Sejm dołożył Warszawie zewnętrzny obwarzanek

Jacek Zalewski
opublikowano: 2001-04-02 00:00

Sejm dołożył Warszawie zewnętrzny obwarzanek

Po trzech latach ścierania się różnych koncepcji — w piątek Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy z 25 marca 1994 r. o ustroju miasta stołecznego Warszawy. Nie oznacza to zamknięcia dyskusji

nad owym emocjonującym tematem — a wręcz przeciwnie!

Stosunkiem głosów 205:183, przy

8 wstrzymujących się i 64 nieobecnych, koalicja AWS, SKL, UW i kół prawicowych pokonała konsorcjum SLD, PSL i PO. Postawa SKL — które kilka dni wcześniej zawiązało spółkę z Platformą — zdecydowała, iż zwolennicy likwidacji jedenastu gmin (patrz mapka obok) i przekazania do centralnego ratusza pełnej władzy nad ogromnym budżetem Warszawy ponieśli klęskę. Ogólną zgodę osiągnięto tylko w jednej sprawie — likwidacji osobnej struktury powiatowej, działającej na obszarze pokrywającym się z granicami miasta.

Sejmowa konfrontacja dwóch odmiennych filozofii zarządzania stołeczną metropolią była starciem interesów City oraz peryferii. Zestawianie argumentów obu stron — czyli prezydenta Warszawy z burmistrzami gmin tzw. obwarzanka — do niczego nie prowadzi, ponieważ mówią oni kompletnie innymi językami: „To wyjątkowo bzdurna decyzja. Zamiast uprościć, Sejm jeszcze bardziej skomplikował model samorządowy”

oraz „To wielki sukces. Konkurencyjna poprawka była zła, a ta zapewnia stabilne finansowanie i dobrą przyszłość gmin”. Oczywiście decydenci na pierwszym miejscu zawsze stawiają dobro

wspólnoty samorządowej mieszkańców,

zaś o swoich ambicjach i zakresie władzy — w szczególności nad publicznymi finansami — w ogóle nie wspominają.

Tak się składa, że „Puls Biznesu” akurat uruchamia trzecie — po wielkopolskim i śląskim — wydanie regionalne, warszawskie. Dużo obszerniej niż dotychczas będziemy zajmować się wszelkimi aspektami prowadzenia biznesu w stolicy — w tym między innymi przekładaniem się ustroju Warszawy na klimat dla inwestycji.

Przedsiębiorcy zadają wiele pytań,

na przykład — czy po scentralizowaniu zarządzani miastem łączna kwota łapówek, wręczanych przez różnych inwestorów warszawskim decydentom,

zmniejszyłaby się czy zwiększyła?

W CAŁEJ batalii o ustawę zdumiewa elastyczność poglądów sił politycznych. Wniesione kiedyś przez kluby projekty ustroju Warszawy były odwrotnością tego, za czym te same kluby opowiedziały się w piątkowym głosowaniu! Rekordzistą naginania osobistych przekonań do aktualnie pełnionej funkcji jest prezydent Warszawy, Paweł Piskorski. Trzy lata temu rzucił się do sejmowej obrony istnienia gminy Centrum i pozostałych gmin — a teraz uważa

ich dalszy byt za szkodliwy dla miasta.

W piątek koledzy posłowie zrobili mu jednak nieprzyjemny kawał, wcale nie primaaprilisowy. Nie tylko zachowali obwarzanek gmin wewnątrz miasta, ale dołożyli jeszcze obwarzanek zewnętrzny — w postaci Warszawskiego Zespołu Miejskiego (patrz mapka powyżej). W pewnym sensie stolica uzyskuje wreszcie obie niezbędne obwodnice, wewnętrzną i zewnętrzną — choć na razie nie komunikacyjne, lecz administracyjne...

Czym ma być ów zinstytucjonalizowany WZM? Ni powiatem, ni województwem

— tworem koordynującym działania należących do niego jednostek samorządu terytorialnego. Oprócz stolicy, do WZM zaliczono w całości siedem powiatów,

ale dołączać się mogą także inne zainteresowane gminy. Z oferty tej

na pewno skorzystają gminy z powiatu mińskiego i nowodworskiego, a może i z dalszych. W ten sposób z Mazowsza wydzielona zostaje jakby lepsza część, funkcjonalnie związana z Warszawą. Na czele WZM ustawa usadowiła oczywiście prezydenta Warszawy. I to jest wyjątkowa złośliwość losu — zamiast miło spędzać czas na otwarciach kolejnych wieżowców czy banków, będzie musiał myśleć o koordynowaniu funkcji warszawskiego City na przykład z gminą Strachówka w powiecie wołomińskim.

Ustawa trafia teraz do Senatu. Ewentualne poprawki na pewno nie podważą jej strategicznych rozstrzygnięć. Nie wiadomo, co zrobi prezydent RP — ale nie ma to większego znaczenia. Cała obecna nowelizacja ustroju Warszawy i tak wchodzi w życie dopiero od nowej kadencji samorządu, czyli od jesieni

2002 r. Układ wyłoniony przez wybory parlamentarne we wrześniu 2001 r. będzie miał wystarczająco dużo czasu, aby przyjmowaną dzisiaj wersję

rozsypać i ułożyć po swojemu. Przegrane w piątek SLD i PO mogą ostro ścierać się na szczeblu krajowym, ale w relacjach warszawskich zachowują absolutną zgodność poglądów. W nowym Sejmie osiągnąć mogą przewagę wystarczającą do przeprowadzenia każdej ustawy.

Miarą podziałów i rozterek, jakie wywołuje ustrój Warszawy, było piątkowe głosowanie obu posłów Mniejszości Niemieckiej. Od dziesięciu lat wywodzący się z Opolszczyzny reprezentanci MN

stanowią najbardziej zdyscyplinowaną i propaństwową siłę polityczną w polskim Sejmie. W głosowaniach stuprocentowo popierają rząd — niezależnie od tego, jaka koalicja aktualnie tworzy gabinet. Jednak w sprawie ustroju stolicy rząd AWS uchylił się od zajęcia oficjalnego stanowiska — a premier nawet od udziału w głosowaniu — co zdezorientowało MN. I efekt był taki, że Helmut Paździor zagłosował za, a Henryk Kroll przeciw!

To jeszcze

nie koniec:

Ten, kto wygra wrześniowe wybory, spokojnie zdąży wszystko pozmieniać.