Schieder chce wyłożyć dodatkowo 100 mln zł
Polska ma być przyczółkiem ekspansji na rynki wschodnie
Niemiecki Schieder, jeden z największych producentów mebli w Polsce, w ciągu 2-3 lat chce wyłożyć 50 mln DEM (100 mln zł) na modernizację swoich 20 zakładów. Zamierza także uczynić z Polski przyczółek do ekspansji na pozostałe rynki Europy Środkowej i Wschodniej.
Niemiecki Schieder, jeden z największych producentów mebli na świecie, jest w Polsce większościowym udziałowcem czterech firm — Bydgoskich Fabryk Mebli, Słupskich Fabryk Mebli, olsztyńskiej MM International i bydgoskiej Helvetia Furniture. Spółki te dysponują 20 zakładami.
— W każdy zainwestowaliśmy średnio nieco ponad 4 mln DEM, co łącznie dało prawie 100 mln DEM. Jednak ten, kto chce osiągnąć sukces, musi ponosić ciągłe wydatki związane z modernizacją. Dlatego w ciągu 2-3 lat zamierzamy zainwestować w Polsce kolejne 50 mln DEM — mówi Rolf Demuth, szef grupy Schieder.
Twierdzi on, że zgodnie ze strategią grupy Schieder, 3-4 proc. przychodów polskich spółek (wynoszących obecnie około 1,6 mld zł) będzie stale reinwestowane w Polsce.
Walutowy kłopot
Na razie nie należy spodziewać się kolejnych akwizycji Schiedera w naszym kraju. Władze koncernu chcą kupić kilka zakładów w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej.
— Nie zamierzamy w najbliższym czasie kupować kolejnych polskich firm meblarskich. Chcemy skoncentrować się na poprawie zarządzania i rentowności już istniejących — mówi Rolf Demuth.
Przyznaje, że w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat produkcja w Polsce nie jest już tak rentowna. Podstawowym problemem jest wysoki kurs złotego oraz niski marki i euro. Tymczasem prawie 85 proc. produkcji polskich spółek grupy trafia na eksport. Głównym importerem wyrobów z Polski pozostają Niemcy.
— Powoli chłonny rynek niemiecki staje się coraz bardziej nasycony. W ubiegłym roku wzrost naszej sprzedaży w Niemczech wyniósł zaledwie 2 proc. Tymczasem poza granicami tego kraju zanotowaliśmy 10-proc. wzrost — wyjaśnia Rolf Demuth.
Na nowych rynkach
Schieder chce w ciągu 2-3 lat skoncentrować się na ekspansji na rynki, na których jest obecnie słabo reprezentowany lub w ogóle nieobecny.
— Myślimy głównie o krajach bałtyckich, południowych sąsiadach Polski i krajach bałkańskich. W najbliższym czasie zamierzamy dynamicznie wejść na te rynki. Decydujące są koszty pracownicze, które w tych krajach są kilka razy mniejsze niż w Polsce — twierdzi Rolf Demuth.
Polska nadal jednak ma stanowić centrum produkcyjne koncernu. Władze Schiedera chcą, by polskie spółki grupy nie tylko eksportowały swoje wyroby na nowe rynki. Zakłady, które kupi Schieder w regionie, mają być poddostawcami dla naszych spółek produkcyjnych, które zajmowałyby się eksportem wyrobów finalnych.
Czekanie na boom
Duże nadzieje na rozwój zarząd Schiedera wiąże także z rynkiem polskim.
— Polska jest naszym czwartym rynkiem zbytu. Nadal jednak Polacy wydają na meble kilka razy mniej niż obywatele Unii Europejskiej. Liczymy, że wzrost dochodów gospodarstw domowych zwiększy popyt na meble w perspektywie 3-4 lat — mówi prezes Demuth.
Analitycy rynku meblarskiego coraz głośniej mówią o takiej możliwości.