Ściąga dla mikołaja

opublikowano: 18-12-2018, 22:00

Jeśli kupiłeś nieodpowiedni prezent, leć do sklepu i napraw swój błąd. Nic gorszego niż grymas na twarzy obdarowanego

Licznik podrywacza, gadającą skarbonka a’la Darth Vader, dmuchana gitara gwiazdy rocka — niektóre gadżety zostały wyprodukowane tylko po to, byś parsknął śmiechem, gdy wyjmiesz go z eleganckiego pudełka leżącego pod choinką. Najpóźniej po sylwestrze znajdą się w koszu na śmieci, bo są niepraktyczne i zbędne z założenia — trzeba przecież regularnie karmić maszyny w Chinach i rozpędzać koła światowej komercji. Szkoda, że przy okazji rujnujemy domowe budżety i naszą piękną planetę. Na domiar złego nasze prezenty rzadko trafiają w oczekiwania obdarowanych — połowa ankietowanych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Handlu Detalicznego co najmniej raz w roku rozważa zwrot do sklepu otrzymanego podarku.

Kochanka lepsza od dziadka. Jak spełnić świąteczne marzenie żony, dziecka lub kumpla z pracy, nie wyjść na dusigrosza i pokazać, że praktykujemy konsumpcję ekologicznie odpowiedzialną? Powinniśmy określić, jakie potrzeby chcemy zaspokoić, i upewnić się, że nasz podarek pasuje do miłej sercu osoby — radzi Devin A. Byrd, wykładowca psychologii na Wydziale Nauk Behawioralnych Uniwersytetu w Savannah. Najgorzej radzą sobie z tym ciocie, wujkowie i dziadkowie — pisze w książce „Scroogenomics: Why You Shouldn’t Buy Present for the Holidays” (Ekonomia według Scrooge’a: dlaczego nie należy kupować gwiazdkowych prezentów) amerykański ekonomista Joel Waldfogel. Szacuje, że każdy wydany przez nich dolar to w ocenie obdarowywanych tylko 75-80 centów. Świetnymi Mikołajami są przyjaciele (91 centów na dolara), rodzice (97 centów) i rodzeństwo (99 centów). Żadna grupa nie przebije jednak kochanków (1,02 dolara) — bezbłędnie odgadują oczekiwania partnerów, co wynika z częstości kontaktów i dużej otwartości w rozmowach.

Kto pyta, nie błądzi. Im bardziej zażyłe relacje, tym trafniejszy prezent? Niekoniecznie. Wielu psychologów twierdzi, że najlepiej ofiarować innym… doznania. Nowa markowa torebka cieszy tylko miesiąc — tłumaczą — zaś wspomnienia lotu balonem, kursu paralotniarstwa czy zimowych ferii w Alpach mogą nam towarzyszyć do końca życia. A jeśli upieramy się przy materialnych radościach? Prof. Waldfogel uważa, że w przypadku współdomowników dobrym rozwiązaniem są pieniądze, a jeżeli uraziłaby ich gotówka — bony podarunkowe. Wyjątkowo prostą strategię wyboru idealnego podarku przedstawia w książce „Mała wielka zmiana” Robert Cialdini, światowej sławy ekspert od wywierania wpływu. Osobę, którą chcemy obdarować, poprośmy o wymienienie kilku rzeczy mogących sprawić jej radość, i kupmy coś z tej listy — podpowiada profesor.

Można też dać komuś karteczki samoprzylepne, by zaznaczył w gazecie czy katalogu reklamy artykułów, które mu się podobają. Czy jednak takie metody nie świadczą o tym, że nie znamy tego człowieka zbyt dobrze? Bez obaw. Badania niezbicie wskazują, że uważani jesteśmy za bardziej uważnych i troskliwych, gdy nasz upominek jest strzałem w dziesiątkę. Po co się domyślać, zgadywać, ryzykować, że przy wigilijnym stole rozlegnie się jęk zawodu? Zapomnij o swoim wyobrażeniu doskonałej niespodzianki. Kieruj się preferencjami swoich najbliższych. Co, kupiłeś zły prezent? Czym prędzej wymień go na taki, który wywoła okrzyk niekłamanego zachwytu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Handel / Ściąga dla mikołaja