SEB2 obligacji wszedł na minę

Anna Borys
26-09-2008, 00:00

Znaleźliśmy "bezpieczny" fundusz krajowych obligacji z… papierami związanymi z ryzykownym rynkiem rosyjskim. Takich funduszy może być więcej.

Pierwsza inwestycyjna ofiara bessy zza Buga

Znaleźliśmy "bezpieczny" fundusz krajowych obligacji z… papierami związanymi z ryzykownym rynkiem rosyjskim. Takich funduszy może być więcej.

Wrzesień to bardzo udany miesiąc dla klientów krajowych "bezpiecznych" funduszy inwestycyjnych. Duża zmienność na rynkach akcji windowała bowiem ceny obligacji rządowych. Niektóre fundusze w niecały miesiąc zarobiły ponad 2 proc. To półroczny zysk z przeciętnej lokaty bankowej. Nie wszyscy jednak oszczędzający mają powody do zadowolenia.

Przeglądając wyniki krajowych TFI, natknęliśmy się na "bezpieczny", krajowy fundusz o aktywach ponad 200 mln zł z wysoką stratą. Klienci "pechowca" stracili w ciągu zaledwie trzech tygodni aż 4,35 proc. (od 28 sierpnia do 23 września). Minimalną stratę można by jeszcze zrozumieć, bo w ostatnich miesiącach zdarzały się wahania koniunktury na krajowym rynku długu. Ale ponad 4 proc. — już nie.

Trudności z wyceną

Te rekordowe straty wypracował Subfundusz SEB2 Obligacji i Bonów Skarbowych. Jego właścicielem jest Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SEB należące z kolei do renomowanej, skandynawskiej grupy SEB. Na stronach internetowych TFI SEB można przeczytać, że subfundusz SEB2 jest bezpieczniejszy od SEB5, który w tym samym czasie stracił tylko 0,29 proc. Zapytaliśmy TFI SEB, dlaczego w czasie dobrej koniunktury na krajowym rynku długu ich produkt wypracował tak dotkliwe straty. Odpowiedź okazała się zaskakująca.

— Zapewniamy państwa, iż duża zmienność wyceny jednostek uczestnictwa subfunduszu SEB2 w ostatnich dniach wynika jedynie z trudności związanych z wyceną posiadanych aktywów — czytamy w oficjalnym piśmie przygotowanym przez Dział Inwestycji SEB TFI.

Przez Londyn do Rosji

To wyjaśnienie nie zaspokoiło jednak naszej ciekawości. Szukaliśmy dalej, o jakie obligacje chodzi. Przecież nad Wisłą ceny papierów rządowych rosły. Tajemnicę rozwiał Tomasz Kurkowski, który od 12 września zarządza funduszem SEB2 (zastąpił na tym stanowisku Piotra Zagałę).

— Problemy z wyceną niektórych papierów w portfelu są związane z całkowitym brakiem płynności na rynku obligacji korporacyjnych. Tym samym ceny rynkowe nie odzwierciedlają ich wartości rzeczywistej. Musimy wyceniać portfel zgodnie z cenami na rynku. Stąd taki spadek wartości — mówi nam Tomasz Kurkowski.

To nie koniec niespodzianek.

— Po części problemy z wyceną portfela związane są z tym, że zainwestowaliśmy w papiery firm, które pośrednio związane są z rynkiem rosyjskim, a ich papiery notowane są w krajach OECD. W ten sposób mamy pośrednią ekspozycję na duże, perspektywiczne firmy rosyjskie. Ich ryzyko jest bardzo niewielkie, bo są to często firmy quasi-rządowe w doskonałej kondycji finansowej. Grupa SEB jest bardzo aktywna na rynkach wschodnioeuropejskich. Poprzez naszych kolegów z innych krajów regionu mamy dobry dostęp do informacji — przyznaje Tomasz Kurkowski

Jednen z naszych informatorów twierdzi, że chodzi m.in. o papiery związane z Gazpromem.

Wobec tego, że krajowy fundusz obligacji może mieć w portfelach papiery z ekspozycją na ryzykowny rynek rosyjski. Zapewne nie wszyscy klienci są tego świadomi. Okazuje się jednak, że wszystko jest zgodne z prawem.

— Zgodnie za statutem fundusz obligacji SEB2 inwestuje w papiery emitowane przez rządy krajów i podmioty o wysokiej wiarygodności kredytowej z OECD — mówi Tomasz Kurkowski.

Okiem nadzorcy

Katarzyna Biela

Biuro Relacji Zewnętrznych Komisji Nadzory Finansowego

Wszystko zależy od statutu

Czy to możliwe, aby w portfelu funduszu obligacji krajowych znalazły się papiery, które są pośrednio związane ze spółkami rosyjskimi? Wszystko zależy do od statutu funduszu. Jeżeli w statucie fundusz ma zapisane, że inwestuje np. 90 proc. w obligacje krajowe, a pozostałe 10 proc. w akcje spółek, jest to zgodne z prawem. Gdyby inwestował niezgodnie z danymi podanymi w statucie, Komisja Nadzoru Finansowego może interweniować.

Okiem konkurenta

Marek Przybylski

prezes Commercial Union Investment Management

My jesteśmy czyści

Skład portfela naszych funduszy jest "czysty", jeśli jest to fundusz obligacji to są w nim głównie papiery dłużne rządowe, a jeśli już pojawią się korporacyjne to tylko z odpowiednio wysokim ratingiem. W klasycznych funduszach obligacji nie powinno się stosować takich "dopalaczy", jak papiery dłużne firm rosyjskich. Taki fundusz powinien nazywać się np. obligacji korporacyjnych i sprawa byłaby czytelna. Klienci byliby świadomi w co inwestują. Z tego, co wiem, Komisja Nadzoru Finansowego zajmuje się kwestią polityki inwestycyjnej funduszy i sądzę, że będą jakieś regulacje, mówiące jasno, w jakie instrumenty mogą inwestować fundusze poszczególnych kategorii.

Z daleka od Rosji

Od początku września słabe wyniki zanotował także Allianz subfundusz Allianz Obligacji. Jego klienci stracili w tym czasie 0,73 proc. Produkt nie najlepiej radził sobie z dużymi wahaniami cen papierów na początku miesiąca.

— Nie mamy w portfelu żadnych papierów związanych z rynkiem rosyjskim ani

innych ryzykownych obligacji. Straty funduszu związane są z faktem, że rynek wykazywał się dosyć dużą zmiennością w ostatnich tygodniach m.in. z powodu deklaracji premiera o przystąpieniu do Strefy Euro. Trzeba się przyznać do mieliśmy niezbyt udany timing — mówi Marek Mikuć, wiceprezes zarządu Allianz TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / SEB2 obligacji wszedł na minę