Podobno z szejkami biznes zaczyna się od 100 mln USD. Ale polsko-saudyjska spółka doradcza, która ma nareszcie ściągnąć do Polski arabski kapitał, wystartuje ze skromniejszym budżetem. Decyzja o jej stworzeniu zapadła w październiku.
— Do końca roku uruchomimy spółkę akcyjną z kapitałem założycielskim na poziomie 200 tys. USD (640 tys. zł). Będzie pięciu założycieli. W pierwszym kwartale przyszłego roku podniesiemy kapitał do 2 mln USD i zaoferujemy akcje innym podmiotom — mówi Zbigniew Rogóż, partner w Saski Partners i jeden z założycieli Saudi- -Polish Development Company, czyli saudyjsko-polskiej spółki na rzecz rozwoju.
Ruch w interesie
Współzałożycielami spółki są także Yasser Al-Harbi, prezes Saudyjsko-Polskiej Rady Biznesu i Rady Saudyjskich Izb Przemysłowych, oraz Antoni Mielniczuk, partner w Inspirat Business Consulting. Jeszcze nie zapadła decyzja, kim będą pozostali założyciele.
— Jestem pewien, że do 2014 r. będziemy mieć przełom i w obrotach handlowych, i w inwestycjach. Dotychczas brakowało kontynuacji w naszych relacjach handlowych. Nowa spółka będzie bombardować firmy informacjami. Odbyło się kilka ważnych wizyt państwowych, Qatar Airways i Emirates uruchamiają loty do Warszawy, mam nadzieję, że LOT też zacznie latać do regionu Zatoki Perskiej — wymienia Waleed T. Radwan, ambasador Arabii Saudyjskiej w Polsce.
Większość kapitału — 75-80 proc. — w polsko-saudyjskiej spółce chcą objąć biznesmeni z Arabii Saudyjskiej. Pomysł nie jest nowy. Taka spółka miała powstać niemal dwa lata temu, ale zabrakło polskiego wkładu. Teraz ma być inaczej.
— Gdy spółka zacznie działać, wyślemy zapytania ofertowe do kilkunastu firm z Arabii Saudyjskiej i Polski. Jeśli odzew przerośnie nasze oczekiwania, zwiększymy kapitał zakładowy, ale bez przesady. Nie chcemy tworzyć spółki inwestycyjnej — zastrzega Zbigniew Rogóż. Spółka ma doradzać firmom z obu krajów, czym handlować, w co inwestować i z jakimi partnerami starać się o kontrakty.
— Prawdopodobnie powstanie fundusz inwestujący w nieruchomości. Podczas ostatniej wizyty w Polsce dostaliśmy oferty inwestycyjne na 250 mln USD — mówi Yasser Al-Harbi.
Słaba, ale perspektywiczna
Polska wymiana handlowa z Arabią Saudyjską jest symboliczna. GUS podaje, że w 2011 r. polskie firmy sprzedały tam produkty za 276 mln USD (815 mln zł), a importowały za 262 mln USD (769 mln zł). To zaledwie po 0,1 proc. całego polskiego eksportu i importu.
Do Arabii Saudyjskiej wysyłamy głównie sery, zboża, opony, maszyny i śmigłowce, a sprowadzamy przede wszystkim tworzywa sztuczne, aluminium i cytrusy. Nasz handel z tym krajem jednak dość szybko rośnie. HSBC prognozuje, że w 2012 r. eksport zwiększy się o 48 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.
Mazurski rekonesans
Kilkanaście saudyjskich spółek odwiedziło dwa tygodnie temu województwo warmińsko-mazurskie. Spotkały się z firmamiTymbark, Indykpol, Szynaka Meble, Siedlisko Morena i Dr Irena Eris.
— Przedstawiliśmy ofertę nieruchomości pod zabudowę hotelową nad brzegiem jeziora, nieruchomości pod domy spokojnej starości, park naukowo-technologiczny, tereny w specjalnej strefie ekonomicznej. Mieliśmy kilka zapytań od saudyjskich firm po ich powrocie do kraju dotyczących cen czy planów zagospodarowania. Będziemy przekazywać nowe oferty, gdy się pojawią — mówi Tomasz Andrukiewicz, prezydent Ełku. Mniej entuzjastycznie wizytę wspomina prezydent Olsztyna.
— Saudyjscy przedsiębiorcy potraktowali przyjazd turystycznie. Miało być 20 osób, dotarło 10, z czego dwie wyjechały po jednym dniu. Liczyliśmy na więcej — mówi Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna. — Polscy producenci mają szanse wejść do Arabii Saudyjskiej, choć robimy to za późno. Zachodnioeuropejskie koncerny spożywcze siedzą tam już mocno. Musimy przebić je cenowo — uważa Bożena Czaja, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.