Senny koszmar przewoźników

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2018-11-14 22:00

Nocna zmiana jest w nocy, ale… kiedy jest noc? Przedsiębiorcom określenie tego sprawia duży kłopot, a za błąd grozi kara

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego praca w nocy przysparza przewoźnikom tyle kłopotów
  • jak poprawnie rozliczać godziny pracy 

Regulacje dotyczące transportu drogowego mają usprawniać pracę kierowców, poprawiać bezpieczeństwo na drodze oraz wyznaczać jasne zasady dotyczące uprawnień kontrolerów. Problem w tym, że przepisy są bardzo różnie interpretowane.

WINA I KARA:
WINA I KARA:
Po nowelizacji ustawy przekroczenie limitu czasu pracy w porze nocnej jest karane — przynajmniej teoretycznie. Za przewinienia kierowców zapłaci przedsiębiorca.
Fot. Fotolia

Dwie pory nocne

Jednym z przykładów braku jednolitej interpretacji są regulacje dotyczące pracy w nocy.

— Kierowcy bardzo często pytają o pracę w nocy. We wrześniu i październiku na nasz telefon alarmowy zadzwoniono w tej sprawie ponad 400 razy — mówi Łukasz Włoch z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Od 3 września 2018 r. obowiązuje ustawa o transporcie drogowym, która wprowadziła m.in. karę dla przewoźników za przekroczenie czasu pracy przez kierowców w porze nocnej. Sankcja wynosi od 50 do kilkuset złotych w zależności od skali wykroczenia. Kierowcy mają problem ze zrozumieniem, kiedy naruszają przepisy.

Nic dziwnego — limit pracy w nocy ustawodawca określił bardzo zawile.

— Po pierwsze, firma transportowa ma obowiązek ustalenia czterogodzinnej przerwy nocnej między 00:00 a 7:00. Musi też poinformować pracowników, że w tym czasie muszą odpoczywać. Jeśli kierowca przepracuje w tych godzinach choćby minutę, przez następne 24 godziny nie może pracować dłużej niż 10 godzin. W razie przekroczenia tego limitu przewoźnik zapłaci karę — mówi Łukasz Włoch.

Żeby było jeszcze trudniej, firma przewozowa musi też wyznaczyć drugą przerwę nocną (trwającą osiem godzin między 21:00 a 7:00), do czego zobowiązuje ją Kodeks pracy. W tym czasie kierowcy mogą pracować, ale należy im się dodatkowe wynagrodzenie — 20 proc. minimalnej stawki godzinowej.

— Ta przerwa nocna nie ma nic wspólnego z ograniczeniem czasu pracy kierowcy. Przewoźnicy powinni jednak pamiętać o innym naliczaniu wynagrodzenia, gdyż niewypłacenie „dodatku nocnego” z pewnością zostanie ujawnione w razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy — mówi Łukasz Włoch.

Za trudne do kontroli

Siłą rzeczy przerwy przynajmniej częściowo muszą się na siebie nakładać, a kierowcy gubią się w godzinach. Dlatego limit czasu pracy nocnej bardzo łatwo przekroczyć przez nieuwagę. Według eksperta z OCRK, częstym błędem popełnianym za kółkiem jest wliczanie do 10-godzinnego limitu wszystkich czynności między odpoczynkami dobowymi.

— Tymczasem liczą się jedynie zdarzenia, które zostały zarejestrowane przez tachograf — wyjaśnia Łukasz Włoch.

Wedle prawa, kontroli mogą podlegać osoby wykonujące przewozy bez względu na rodzaj zatrudnienia. Jeśli inspektor kontrolujący auto na drodze nie zna godzin nocnej przerwy obowiązujących w danej firmie, sprawdza zapisy tachografu między godz. 3:00 a 4:00, bo ten przedział czasowy zawsze mieści się w przerwie.

— Przewoźnicy muszą też liczyć się z tym, że kara zostanie nałożona podczas kontroli w firmie, a nie na drodze — przypomina ekspert z OCRK.

O zawiłości nocnych regulacji najlepiej świadczy fakt, że nie egzekwują ich niektórzy kontrolerzy.

— Zdarza się, że inspektorzy transportu drogowego podczas kontroli drogowych nie sprawdzają przekroczeń dotyczących pracy w nocy. Z kolei podczas kontroli w przedsiębiorstwach część służb stosuje uproszczone zasady — jeśli kierowca odbył obowiązkowy odpoczynek dobowy, nie sprawdzają ewentualnego przekroczenia 10-godzinnego limitu — mówi Łukasz Włoch.

Możesz zainteresować się również: