Saudyjczycy obstawiają literkę „m”

opublikowano: 24-06-2013, 00:00

Pierwsza polsko- saudyjska spółka chce importować mleko, miód i meleksy. Ale sądząc po imperium jej współtwórcy, na tym nie koniec.

Polsko-saudyjska spółka do niedawna była tylko pobożnym życzeniem. Saudyjczycy od lat mówili, że bez niej ani rusz. Byli gotowi wyłożyć 80 proc. kapitału, ale brakowało dobrej woli z drugiej strony. Pod koniec ubiegłego roku wydawało się, że się uda. Podczas misji saudyjskich biznesmenów z Saudyjsko- -Polskiej Rady Biznesu jej utworzenie zaproponowali Polacy. Ale dotychczas spółka nie powstała, a nasza wymiana handlowa za 2012 r. to 500 mln EUR… Jest szansa na zmianę.

Jaskółka z zatoki

Właśnie została zarejestrowana spółka Gulf Trade & Investments, joint venture, w którym udziałowcami są osoby prywatne: kilku Polaków oraz dwóch Saudyjczyków: bracia Aziz Abduldayem.

— Polska ma dobre produkty, dobrą żywność, dobre rozwiązania technologiczne, także w sektorze rolnictwa. Widzę duży potencjał w imporcie warzyw i owoców, choć na razie transport trwa dwa tygodnie, więc raczej trzeba się skoncentrować na produktach z długim terminem ważności. Możemy eksportować z Polski mleko w proszku i miód — właśnie staramy się o certyfikaty dla nich. Wysłaliśmy też zapytanie ofertowe do firmy Melex, producenta pojazdów elektrycznych. Są też szanse na import mebli. Macie też bardzo smaczną czekoladę — wymienia Turki Abdul Aziz Abduldayem, który przyjechał do Polski z kilkunastoosobową rodziną, w tym z czwórką własnych dzieci i zwiedził fabrykę Wedla.

— Finansowanie będzie się odbywało przez linie partnerów z Arabii Saudyjskiej — mówi Antoni Mielniczuk, partner w Inspirat Business Consulting i współwłaściciel joint venture.

Przedsiębiorcy nie odkrywają Ameryki. Już dziś w polskim eksporcie do Arabii Saudyjskiej dużą rolę odgrywają: meble (20,9 mln EUR w 2012 r.), produkty mleczarskie, jaja i miód (2,6 mln EUR), warzywa mrożone (2,2 mln EUR) czy kakao i wyroby z kakao (13,9 mln EUR). Ale pojazdów elektrycznych nie ma na liście produktów, które sprzedajemy do Arabii Saudyjskiej.

Z rozmachem

Można mieć pewność, że Turki Abdul Aziz Abduldayem wymyśli coś więcej. Biznesem zajmuje się od 16. roku życia.

— Postanowiłem rozkręcić własny interes i otworzyłem sklep z damskim obuwiem. Wziąłem na to 20 tys. USD z karty mojego ojca. Szybko się zorientował. Tamten interes nie wypalił — wspomina Turki Abdul Aziz Abduldayem.

Ale przez następne 20 lat robił interesy z większym powodzeniem, choć był pionierem w rodzinie, bo jego ojciec to — jak określa — „człowiek armii, który teraz poświęca swój czas najbliższym”.

Turki Abdul Aziz Abduldayem ma udziały w kilkunastu spółkach, a siedziba większości z nich znajduje się w prestiżowymKingdom Tower, 300-metrowym wieżowcu w Rijadzie (nie mylić z budowanym w Dżuddzie wieżowcem o tej samej nazwie, który ma mieć co najmniej 1 km wysokości). Do braci należy m.in. 25 proc. w jednej z największych firm infrastruktury telekomunikacyjnej w Arabii Saudyjskiej — SITAF, akcje spółki zajmującej się termoizolacją, operatora satelitarnego asteros — najmłodszego, 18. już operatora w Arabii Saudyjskiej, firma wiertnicza (wiercenie poziome wykorzystywane przy budowie infrastruktury miejskiej oraz wiercenie studni), udziały w portalu społecznościowym Areeba, który jest połączeniem Facebooka, Twittera i LinkedIn i ma 1,5 mln użytkowników w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, czy organizacja, która początkowo pomagała studentom z Zatoki Perskiej w znalezieniu i przygotowaniu do międzynarodowego stypendium, a teraz ma to robić dla młodzieży z całego świata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane