Giełdowi przedstawiciele przemysłu lekkiego rok rozpoczęli z dużą dozą optymizmu. Nie za dużą?
Jest dobrze. Ma być dobrze. Nawet ci, którzy nie wydostali się ze strat, jak Bytom i Próchnik, mają nadzieję, że ten rok i planowane lub przeprowadzone emisje pozwolą złapać oddech. Na zupełnie innym etapie są Vistula i Wólczanka, które mozolnie nadrabiają zaległości z poprzednich lat i próbują dogonić sukces dystrybutora odzieży, LPP. Czy receptą na sukces będzie, jak w przypadku Wólczanki, rozbudowa sieci dystrybucji? To może być krok w dobrym kierunku, bo pozwoli na monitorowanie popytu i potrzeb klientów, co w dłuższym terminie powinno pozwolić ograniczyć koszty. W poprzednich latach bywało bowiem, że firma produkowała towar, o którym nawet nie wiedziała, że nie schodzi ze sklepowych półek. Trzeba jednak pamiętać, że obaj producenci klasycznej odzieży już w ubiegłym roku otrzymali ogromny kredyt zaufania od inwestorów (kurs Vistuli wzrósł o 500, a Wólczanki — o 350 proc.), więc o dalsze silne zwyżki może być trudno.
Gwiazda branży, Groclin, zapowiada na ten rok nowe kontrakty eksportowe i budowę fabryki. Prezes Zbigniew Drzymała będzie musiał także udowodnić inwestorom, że potrafi sobie radzić w otoczeniu silnego złotego. Mimo wszystko wydaje się, że notowania spółki najgorsze mają już za sobą, a poziom poniżej 100 zł (na którym wyhamował spadek z prawie 150 zł) warto wykorzystać do akumulowania papierów spółki.
Z mniejszych firm warto obserwować Sanwil, który po raz pierwszy od siedmiu lat rok zakończył na plusie, a niedawny split akcji znacznie poprawił płynność jego walorów. Na dniach przeprowadzona będzie oferta, a jeśli zakończy się sukcesem, to pozyskane 30 mln zł ma pójść na przejęcia w branży. Solidnie prezentują się wytwórcy obuwia: CCC i LZPS Protektor.