Sektor kosmiczny w zasięgu małych firm

opublikowano: 31-03-2019, 22:00

Obrazowanie satelitarne otwiera nowe możliwości biznesowe dla polskich spółek. To, w jaki sposób je wykorzystają, zależy od ich kreatywności

Na pierwsze wykonane z kosmosu zdjęcie Ziemi musieliśmy czekać do 12 grudnia 1972 r., kiedy to załoga Apollo wylądowała na powierzchni Księżyca. Obecnie, dzięki satelitom umieszczonym na orbicie naszej planety, mamy dostęp do ogromnej ilości danych geoprzestrzennych i informacji w czasie rzeczywistym. Poziom rozwoju teledetekcji satelitarnej (obserwacja Ziemi) jest już na bardzo wysokim poziomie, bo następuje od niemal pół wieku.

Maciej Krzyżanowski, założyciel i prezes firmy CloudFerro,
zaznacza, że satelity Sentinel są jednym z największych globalnych źródeł tworzących
cyfrowe informacje — codziennie zbierają ponad 20 terabajtów danych. Dlatego
każdy, kto wymyśli skuteczne metody ich analizy, może — jak to określa ekspert
— rozbić bank.
Zobacz więcej

OKAZJA DLA KREATYWNYCH:

Maciej Krzyżanowski, założyciel i prezes firmy CloudFerro, zaznacza, że satelity Sentinel są jednym z największych globalnych źródeł tworzących cyfrowe informacje — codziennie zbierają ponad 20 terabajtów danych. Dlatego każdy, kto wymyśli skuteczne metody ich analizy, może — jak to określa ekspert — rozbić bank. Fot. WM

— W Polsce zdjęcia z satelitów Landsat były opracowywane i stosowane od lat 70. XX w. Na początku nie było rozpowszechnionych technik komputerowych — fotografie zamawiano w postaci negatywu albo odbitki papierowej. Następnie interpretatorzy określali granice odwzorowanych na nich obiektów. Później ich praca była wspomagana przez systemy komputerowe — rósł stopień automatyzacji. Przetwarzanie danych satelitarnych było bardzo kosztowne, dlatego zajmowały się tym w kraju tylko nieliczne instytucje. Jednak kompetencje, szczególnie na uczelniach, rosły cały czas — komentuje prof. Stanisław Lewiński z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.

Część z nieustannie obserwujących Ziemię satelitów to wysłane przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) orbitery Sentinel (z łac. strażnik), które w ramach programu Copernicus udostępniają za pośrednictwem platformy Creodias m.in. zdjęcia optyczne, dane radarowe i meteorologiczne. Jeden z satelitów wykonuje również badania spektrometryczne (sprawdzające zawartość atmosfery), dzięki czemu możemy dowiedzieć się np., które rejony kraju są najbardziej zanieczyszczone.

— Ideą programu Copernicus jest zachęcenie obywateli Unii Europejskiej, w tym przedsiębiorców, do wykorzystania danych satelitarnych i tworzenia innowacyjnych rozwiązań naukowych lub biznesowych. Dane te udostępniane są publicznie w formie DIAS-ów [ang. Data and Information Access Services, usługi dostępu do danych i informacji — przyp. red.]. Obecnie, jako operator jednej z nich, czyli Creodiasu, umożliwiamy magazynowanie i przetwarzanie danych z satelitów. Każda osoba mająca dostęp do internetu może z nich korzystać — komentuje Maciej Krzyżanowski, założyciel i prezes firmy CloudFerro.

Ekspert podkreśla, że cyfrowe informacje satelitarne z programu Copernicus są darmowe.

— Platformy DIAS mają nie tylko przechowywać dane gromadzone przez satelity Sentinel, ale też oferować zainteresowanym podmiotom dostęp do mocy obliczeniowej w formie chmury służącej do przetwarzania tych cyfrowych informacji. Dzięki takiemu rozwiązaniu europejskie firmy z branży kosmicznej zyskują możliwość realizowania swojej misji bez konieczności inwestowania we własną infrastrukturę, a co za tym idzie — generowania zbędnych gigantycznych kosztów. To także okazja dla mniejszych firm — tłumaczy Maciej Krzyżanowski.

— Warto pamiętać o tym, że udostępniane z satelitów dane są darmowe tylko pozornie. Z racji przynależności do Unii Europejskiej i ESA płacimy składki jak każdy kraj członkowski. Z tego względu naszym obowiązkiem jest, aby te pieniądze nie marnowały się, a więc byśmy wykorzystywali te cyfrowe informacje — dodaje prof. Stanisław Lewiński.

Z góry widać lepiej

Zdjęcia satelitarne służą m.in. celom obronnym państw, monitoringowi i ochronie zasobów naturalnych oraz infrastruktury, a także zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Ale mogą one być też wykorzystywane komercyjnie.

— Osobiście najbardziej fascynują mnie współczesne zastosowania satelitów radarowych. Porównując dane z kilku przelotów, są one w stanie zaobserwować przesunięcia gruntu co do milimetra — mimo że orbiter znajduje się na wysokości kilkuset kilometrów od powierzchni Ziemi. To bardzo dokładny pomiar. Tę zależność wykorzystują już m.in. firmy zajmujące się naprawą dróg i mostów czy linii kolejowych. Natomiast zakłady wodno-kanalizacyjne wykrywają w ten sposób przecieki z rur, zanim staną się one zagrożeniem — opowiada Maciej Krzyżanowski.

Kolejnym zastosowaniem danych z kosmosu jest przekształcanie ich w tzw. mapy pokrycia powierzchni Ziemi, które następnie są wykorzystywane przez firmy deweloperskie zainteresowane np. kwestią występowania terenów zalewowych. Dzięki temu wiedzą, jak zaplanować budowę. Warto wspomnieć, że satelity optyczne świetnie radzą sobie np. z wykrywaniem aktywności pszczół, dzięki czemu rolnicy mogą przewidzieć, kiedy owady znajdą się nad ich uprawami, i zaplanować opryskiwanie roślin.

Z satelity do ciągnika

Rolnictwo jest jednym z sektorów, które mogą najwięcej czerpać ze zdjęć satelitarnych. Współczesne technologie pozwalają stworzyć modele, które np. są w stanie ocenić ryzyko lokalizacji upraw w konkretnych miejscach, również pod kątem ulew czy suszy. Doskonały przykład praktycznego zastosowania tych możliwości dała polska firma SatAgro, która za pomocą aplikacji internetowej umożliwia automatyczne przetwarzanych danych satelitarnych w monitoringu pól uprawnych.

— Obecnie mamy do dyspozycji dużą grupę satelitów o różnej rozdzielczości obrazu i częstotliwości odwiedzin danego miejsca. Najważniejsze na ten moment są dla nas orbitery optyczne ESA — Sentinel-2. Na ich podstawie dostarczamy mapę biomasy z dokładnością do 10 metrów. Są one bardzo dobrą podstawą do tego, aby w gospodarstwach rolnych przeprowadzać precyzyjne zabiegi dawkowania nawozów azotowych i innych agrochemikaliów — komentuje Przemysław Żelazowski, prezes firmy SatAgro.

Jedną z usług przedsiębiorstwa jest możliwość stworzenia instrukcji do opryskiwaczy albo rozsiewaczy (maszyny rolnicze dawkujące substancje nawożące albo środkido ochrony roślin) na podstawie zdjęcia satelitarnego. Takie wskazówki można następnie zgrać na pendrive i przesłać do komputera pokładowego maszyny. Jeśli ma ona wbudowany GPS, może autonomicznie jeździć po polu.

