Czytasz dzięki

Senat przetrzyma uchwałę, ile zechce

opublikowano: 19-12-2019, 22:00

Kadencja parlamentu 2019-23 dopiero się rozkręca.

Sejm i Senat odbyły w tym roku tylko po dwa posiedzenia (sejmowe kończy się w piątek), zaś na trzecie obie izby zbiorą się już w 2020 r., notabene tego samego dnia — 8 stycznia. Przedświąteczny finisz niewątpliwie był jednak praktyczną nauczką parlamentaryzmu i dał materiał do przemyśleń obu stronom — tzw. dobrej zmianie trzymającej Sejm oraz opozycji.

Tomasz Grodzki zaplanował
posiedzenia Senatu raz w miesiącu, co ułatwi obecność większości anty-PiS.
Zobacz więcej

Tomasz Grodzki zaplanował posiedzenia Senatu raz w miesiącu, co ułatwi obecność większości anty-PiS. Fot. Adam Chełstowski

Senat 18 grudnia odrzucił w całości ustawę o podatku akcyzowym, uchwaloną przez Sejm 21 listopada. Stosunkiem 51:46, przy braku wstrzymujących się i 3 senatorach nieobecnych, skoncentrowana opozycja pierwszy raz pokazała moc drugiej izby. Podnosząca akcyzę na używki ustawa jest bardzo ważna dla dopięcia przez rząd budżetu państwa i ma wpisany sztywny termin wejścia w życie — 1 stycznia 2020 r. Przy frekwencyjnej dyscyplinie PiS bezwzględną większością głosów łatwo odrzuci w piątek niezgodę drugiej izby, czyli przywróci wersję sejmową z 21 listopada.

Przy okazji akcyzowej rozgrywki między izbami warto jednak zwrócić uwagę na ciekawostkę. Konstytucja RP nakazuje Senatowi podjęcie uchwały wobec ustawy przychodzącej z Sejmu w 30 dni, ale nie zajmuje się późniejszym obiegiem papierków. Trudno w to uwierzyć, ale od 1989 r. Senat również we własnym regulaminie (obecnie to art. 57) nie jest związany jakimkolwiek terminem formalnego przekazania uchwały przez marszałka. Przez trzy dekady nigdy nie było to potrzebne, zwykle upływało kilka technicznych dni, notabene w epoce PiS ustawy przebiegały korytarzami gmachu przy Wiejskiej między kancelariami izb nawet w… kilkanaście minut. Teoretycznie jednak wykonanie obowiązku przez marszałka „przekazuje” może mu zająć… cztery lata.

Ważna dla budżetu państwa ustawa akcyzowa tę proceduralną rafę przeskoczyła. Całkiem realne natomiast jest utknięcie błyskawicznie forsowanej przez PiS zmiany ustaw — prawa o ustroju sądów powszechnych, o Sądzie Najwyższym oraz kilku innych. Tytuł nowelizacji merytorycznie powinien raczej brzmieć: ustawa o zastraszeniu sądów powszechnych oraz przejęciu Sądu Najwyższego. Abstrahując od treści, PiS wróciło do proceduralnego zła z początku kadencji 2015-19 i znowu pcha szybką ścieżką poselską projekty przygotowywane szczegółowo przez aparat ministerstw. Taki proceder radykalnie przyspiesza rozpatrzenie, omija uzgodnienia i konsultacje, zdejmuje obowiązek załączenia projektów aktów wykonawczych etc. W przypadku ustawy sądowej nie zostały już nawet zachowane pozory — jednym z sygnatariuszy jest wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, zaś sprawozdawcą został Jan Kanthak, do wyborów zaufany rzecznik Zbigniewa Ziobry. Notabene minister obecnie… nie ma rzecznika, mediami zajmuje się jedynie biuro prasowe, zatem poseł sprawozdawca pozostał, oczywiście już nieformalnie, nośnikiem ministerialnych pomysłów wobec opinii publicznej. Ustawa sądowa zostanie oczywiście w piątek po południu w Sejmie przez PiS przeforsowana. W styczniu Senat na pewno ją w całości odrzuci, oczywiście pod warunkiem utrzymania przez opozycję dyscypliny ze środowego głosowania nad akcyzą. I ta uchwała może gdzieś zawieruszyć się w kancelarii bez podpisu marszałka i długo nie dotrzeć do Sejmu…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane