędki na Facebboku, potem było wspólne zwiedzanie Włoch w tzw. realu. W końcu stanęli na ślubnym kobiercu – uśmiecha się psycholog Katarzyna Lorenc.

Sieć ma jednak również zagorzałych krytyków. Jednym z nich jest amerykański dziennikarz naukowy David Disalvio, który twierdzi, że wraz z rozwojem cyfrowej komunikacji relacje międzyludzkie dryfują po bardziej mrocznych wodach niż kiedykolwiek wcześniej – nie dlatego, że wykorzystanie technologii te interakcje dehumanizuje, ale z powodu ich niezobowiązująco-wirtualnego charakteru.

W tym samym duchu wypowiada się jeden z najwybitniejszych polskich socjologów, prof. Zygmunt Bauman. Jak przypomina, od niepamiętnych czasów ludzie traktowali miłość jako dzieło sztuki, które wymaga zaangażowania, obowiązkowości, życzliwości, a także rezygnacji z narcystycznych i egoistycznych postaw. Tymczasem dzisiejsze związki zostały zredukowane do rozrywki, wpisu na tablicy Facebooka. Mało kto nad nimi pracuje i próbuje ocalić, gdy zaczynają się psuć. Kiedy ktoś nie spełnia naszych oczekiwań, zwyczajnie zostaje wykluczony z sieci znajomych. Ta czynność ma swoją nazwę – „unfriend”,  czyli odprzyjaźnić się, a ściślej odprzyjaźnić kogoś. 

Singlizm to nie tylko polskie zjawisko. Odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych w naszym kraju wynosi 24 proc. Średnia w USA to 27, a w krajach skandynawskich – 45 proc.

Możesz zainteresować się również: