Sante chce skosztować bakalii

Fundusze pukają do drzwi głównego producenta musli. On mówi „nie” i sam chce wejść w kolejny segment. Rodzynkiem jednak tu nie będzie

Liderowi polskiego rynku musli, spółce Sante, zamarzyły się również bakalie. Na drugą połowę roku zaplanowała uruchomienie drugiego zakładu i wprowadzenie kilkudziesięciu nowych produktów w ciągu kilkunastu miesięcy — egzotycznych ziaren, owoców, ciastek i innych przetworów zbożowych. Czy szykuje się bakaliowa wojna o podniebienie Polaka, który statystycznie konsumuje 1,8 kg bakalii rocznie (Niemiec 5,5 kg)?

— Chcemy zdobyć znaczącą pozycję na rynku bakalii. To dla nas duży i ważny projekt. Zamierzamy mocno rywalizować z liderami tego rynku. W tym celu bierzemy pod uwagę zarówno przejęcie firmy bakaliowej, jak też ekspansję od zera realizowaną własnymi siłami. Prowadzimy już rozmowy w sprawie potencjalnego przejęcia — zapowiada Andrzej Kowalski, twórca i współwłaściciel Sante. Bakalland, lider rynku bakalii z udziałami sięgającymi 23 proc. (bez marek własnych sieci), nowego konkurenta się nie boi.

— Ależ ja się bardzo cieszę. Jeśli chodzi o rozwój kategorii, świadomość konsumentów i jakość produktów, wszystko to spoczywało dotąd w największym stopniu na Bakallandzie. Skoro więc dołączy do nas ktoś, kto ma doświadczenie i wyrobioną markę, do tego kojarzącą się z działaniem prozdrowotnym, to zyskają wszyscy — mówi Marian Owerko, prezes Bakallandu.

Trudny biznes

Miejsca dla nowego producenta nie widzi posiadające 8 proc. rynku Helio.

— Rynek jest już nasycony, a konkurencja jest bardzo silna. Branża miała w ostatnich latach bardzo dobre wyniki finansowe, więc pewnie to przyciąga kolejnych graczy, ale np. jedna z dużych firm spożywczych głośno zapowiadająca dwa lata temu zdobycie pozycji lidera, nie uzyskała większych udziałów — twierdzi Leszek Wąsowicz, prezes Helio.

W 2010 r. bakaliową przygodę rozpoczął m.in. FoodCare, jednak nie udało się mu uzyskać satysfakcjonujących wyników sprzedaży.

— Bakalie są trudne do zareklamowania w telewizji, większa sprzedaż jest dwa razy w roku przed świętami, a do tego trzeba się specjalizować w imporcie. My skoncentrowaliśmy się na innych naszych markach, a bakalie traktujemy jako uzupełnienie do ciast i deserów Gellwe, choć nie odpuszczamy tego segmentu — mówi Wiesław Włodarski, prezes FoodCare.

— Gros producentów jest na rynku od wielu lat [Bakalland od 1991 r., Helio od 1992 r. — red.] i ma wyrobione marki, które konkurują między sobą dzisiaj głównie ceną. Rynek wprawdzie się rozwija — rośnie około 7-10 proc. rocznie, ale te przyrosty wynikają m.in. z wzrastającej roli marek własnych sieci — tłumaczy Leszek Wąsowicz.

Jednak zdaniem Mariana Owerki, akurat Sante ma atuty, aby sobie na tym rynku poradzić. — Nie ma tu miejsca dla firm bez determinacji, z produktami niskiej jakości i ceną, a o to Sante nie podejrzewam. Należy jednak pamiętać, że jest to rynek trudny i bez gigantycznych marż. Trzeba w odpowiednim czasie kupić surowce za odpowiednią cenę, mieć stały kontakt z 200-300 dostawcami, a więc istnieje ryzyko związane z ceną tego surowca. Do tego płaci się w obcej walucie, więc pojawia się ryzyko walutowe. I na koniec trzeba zarządzać kilkuset produktami w różnych opakowaniach jednostkowych i zbiorczych — wylicza prezes Bakallandu.

Samowystarczalni

Kolejne pomysły biznesowe Sante finansuje z zysków (w 2011 r. spółka wypracowała 20 mln zł) i kredytów.

— Nie potrzebujemy obecnie ani wsparcia inwestorów finansowych, ani wejścia na giełdę. A nie ma miesiąca, żeby nie zapukał do nas jakiś fundusz inwestycyjny z kolejną ofertą. Wynika z nich, że nasza firma jest już wyceniana nawet na 300 mln zł. Biorąc pod uwagę nasze plany, potencjał produkcyjny i tempo rozwoju rynku żywności prozdrowotnej spodziewamy się, że w ciągu pięciu lat zdołamy podwoić obroty do 500 mln zł, i to nawet bez przejęć. Chcemy też uczynić naszą firmę jeszcze bardziej znaną na świecie i zwiększyć udział eksportu w sprzedaży do 80 proc. [obecnie to 60 proc. — red.] — twierdzi Andrzej Kowalski.

Współpraca Wiktor Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu