Regulacje dotyczące transportu drogowego mają usprawniać pracę kierowców, poprawiać bezpieczeństwo na drodze oraz wyznaczać jasne zasady dotyczące uprawnień kontrolerów. Problem w tym, że przepisy są bardzo różnie interpretowane.

Dwie pory nocne
Jednym z przykładów braku jednolitej interpretacji są regulacje dotyczące pracy w nocy.
— Kierowcy bardzo często pytają o pracę w nocy. We wrześniu i październiku na nasz telefon alarmowy zadzwoniono w tej sprawie ponad 400 razy — mówi Łukasz Włoch z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).
Od 3 września 2018 r. obowiązuje ustawa o transporcie drogowym, która wprowadziła m.in. karę dla przewoźników za przekroczenie czasu pracy przez kierowców w porze nocnej. Sankcja wynosi od 50 do kilkuset złotych w zależności od skali wykroczenia. Kierowcy mają problem ze zrozumieniem, kiedy naruszają przepisy.
Nic dziwnego — limit pracy w nocy ustawodawca określił bardzo zawile.
— Po pierwsze, firma transportowa ma obowiązek ustalenia czterogodzinnej przerwy nocnej między 00:00 a 7:00. Musi też poinformować pracowników, że w tym czasie muszą odpoczywać. Jeśli kierowca przepracuje w tych godzinach choćby minutę, przez następne 24 godziny nie może pracować dłużej niż 10 godzin. W razie przekroczenia tego limitu przewoźnik zapłaci karę — mówi Łukasz Włoch.
Żeby było jeszcze trudniej, firma przewozowa musi też wyznaczyć drugą przerwę nocną (trwającą osiem godzin między 21:00 a 7:00), do czego zobowiązuje ją Kodeks pracy. W tym czasie kierowcy mogą pracować, ale należy im się dodatkowe wynagrodzenie — 20 proc. minimalnej stawki godzinowej.
— Ta przerwa nocna nie ma nic wspólnego z ograniczeniem czasu pracy kierowcy. Przewoźnicy powinni jednak pamiętać o innym naliczaniu wynagrodzenia, gdyż niewypłacenie „dodatku nocnego” z pewnością zostanie ujawnione w razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy — mówi Łukasz Włoch.
Za trudne do kontroli
Siłą rzeczy przerwy przynajmniej częściowo muszą się na siebie nakładać, a kierowcy gubią się w godzinach. Dlatego limit czasu pracy nocnej bardzo łatwo przekroczyć przez nieuwagę. Według eksperta z OCRK, częstym błędem popełnianym za kółkiem jest wliczanie do 10-godzinnego limitu wszystkich czynności między odpoczynkami dobowymi.
— Tymczasem liczą się jedynie zdarzenia, które zostały zarejestrowane przez tachograf — wyjaśnia Łukasz Włoch.
Wedle prawa, kontroli mogą podlegać osoby wykonujące przewozy bez względu na rodzaj zatrudnienia. Jeśli inspektor kontrolujący auto na drodze nie zna godzin nocnej przerwy obowiązujących w danej firmie, sprawdza zapisy tachografu między godz. 3:00 a 4:00, bo ten przedział czasowy zawsze mieści się w przerwie.
— Przewoźnicy muszą też liczyć się z tym, że kara zostanie nałożona podczas kontroli w firmie, a nie na drodze — przypomina ekspert z OCRK.
O zawiłości nocnych regulacji najlepiej świadczy fakt, że nie egzekwują ich niektórzy kontrolerzy.
— Zdarza się, że inspektorzy transportu drogowego podczas kontroli drogowych nie sprawdzają przekroczeń dotyczących pracy w nocy. Z kolei podczas kontroli w przedsiębiorstwach część służb stosuje uproszczone zasady — jeśli kierowca odbył obowiązkowy odpoczynek dobowy, nie sprawdzają ewentualnego przekroczenia 10-godzinnego limitu — mówi Łukasz Włoch.