— We współpracy z jednym z największych na świecie producentów maszyn rolniczych, firmą John Deere, stworzyliśmy projekt, dzięki któremu udrożniliśmy przepływ informacji między satelitami a pojazdami takimi jak ciągniki czy opryskiwacze. A to wszystko dzięki udostępnianej przez przedsiębiorstwo chmurze obliczeniowej. Na nią wgrywane są instrukcje, które następnie udostępniane są w czasie rzeczywistym maszynom rolniczym — opowiada Przemysław Żelazowski.

Szansa dla Polski

W Polsce aż 83 proc. start-upów działa w modelu B2B (dane Startup Poland za 2018 r.), co oznacza, że sprzedają swoje technologie lub usługi innym firmom. Obecnie głównymi obszarami ich działalności są wielkie zbiory danych, ich analiza oraz internet rzeczy. Jak wskazują eksperci, można się spodziewać, że część z nich może być potencjalnie zainteresowana wykorzystaniem danych satelitarnych.

— W Polsce mamy tak wielu znakomitych programistów, że powinniśmy dążyć do tego, aby teledetekcja stała się naszą krajową specjalizacją. Wszyscy mamy dostęp do umieszczonych w chmurze danych, a komputery ze stosowną mocą obliczeniową nie są już takim wydatkiem jak dawniej. Współcześnie każdy może korzystać lub samodzielnie przetwarzać dane satelitarne — zauważa prof. Stanisław Lewiński.

— Co istotne, wraz z pojawieniem się platform typu DIAS, które opierają się na modelu otwartych danych i narzędzi służących do ich przetwarzania, zniknęła bariera wejścia związana z początkową inwestycją. Chcemy, aby były one standardowo używane przez europejskich małych i średnich przedsiębiorców — tak aby sektor kosmiczny mógł zacząć rozwijać się również w naszej części świata — dodaje Maciej Krzyżanowski.

Zdaniem prof. Stanisława Lewińskiego należy pamiętać przede wszystkim o tym, że przetwarzanie danych satelitarnych jest znakomitym produktem eksportowym. W końcu mamy wgląd do cyfrowych informacji pochodzących nie tylko z naszego kraju czy Europy, ale z całego świata.

— Polska ma wspaniałe tradycje geodezyjne, kartograficzne i geograficzne — jesteśmy krajem dobrze skartowanym. Warto jednak zauważyć, że istnieją państwa, które nie mają informacji pozwalających na efektywne zarządzanie przestrzenią. Dla nas jest to potencjalna nisza do zagospodarowania — twierdzi prof. Stanisław Lewiński.

Biznesowa rewolucja

W 2023 r. światowy rynek usług komercyjnych opartych na obrazowaniu satelitarnym ma osiągnąć wartość ponad 5,2 mld USD — wynika z raportu amerykańskiej firmy P&S Research Market. Mają one znaleźć zastosowanie głównie w zarządzaniu zasobami naturalnymi, monitorowaniu granic, mapowaniu projektów budowlanych i środowiska. Jak jednak zaznacza Przemysław Żelazowski, aktualnie co 2-3 lata w części sektora kosmicznego odpowiedzialnego za obserwacje mamy do czynienia z rewolucją, która może całkowicie zmienić podejście do tworzenia modeli biznesowych związanych z technologia satelitarną.

— Ostatnią są skonstruowane przez firmę Planet mikrosatelity, które są 100 razy mniejsze od standardowych. Warto zauważyć, że dzięki ich wielkości koszty wyniesienia ich na orbitę są porównywalnie niższe — zaznacza Przemysław Żelazowski.

Według eksperta kolejny przewrót przyniosą satelity hiperspektralne (które operują kilkudziesięcioma pasmami spektralnymi, takimi jak promieniowanie widzialne, podczerwień, mikrofale), dzięki którym powstaną nowe sposoby wytwarzania i dostarczania informacji o uprawach i ogólnie o powierzchni Ziemi. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy