Dla firm z branży chemicznej wejście Polski do Unii Europejskiej nie miało szczególnego znaczenia.
Ze względu na ograniczoną chłonność rynku krajowego praktycznie wszystkie z nich były obecne na rynku unijnym już od lat. Nie oznacza to jednak, że w ostatnim roku nie zauważyły żadnych zmian.
Dostęp do informacji
Zdaniem Andrzeja Kociubińskiego, prezesa Zakładów Chemicznych Wizów, wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej poprawił się dostęp do informacji o pracach dotyczących branży chemicznej prowadzonych przez instytucje europejskie.
— Dzięki obecności naszych deputowanych w Parlamencie Europejskim mamy informacje z pierwszej ręki na temat dyrektyw dotyczących branży chemicznej. Sygnały są dla nas bardzo dobre. Unia Europejska stawia w tej chwili na rozwój branży fosforowej — mówi Andrzej Kociubiński.
Dodaje, że fosfor ma być szeroko stosowany w europejskich oczyszczalniach ścieków.
Lokalizacja jest atutem
Integrację Polski z Unią Europejską firmy chemiczne odczuły głównie w sferach nie związanych bezpośrednio z prowadzeniem biznesu.
— Na rynku unijnym byliśmy obecni od dawna. Przystąpienie Polski do Unii dało nam satysfakcję i radość — wspomina Włodzimierz Zientarski z Zakładów Chemicznych Anwil.
— W przeciwieństwie do firm, które przystąpienie do Unii Europejskiej rozważały w kontekście potencjalnych szans i zagrożeń rozwoju, akcesja nie przyniosła szczególnych zmian w funkcjonowaniu Zakładów Chemicznych Police. Miała ona dla spółki raczej formalny charakter. Na rynku unijnym byliśmy obecni od samego początku istnienia, czyli od stycznia 1994 r. — mówi Andrzej Kurowski, prezes Zakładów Chemicznych Police.
Zarówno on, jak i inni reprezentanci firm chemicznych zastrzegają jednak, że również wcześniej raczej nie spotykali się z oznakami wyraźnej dyskryminacji. Dobra jakość produktów i profesjonalizm w kontaktach z klientami okazywały się istotniejsze niż kraj pochodzenia firmy.
— Nigdy nie mieliśmy kompleksów z powodu pochodzenia. Zresztą, nasza firma właściwie zawsze była przedsiębiorstwem międzynarodowym — inwestorem są Amerykanie, w zarządzie zasiada Anglik — mówi Andrzej Kociubiński.
Andrzej Kurowski twierdzi wręcz, że lokalizacja firmy w Polsce jest raczej zaletą niż wadą.
— Bezsprzecznym atutem z punktu widzenia obecności na rynkach europejskich jest położenie geograficzne. Ze względu na nie Police w sposób naturalny stają się logistycznym centrum w środku nowego, wspólnego rynku europejskiego. Biorąc pod uwagę dodatkowo zaplecze infrastrukturalne z pełnym dostępem do szlaków komunikacyjnych — drogowych, kolejowych i wodnych (port morski) — jest to niewątpliwie atut naszej firmy — twierdzi Andrzej Kurowski.