Duńczycy radzą klientom trzymać się z daleka od akcji i inwestować w obligacje.
- Tymczasowe czynniki wspierające ożywienie słabną i prawdopodobnie okaże się że gospodarka rozwija się w znacznie wolniejszym tempie, z czego rynek właśnie zaczyna sobie zdawać sprawę – powiedział Blaabjerg w CNBC. – Ograniczenie wydatków konsumentów nadal będzie oddziaływało negatywnie na sektor korporacyjny przez słaby popyt końcowy. To spowoduje, że firmy będą mniej chętnie zatrudniać i inwestować, skłaniając się ku gromadzeniu gotówki – dodał.
Podkreślił, że wszystko to będzie działo się w spolaryzowanym klimacie politycznym.
- Biorąc to pod uwagę, szacujemy 10 proc. prawdopodobieństwo, że ożywienie gospodarcze będzie miało przebieg w kształcie litery „V”, 50 proc. prawdopodobieństwo, że będzie to słabe ożywienie w kształcie „U” i 40 proc. prawdopodobieństwo, że zrealizowany zostanie scenariusz drugiego dna recesji – powiedział Blaabjerg.
Według niego, S&P500 zakończy rok wartością 1022 pkt, co oznacza iż wskaźnik cena/zysk indeksu spadnie do 12,8.
- Zyski nadal będą zagrożone w miarę jak zmniejszenie wydatków i wolno, ale jednak rosnące wykorzystanie mocy produkcyjnych będą maskowały słabą sprzedaż – powiedział Blaabjerg. – Ryzyko spadku S&P500 jest znacznie większe niż szansa na wzrost. Dlatego pomimo dalszego rajdu cen obligacji skarbowych nadal podtrzymujemy rekomendację niedoważania w portfelu akcji relatywnie do obligacji – dodał.
Strateg rynków akcji w Saxo Banku ma jednak także dobre wiadomości. Prognozuje, że S&P500 osiągnie w przyszłym roku 1174 pkt, co oznaczałoby blisko 15 proc. wzrost w przypadku zamknięcia 2010 roku wartością 1022 pkt. Ostrzegł jednak, że prawdopodobieństwo fiaska tych oczekiwań wciąż jest duże.
MD, cnbc.com